blog Darka Wołowskiego
Blog > Komentarze do wpisu

Śmierć bogów futbolu?

Rosyjski mundial przyniósł klęskę drużyn południowoamerykańskich. W półfinałach nie ma przedstawiciela kontynentu, który wydał tyle pokoleń artystów piłki. Czy to koniec wojny światów?

- Trudno będzie znaleźć w sobie siły, by w ogóle wrócić do gry w piłkę - wyznanie 26-letniego Neymara pokazuje skalę frustracji jaką przeżyli na mundialu w Rosji piłkarze Brazylii. O kibicach nie wspominając. W jednej chwili największy idol torcidy, zmienił się w kozła ofiarnego. W ankiecie portalu Globoesporte głosowało 300 tys ludzi, z czego aż 56 proc uznało, że za ćwierćfinałowy mecz z Belgią Neymar zasłużył na ocenę naganną.

Nastroje mogły być inne, gdyby w doliczonym czasie gry Thibaut Courtois nie zatrzymał piłki po wspaniałym uderzeniu gracza Paris Saint Germain. Belg spisał się jednak fenomenalnie i klęska pięciokrotnych mistrzów świata stała się faktem. „Canarinhos” byli ostatnim zespołem z Ameryki Płd, który odpadł z turnieju w Rosji.

W żałobie pogrążył się cały kontynent - nacje, które przez dziesięciolecia opierały się hegemonii Europy.

Część komentatorów nie widzi w tym nowej tendencji. Przecież z 21 turniejów o piłkarskie mistrzostwo świata, w pięciu giganci ze Starego Kontynentu nie wpuścili nikogo do strefy medalowej. Zaczęło się w 1934 roku, gdy w półfinałach rywalizowały: III Rzesza, Czechosłowacja, Włochy i Austria. Powtórzyło się to w 1966 w Anglii, w 1982 w Hiszpanii, w 2006 w Niemczech i w Rosji.

Większość ekspertów uważa jednak, że to co się dzieje z Latynosami jest ponurym znakiem naszych czasów. Młodzi geniusze z Brazylii, Argentyny, czy Urugwaju tak szybko emigrują do lig europejskich, że trudno ich uznać za klasyczny produkt szkolenia latynoskiego. Diego Maradona wyjechał do Barcelony mając 22 lata. Leo Messi zrobił to jako 13-latek. Obaj są gigantami argentyńskiej i światowej piłki, ale wobec tego drugiego kibice Albicelestes są zdecydowanie bardziej zdystansowani.

Mistrz świata z 1986 roku Jorge Valdano lubi patrzeć na futbol z filozoficznego dystansu. Uważa, że zapaść ekonomiczną w Argentynie i jej skutki: z wzrostem przestępczości i chaosu społecznego, można wyczytać ze sposobu gry drużyny narodowej. Valdano opowiada, że w jego dzieciństwie chłopcy zabijali się za piłką na ulicach miast i miasteczek, z miłości do gry. I dopiero potem pojawiała się myśl, że przez futbol można wyciągnąć rodzinę z biedy. - Dziś obsesja zwyciężania, którą zarazili się działacze, trenerzy, piłkarze i ich agenci, niszczy talent - mówi Valdano. - Nikt już w Argentynie nie słucha Menottiego - dodaje w rozmowie z „El Pais”. 80-letni dziś Cesar Luis Menotti zdobył dla Argentyny pierwszy tytuł mistrza świata (1978 rok) i wciąż romantycznie powtarza, że styl gry to najwyższa wartość, którą trzeba przedkładać nawet nad wynik. Przed mundialem w Rosji pytano Menottiego o szanse drużyn południowoamerykańskich. Nie wymienił Argentyny. Powiedział, że to może być turniej Neymara. Stało się inaczej.

Neymar doznał w Rosji nie tylko porażki na boisku, ale też klęski wizerunkowej. Najdroższego piłkarza świata wyśmiewały miliony fanów za histeryczne zachowania po starciach z rywalami. Teatralne pady przysłoniły kunszt gracza, który uosabiał to co najlepsze w piłce latynoskiej. A przecież miał być poetą boiska, spadkobiercą Ronaldo i Ronaldinho.

Tostao, kolega króla Pelego, mistrz świata z 1970 roku, przekonuje, że Brazylia nie jest już krajem, gdzie gra w piłkę jest przejawem radości. - Zawodnicy nie tańczą samby na boisku. To się skończyło bezpowrotnie - mówi. Bogowie piłki wymarli? - Trafia się u nas czasem piłkarz wyjątkowy jak Neymar, ale większość to przeciętniacy - twierdzi Tostao. - To samo w Argentynie, gdzie Messiego otaczają gracze poprawni. Posyłamy na mundiale dobre drużyny, ale daleko im do wybitności. Dlatego porażki Brazylii i Argentyny nikogo już nie szokują. To się bierze z kryzysu szkolenia w całej Ameryce Płd - kończy.

Według Valdano wszystkich drużyn południowoamerykańskich nie da się jednak wrzucić do jednego worka. - Urugwaj grał dobrze, nie zdradził swojego stylu, swojej tradycji i tożsamości - przekonuje.

Najbardziej dręczące jest jednak pytanie o przyszłość. Skoro futbol latynoski upodabnia się do europejskiego, wtapia się w niego, to co nas czeka na kolejnych mundialach? Liczyliśmy raczej, że do europejsko-południowoamerykańskiej wymiany ciosów włączy się Afryka, ale w Rosji żaden jej przedstawiciel nie wychylił nosa z grupy.

Historia mistrzostw świata to nieustanne ścieranie się stylów, tradycji, filozofii. Taktyki, dyscypliny, pragmatyzmu europejskiego z talentem, techniką i polotem Latynosów. Stereotypy? Może, ale czyniące futbol bogatym i różnorodnym. Starcie światów co cztery lata napędzało futbol. Ostateczne zwycięstwo jednej ze stron, zwiastowałoby kryzys spektaklu, którym żyjemy już niemal 90 lat.

wtorek, 10 lipca 2018, wod

Polecane wpisy

Komentarze
2018/07/12 01:06:10
Też liczyłem na to, ze będzie ciekawiej, że może o medale powalczy nie tylko Europa, ale może włączy się także Afryka. A skończyło się przyspieszonymi Mistrzostwami Europy. Chociaż jak się bliżej przyjrzeć finalistom, to poza Chorwacją to mozaika...
sport.pl
Dariusz Wołowski: Piszę o piłce, o sporcie, o tym co wpadnie mi do głowy
top | © Agora SA | design by kate_mac