blog Darka Wołowskiego
RSS
wtorek, 23 października 2007

Artur Boruc nie lubi Rangers, a ja lubię Artura Boruca. Trzeba to wziąć pod uwagę czytając moje słowa. Nie, nie znam go dobrze, ale lubię na przykład za to, że na mundialu w Niemczech podczas gdy Janas, Krzynówek i Żurawski powtarzali, że nic się nie stało, on przeprosił kibiców za grę drużyny i stwierdził otwarcie: 'spieprzyliśmy to”. Lubię go też za to, że rozmawiając z dziennikarzem używa mózgu, a nie tylko odtwarza ble ble ble o tym, że będziemy walczyć.

Oczywiście z mojego lubienia nie wynika, że muszę akceptować wszystko co robi Boruc. Ale sam grałem w piłkę i wiem, że paru gościom z którymi starłem się kiedyś na boisku podanie ręki się zwyczajnie nie należało. Jeśli ktoś robi co może, by wysłać cię do szpitala, a po meczu wyciaga rękę, to jest to pusty gest, a nie przejaw szacunku do sportu i przeciwnika.

Myślę też, że Boruc jeśli chce, ma prawo się przeżegnać na stadionie Rangers, bo robią to wszyscy piłkarze, którzy wierzą, że podczas gry Ktoś powinien mieć ich w opiece. Jeśli protestanccy fani Rangers nie tolerują innych wyznań, to przede wszystkim ich problem. Być może nie powinni zapraszać katolików z Celtic na swój stadion.

Jedno czego nie akceptuję to stwierdzenie Boruca, że być może również dlatego prowokuje fanów Rangers, bo nudzi się w Glasgow. Ponieważ lubię Boruca, to życzę mu, by jak najszybciej znalazł sobie jakieś ciekawsze zajęcie.

 

piątek, 19 października 2007

Zwrócił mi uwagę Mirosław Trzeciak, że Ebi Smolarek - jako piłkarz - nie ma właściwie nic wspólnego ze swoim ojcem Włodzimierzem. Może to nic odkrywczego, ale jednak Włodzimierz jest wzorem i pierwszym trenerem Euzebiusza.

Różnicę widać gołym okiem. Smolarek senior był jak tur gotów przebić głową mury stojące mu na drodze do bramki. Z tego co wiemy był też jednym z liderów Widzewa, czy kadry na boisku i poza nim.

Ebi jest jakby nieobecny, zamkniety w sobie, raczej odludek niż przywódca. A jednak ma jakiś niezwykły zmysł pozwalający mu nie kruszyć murów, lecz je omijać. Ma też zadziwiającą intuicję pod bramką. Trzeciak porównał go nawet do Raula, który parę lat temu był zawsze tam, gdzie spadała piłka. Trzeciak przesadza, ale coś w tym może być skoro ojciec potrzebował do zdobycia 13 bramek dla Polski aż 60 meczów, a Ebi strzelił już 11 w 26 grach. W dodatku częściej niż w ataku gra na skrzydle. Nie wspominając już o tym, że reprezentacja na pewno nie jest tak mocna jak ta z lat 80.

Zdaniem Trzeciaka Ebi jest jedynym z polskich piłkarzy kreatywnych, który ma szansę błysnąć w lidze hiszpańskiej. Już w niedzielę Racing gra z Betisem w Sewilli. Nic by nas ten mecz nie obchodził, gdyby nie Ebi. W obliczu ”niedokonań” polskich piłkarzy w ligach zagranicznych staje się jednak niemal hitem.  

środa, 17 października 2007

Najpierw trzy godziny do Łodzi, bo to przecież polskie drogi. Potem 90 minut spektaklu, bo to przecież polscy piłkarze. Potem kolejne trzy godziny w aucie więc nie ma co się dziwić, że dziennikarze umierają młodo. A jeszcze na koniec Szetela zagrał 5 minut dla USA.

Na szczęście w sobotę wesele, a 17 listopada awans na Euro 2008. Obyśmy dożyli.

wtorek, 16 października 2007

Właściwie wyjazd do Hiszpanii, by pisać o Polakach w Primera Division wypadł mi w złym momencie. Dudek nie gra w Realu, Ebi Smolarek był rezerwowym w Racingu. A jeszcze na początek władze klubu z Madrytu odmówiły mi wywiadu ze swoim rezerwowym bramkarzem. 'Biednemu wiatr w oczy - pomyślałem jak wielu Polaków na obczyźnie.

Tymczasem wyjazd do Santander był super. Przepiękne miasto w którym Ebi jest szczęśliwy, a wszyscy w klubie tak pochłonięci tym, by czuł się tam dobrze, że nawet przyjazd dziennikarza z Polski uznali za coś pozytywnego. Zwłaszcza, że potwierdzało to fakt, iż Ebi nie należy w polskiej piłce do ostatnich. Nawet największa gazeta w Hiszpanii - Marca poświęciła mojej wizycie pół kolumny, a lokalne radio przepytywało mnie ze cztery razy. I jeszcze magazyn Don Balon zamówił wywiad z Ebim. Oni mają słaby z nim kontakt, bo mówią - jak to Hiszpanie - po hiszpańsku. Poza tym w Santander miałem okazję poznać Danny'ego Szetelę i przekonać się jak dobrze mówi po polsku.

Z Santander wracałem do Madrytu, gdzie Dudek, wbrew staraniom swoich szacownych pracodawców, zgodził się na rozmowę. Trzeba przyznać, że te lata spędzone za granicą uczyniły z niego człowieka światowego. Mówił o Realu tak ciekawie, że aż przykro mi było się żegnać. Mógłbym słuchać jeszcze ze trzy godziny.

Kiedy wróciłem do Polski Ebi zdobył swoją pierwszą bramkę dla Racingu, a potem kolejne trzy w meczu z Kazachami. Szetela dostał powołanie do kadry USA i śledzenie czy jest jeszcze szansa, by uratować go dla Polski, też do zajęć nudnych nie należało. Oczywiście nie zwariowałem i nie chcę twierdzić, że miałem w tym jakiś udział. Chyba, że za kilka dni Casillas dozna kontuzji i do bramki Realu wejdzie Dudek.

 

W tekście o Ebim Smolarku napisałem, że jego ojciec Włodzimierz wyjechał do Bundesligi po mundialu w Hiszpanii (1982). Stąd głupio wygląda informacja, że w chwili wyjazdu za granicę urodzony w 1981 roku Ebi miał sześć lat. Oczywiście Włodzimierz Smolarek wyjechał po mundialu w Meksyku, cztery lata później. Przecież w 1983 roku grał jeszcze z WIdzewem w półfinale Pucharu Europy. A po mundialu w Hiszpanii z Polski wyjechał Boniek. Tak czy owak, mój błąd. Przepraszam.
poniedziałek, 15 października 2007

Widzieliśmy w Internecie, piękne gole, patrzyliśmy na stronach UEFA, też się bardzo cieszymy - mówił Pedro Fernandez, dziennikarz z radia Marca, który tak jak my dał się ponieść emocjom po meczu Polska - Kazachstan. Zadzwonił do mnie koło południa, bym opowiedział mieszkańcom Santander jak cieszy się Polska. Ebi jest jednym z dwóch reprezentantów w ekipie Racingu. Trzecim będzie pewnie Danny Szetela, który w środę zadebiutuje w kadrze USA i zostanie spalony dla reprezentacji Polski. No, ale PZPN nie zrobił nic, by Szetela, który urodził się w USA, ale ma polskich rodziców, zagrał dla nas.

Tymczasem Santander jest dumne z Ebiego. Hat trick w meczu o punkty eliminacji ME to nie jest sprawa codzienna. Racing wyda na Ebiego 4,8 mln euro (jak na taki klub bardzo dużo) i chce się przekonać jak najszybciej, że zrobił dobrze. Niespodziewanie więc reprezentacja Polski ma swoich fanów również w Hiszpanii. A Ebi? Wrócił właśnie do klubu, by walczyć z Tchite o miejsce w składzie Racingu. Dla niego świeto po trzech golach z Kazachami minęło szybko.

piątek, 12 października 2007

Sytuacja polskich piłkarzy w Grupie 1 jest bardzo obiecująca, zwłaszcza, że w dwóch pierwszych meczach eliminacji zdobyli jeden punkt, a w trzech ostatnich dwa. Do pierwszego awansu na mistrzostwa Europy zostały trzy kroki, każdy jednak znacznie trudniejszy od poprzedniego. Wygrać z Kazachami w Polsce to, mam nadzieję, pestka. Pokonać u siebie Belgów - poważne wyzwanie, ale nie przegrać w Belgradzie z Serbami to trzeba być drużyną europejskiej klasy. Nikt z nas by nie chciał, żeby po 13 meczach drużyna Beenhakkera wciąż była pierwsza, a po 14. trzecia. Ale to zdrzyć się może.

Raczej się jednak nie zdarzy. Ja liczę w sobotę na pomoc rywali. W Armenii nie wygrali ani Polacy, ani Portugalczycy, ani Finowie. Dlaczego z Serbami miałoby być inaczej? A jeśli Serbowie stracą w sobotę dwa punkty Polska znajdzie się poza ich zasięgiem. Zakładając, że wygra z Kazachami i Belgami pojedzie do Belgradu z czterema punktami przewagi nad Serbią.

Nie jest też chyba przesadnym optymizmem założenie, że w sobotę Finowie mogą nie zdobyć trzech punktów w Brukseli. Jeśli wrócą z jednym, to Polska wygrywając z Kazachami, będzie miała od nich o cztery punkty więcej i utrzymując ten dystans w przedostatniej kolejce, znajdzie się także poza zasięgiem Skandynawów (a jeszcze ostatni mecz Finowie grają w Portugalii).

Sobotnie remisy Finów i Serbów dadzą Polsce awans na Euro - jeśli wygra dwa najbliższe mecze. To chyba nie jest scenariusz hurraoptymistyczny. Spójrzmy więc w przyszłość bez lęku.

 

czwartek, 11 października 2007

Kamil Kosowski, popularnie zwany Kosą, wraca do kadry. Czy pamiętacie jego ostatni występ? (bo to był występ nie mecz). Czterdzieści tysięcy Polaków w Gelsenkirchen obejrzało jak wszedł na boisko przeciw Ekwadorowi, dwa koziołki wywinął i tłumaczył się potem, że miał złe buty. Na najważniejszy mecz w karierze: na mundialu Kosa nie trafił z butami! To tak, jakby na olimpiadzie Małysz założył narty do slalomu.

Ale ten drobny fakt mówi dużo o charakterze Kosowskiego - dodajmy od razu wybitnie wyposażonego przez naturę w talent piłkarski. Od kilku lat Kosowski nie zajmuje się jednak niczym innym niż trwonieniem go. Jego wyprawa na podbój Europy zakończyła się heblowaniem ławek w drugich ligach. Nie licząc może początku w Kaiserslautern i końca w Chievo.

Dziś talent Kosowskiego próbuje oszlifować Beenhakker. A właściwie oszlifować jego charakter, bo jak mówiliśmy talent tego nie wymaga. Sam jestem ciekaw jak mu się to uda. Każdy zasługuje na drugą szansę, ale radzę Holendrowi, by przed puszczeniem Kosy do gry przeciw Kazachom sprawdził nie tylko jego formę, ale i buty.

środa, 10 października 2007

Z Dannym Szetelą rozmawiałem w środę w Santander. Nie, nie powiem, że palił się do gry w reprezentacji Polski, choć mówił, że czuje się Polakiem. To raczej Ebi Smolarek naciskał, by go nie stracić i dać szansę w naszej kadrze zanim zagra w pierwszej drużynie USA.

Sytuacja jest delikatna. Danny gra dla Stanów od 16. roku życia. Tam się urodził, tam został ukształtowany jako piłkarz. Gdyby Beenhakker rzeczywiście chciał go sprawdzić w kadrze Polski, trzebaby zrobić to rozsądnie. Powołanie, gdyby Szetela je dostał, nie byłoby przecież takie samo jak w przypadku każdego innego debiutanta. Danny ma coś do zyskania, ale i stracenia. Próba powinna być wiec obmyślona tak, żeby w razie ewentualnego fiaska, nie przekreśliła jego szans na grę dla USA. 

 

niedziela, 07 października 2007
Wracam właśnie z Hiszpanii. Umówiłem się z Ebim, że dziś strzeli gola Valladolid, a potem jeszcze odbierze telefon. Czy Ebi jest słowny? Zobacz w jutrzejszej Gazecie Sport. Z Dudkiem też się umówiłem, ale tu czekać trzeba będzie pewnie dłużej, bo w samolocie przeczytałem, że Real bardzo chce zdobyć w tym sezonie Puchar Hiszpanii i w nim też ma bronić Casillas.  
Tagi
sport.pl
Dariusz Wołowski: Piszę o piłce, o sporcie, o tym co wpadnie mi do głowy
top | © Agora SA | design by kate_mac