blog Darka Wołowskiego
Blog > Komentarze do wpisu

Pan piłkarz nie płaci podatków

Pokonali Leo Messiego i Cristiano Ronaldo, nie dali się wykiwać całej drużynie najwybitniejszych graczy. Wzięli się nawet za superagenta Mendesa. Bo ukrywanie dochodów to w futbolu dyscyplina dodatkowa.

- Kto nie jest winny, nie musi się bać - mówił rok temu pewny siebie CR7. Był oburzony, że ktoś w ogóle śmie go oskarżać. W piątek hiszpańska agencja EFE potwierdziła, że były gwiazdor Realu Madryt dogadał się z hiszpańskim fiskusem. Zgodził się zapłacić 18,8 mln euro grzywny oraz przyjąć wyrok dwóch lat więzienia. Gdyby poszedł w zaparte i trafił do sądu, groziło mu siedem lat, a wtedy po prostu wylądowałby za kratkami.

Według śledczych Gestha - hiszpańskiego ministerstwa finansów wykroczenia popełnione przez Ronaldo, były znacznie poważniejsze, niż te, za które Leo Messi został skazany na 21 miesięcy. Portugalczyka oskarżono o cztery przestępstwa podatkowe popełnione w latach 2011-2014 na łączną kwotę 14,7 mln euro. Messi w latach 2007-2009 zdefraudował 4,1 mln.

Wyroki więzienia dla Argentyńczyka i Portugalczyka są akurat takie, że nie grozi im aresztowanie. W Hiszpanii sędzia może odstąpić od wykonania wyroku, jeśli oskarżony nie jest skazany na więcej niż dwa lata. Z kolei oskarżony może prosić sąd, by wyrok zamieniono mu na grzywnę.

Sprawa Messiego była zdecydowanie głośniejsza. W 2013 roku, kiedy wybuchła, proceder ukrywania dochodów z tytułu praw do wizerunku, za pomocą przepuszczania ich przez fikcyjne firmy w rajach podatkowych, nie był jeszcze powszechnie znany. Argentyńczyk zapłacił fiskusowi 5 mln euro i ogłosił, że jego pieniędzmi zajmuje się ojciec Jorge. - Ja tylko gram w piłkę - padły słynne słowa.

Ojciec piłkarza stwierdził z kolei, że doradzała mu firma podatkowa, bo on nie ma pojęcia o przepisach skarbowych. - Dla mnie to chińszczyzna - powiedział. Sprawa trafiła na wokandę, toczyła się aż do 2016 roku, kiedy trybunał w Barcelonie wydał wyroki. Sędzia uznał, że nieznajomość prawa nie jest usprawiedliwieniem, zwłaszcza, jeśli oskarżeni nie zrobili nic, żeby je poznać. Mieszkająca w Barcelonie od 2001 roku rodzina Messich odwołała się jeszcze do Sądu Najwyższego, który w maju 2017 roku utrzymał karę 21 miesięcy więzienia dla piłkarza, ale skrócił wyrok ojcu z 21 do 15 miesięcy.

W tym czasie kibice na całym świecie przywykli do procesów i wyroków na piłkarzy. W lutym 2016 roku bramkarz Realu Iker Casillas zapłacił skarbówce 2 mln euro, by uniknąć procesu. W jego przypadku śledczy przyjęli tłumaczenie, że nieświadomie popełnił pomyłkę. Niedawno przed sądem w Madrycie stanął Xabi Alonso i jego agent oskarżeni, że przepuszczali pieniądze przez firmę Kardzali w portugalskiej Maderze, by uniknąć płacenia podatków. Baskowi, który już zakończył karierę, grozi oprócz grzywny 5 lat więzienia.

W styczniu 2016 roku, gdy wszyscy żyli sprawą Messiego, jego ówczesny kolega z Barcelony i reprezentacji Argentyny Javier Mascherano przyznał się do winy. Za namową swoich doradców podatkowych zrobił to samo co Messi, czyli scedował prawa do wizerunku na fikcyjne firmy z siedzibą w rajach podatkowych. Mascherano przyjął wyrok roku więzienia i poprosił, by zamieniono mu go na grzywnę.

Czy sprawa Ronaldo jest szczególna? Ze względu na jego agenta. Kiedy sądzono rodzinę Messich, kierujący finansami Portugalczyka jego rodak Jorge Mendes wydawał się jeszcze wszechmocny i nietykalny. Dziś sam trafił do sądu, tak jak jego inni znakomici klienci Kolumbijczycy Radamel Falcao i James Rodriguez. Pierwszy w trybunale w Madrycie już przyznał się do zdefraudowania 5,66 mln euro w czasie gdy grał w Atletico. Aby uniknąć aresztowania zapłaci 8,225 mln. Grający dziś w Bayernie Monachium James jako piłkarz Realu oszukał hiszpańskiego fiskusa na 6,35 mln euro za co zapłaci 11,65 mln wliczając w to karę i odsetki.

28 grudnia 2014 roku, kiedy Real grał na mundialu klubów w marokańskiej Casablance, James podpisał umowę z Mendesem przekazując mu za 12 mln euro prawa do swojego wizerunku. Od tej kwoty zapłacono tylko minimalny podatek, zamiast 4,9 mln. Mimo wszystko hiszpański fiskus zinterpretował to jako pomyłkę piłkarza, a nie celowe działanie.

Na tym nie kończy się lista oskarżonych trenerów i piłkarzy Realu. Jose Mourinho zapłacił 5,2 mln, Luka Modric milion, Fabio Coentrao - 1,7 mln, Marcelo - 0,5 mln. Wszyscy działali w klasyczny sposób korzystając ze statusu dla „nie rezydentów”.

Sprawy podatkowe stoją prawdopodobnie także za głośnym transferem Ronaldo do Juventusu. We Włoszech przepisy stanowią, że od dochodów wizerunkowych płaci się stałą kwotę 100 tys euro rocznie. W Hiszpanii za 2014 rok Ronaldo musiał zapłacić podatek od praw do wizerunku w wysokości 8,5 mln euro. Różnica 85-krotna.

Kontekst spowity jest mgłą domysłów i tajemnic. Prasa madrycka pisała, że Ronaldo najbardziej oburzony był faktem, że w jego sprawie nie chciał interweniować Real Madryt. Cała Barcelona poparła przecież Messiego. „Kto wyciąga rękę przeciw Leo, podnosi ją na nasz klub i miliony jego kibiców” - grzmiał prezes Josep Maria Bartomeu. W Katalonii doszło do sytuacji wręcz kuriozalnej. Kiedy niezawisły sąd w Barcelonie dowodził winy piłkarza, pracownicy klubu sfotografowali się z tabliczkami z napisem „Wszyscy jesteśmy Messim”. Dziennik „El Pais” pytał ich wtedy, czy to znaczy, że wszyscy oszukują na podatkach? I czego uczą swoje dzieci? Że jeśli ktoś jest geniuszem piłkarskim, może łamać prawo?

Wydaje się rzeczą oczywistą, że tak popularnego sposobu „oszczędzania” na podatkach nie wymyślili ludzie piłki. Afera „Panama Papers” udowodniła, że tego typu oszustwa są normalnością w świecie: artystów, polityków i celebrytów. Trudno się przestrzega przepisów, gdy pojawiają się doradcy pokazujący jak łatwo można „zaoszczędzić” i jak powszechnie wykorzystywane jest to przez innych ludzi ze środowiska.

Zawodowy futbol to nie miejsce dla idealistów. Wystarczy przeanalizować doniesienia portalu Football Leaks, by przekonać się, że na mapie piłkarskich patologii oszustwa podatkowe to zaledwie wierzchołek góry lodowej.

poniedziałek, 06 sierpnia 2018, wod

Polecane wpisy

Komentarze
2018/08/06 20:33:38
A mnie zastanawia co przez te lata robił fiskus. Przecież pierwsze sprawozdanie finansowe Ronaldo złożył w 2012 r. I co nie budziło ono żadnych wątpliwości? Nagle ich olśniło? A może to tylko powszechna (nie tylko w Hiszpanii) praktyka wszczynania postępowania po latach (byle tylko przed okresem przedawnienia) w celu kumulowania kar, karnych odsetek? A może chodzi też o premie urzędników za "sukcesy" w odzyskiwaniu wielkich kwot i przysparzaniu dochodów fiskusowi?
Nie mam wątpliwości że podatki należy płacić i, że nieznajomość prawa nie usprawiedliwia. Tylko czasami mam wątpliwości, czy fiskus gra czysto, czy czasami nie nadużywa tych słusznych zasad przeciwko podatnikowi.
P.S.
Nie ulega dla mnie wątpliwości, że agencje pośredniczące, biura rachunkowe są umaczane w tym szwindlu po same uszy. Tylko jakoś nie kojarzę przypadków, żeby Ci którzy faktycznie (często poza wiedzą niezorientowanego w przepisach podatnika) organizują te przekręty poszli siedzieć. Może dlatego, ze łatwiej jest udowodnić winę "niekumatemu podatnikowi" niż świadomie, na koszt podatnika organizującemu przekręt specjaliście.
-
2018/08/06 21:01:09
@alp
Pewnie fiskus działa sprawniej w innych przypadkach, przykładowo gdy zadeklarowany dochód jest najniższą krajową, a pacjent ma nowego merola i willę z basenem. W wypadku Cristiano i reszty, mamy raczej nadprogramowego merola, stojącego obok całkiem legalnie stojących 5-ciu, 10, 15, czy jeszcze weselszej liczby.

A tego typu sprawy najczęściej trafiają na wokandę dzięki donosom - niezależnie czy sprawa tyczy się somsiada, czy wybitnego piłkarza. W wypadku somsiada mamy innych somsiadów. W wypadku panów celebrytów mamy wikileaks i inne wtyki.
-
2018/08/06 22:16:24
@Otwojastara
Oczywiście na bezinteresowną zawiść zawsze można liczyć.
Ale tu sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana. W związku z powszechnie obowiązującą regułą unikania podwójnego opodatkowania, podatnik składający zeznanie roczne jest zobowiązany do złożenia deklaracji o przychodach i odprowadzonych podatkach za granicą. Nie znam prawa hiszpańskiego, ale trudno mi sobie wyobrazić, żeby co do zasady rozwiązania te były znacząco inne. Tak więc fiskus hiszpański już w 2012 r. powinien wiedzieć, że Ronaldo takie przychody uzyskał i jeżeli miał jakiekolwiek wątpliwości w tej sprawie mógł od podatnika zażądać dodatkowych wyjaśnień. Tylko, że wtedy mielibyśmy do czynienia co najwyżej z wykroczeniem skarbowym, naprawionym natychmiast po zakończeniu procedury wyjaśniającej, a nie ze skumulowaniem wieloletnim przekształcającym wykroczenie w przestępstwo.
Nie bronię piłkarzy. Na pewno nie są święci i jak mogą to "optymalizują" podatki. Tylko, że to nie oni wymyślają i przeprowadzają skomplikowane procedury (na to brak im szczegółowej wiedzy i czasu) ale ci, którzy za pieniądze i to niemałe (w grę wchodzi dodatkowo podział zysków z efektów optymalizacji) profesjonalnie zajmują się ich finansami, kontraktami. A oni zapewniają za ciężkie pieniądze fachową usługę, ale na odpowiedzialność podatnika.
P.S.
Najciekawsze w tym wszystkim nie jak się skończą kolejne postępowania wobec piłkarzy (bo na pewno będą - przedawnia się dopiero 2013 r.) ale jak się skończą podjęte i kolejne postępowania wobec menadżerów.
-
2018/08/19 23:53:59
Może dla Was tematyczna rejestracja dyskusji to ułatwienie, ale dla stałego jej "podglądacza" to poważne utrudnienie. Za każdym razem muszę przekopywać się przez historię, żeby nie zgubić jakiegoś aktualnego komentarza.
sport.pl
Dariusz Wołowski: Piszę o piłce, o sporcie, o tym co wpadnie mi do głowy
top | © Agora SA | design by kate_mac