blog Darka Wołowskiego
Blog > Komentarze do wpisu

Marsylia śladem Atletico

Dwa razy grało Atletico Madryt w finale Ligi Europy i dwa razy wygrało. Dwa razy grał Olympique Marsylia i dwa razy przegrał. Dziś w Lyonie faworytem jest zespół Diego Simeone.

Rudi Garcia nie chciał być miłosierny dla swoich piłkarzy. Po rozegraniu morderczej, choć zakończonej zwycięskim golem dogrywki w półfinałowym starciu z Red Bull Salzburg, powiedział krótko „nic się nie stało”. - Ani nie awansowaliśmy jeszcze do Ligi Mistrzów, ani nie zdobyliśmy trofeum. Żaden z naszych celów nie został więc osiągnięty. W finale faworytem będzie Atletico, ale my pojedziemy do Lyonu po zwycięstwo - przekonywał trener Marsylii.

54-letni Rudi Garcia jest synem emigranta, byłego piłkarza, który uciekł z Hiszpanii podczas wojny domowej. Imię dostał na cześć niemieckiego kolarza Rudiego Altiga, zwycięzcy Vuelta a Espana z 1962 roku. Na piłkarza i trenera wyrósł przede wszystkim w Lille, z którym w 2011 roku zdobył dublet: mistrzostwo i Puchar Francji. W tamtej drużynie grali Eden Hazard i Adil Rami - dziś piłkarz Marsylii.

Dwa lata później Rudi Garcia trafił do Romy, gdzie zaczął sezon Serie A od dziesięciu kolejnych zwycięstw (rekord klubu). W następnym sezonie był już jednym z kandydatów na szkoleniowca Barcelony. Katalończycy postawili jednak na Argentyńczyka Gerardo Martino. Pomylili się.

Od października 2016 roku Rudi Garcia prowadzi Marsylię. Jego nominację ogłoszono trzy dni po tym jak amerykański biznesmen Frank McCourt, były szef drużyny baseballowej Los Angeles Dodgers kupił francuski klub za 45 mln euro. Razem z nimi w Marsylii pojawił się były dyrektor sportowy Barcelony Andoni Zubizarreta. Ten, który na Camp Nou sprowadzał Neymara, a zwolniony został jako kozioł ofiarny w 2015 roku, tuż przed tym jak Barca sięgnęła po potrójną koronę. - Żona nazywa mnie idiotą, ale do dziś oglądanie meczów Barcelony sprawia mi ból - przyznał niedawno.

McCourt, Rudi Garcia i wyleczony z depresji Zubizarreta zbudowali Marsylię od nowa, choć jak podkreśla Bask „Nie jesteśmy PSG, ani Manchesterem City”. Sprowadzono Payeta, Sansona, Evrę, którego w listopadzie wyrzucono z klubu za kopnięcie kibica w bójce przed meczem Ligi Europy. - W 18 miesięcy dokonaliśmy 54 transakcji transferowych przeglądając 700 kandydatów do zespołu - mówi Zubizarreta.

Efekt przyszedł szybko. Marsylia jest trzeci raz w finale Ligi Europy, poprzednie dwa przegrała jeszcze w erze Pucharu UEFA (1999 i 2004). Z Parmą poległa w Moskwie 0:3, z Valencią w Goeteborgu 0:2. Dziś w Lyonie musi więc przełamać kilka barier. Przede wszystkim zdobyć pierwszą bramkę. Tylko jak tego dokonać skoro Atletico ma najszczelniejszą defensywę w Europie?

Dla zespołu z Madrytu Liga Europy to dziś tylko trofeum pocieszenia. Atletico zdobyło je dwa razy: w 2010 i 2012 roku, ten drugi triumf już z Diego Simeone na ławce. Legendarny trener „Colchoneros” w Lyonie ma usiąść na trybunach, jest zawieszony przez UEFA za zachowanie podczas półfinałów z Arsenalem. Atletico próbowało zaskarżyć tę decyzję nawet w trybunale arbitrażowym TAS.

Marsylia chce przejść tę samą drogę, którą idzie Atletico. Gdy w 2010 roku wygrywało Ligę Europy przełamało wieloletnią passę rozczarowań i frustracji. Klub z Madrytu przestał być chłopcem do bicia, odzyskał prestiż, wrócił do europejskiej czołówki. Dwa razy dotarł do finału Ligi Mistrzów przegrywając go po dogrywce (2014 rok) i karnych (2016) w bratobójczej walce z Realem Madryt. W tym sezonie, po transferach reprezentantów Hiszpanii Diego Costy i Vitolo Simeone ogłaszał, że Atletico ma najmocniejszą kadrę w swojej historii. Wielkim rozczarowaniem była porażka w fazie grupowej Champions League. Dziś trzeba wygrać Ligę Europy choćby ze względu na Fernando Torresa. „El Nino” opuszcza ukochany klub, z którym nigdy jeszcze nie zdobył trofeum. Jeśli Atletico wygra finał w Lyonie, właśnie Torres ma pierwszy podnieść puchar. Momentów symbolicznych będzie więcej, z klubem żegna się prawdopodobnie także jego największa gwiazda - Antoine Griezmann (6 goli w tej edycji LE) od nowego sezonu zagra w Barcelonie.

10-krotny mistrz kraju Olympique Marsylia to najpopularniejszy klub we Francji, pierwszy i jedyny w Ligue 1, który szczyci się triumfem w Lidze Mistrzów. Od wiekopomnego zwycięstwa w finale z 1993 roku nad Milanem, przez ćwierć wieku grał w Europie tylko drugoplanowe role. Tamten historyczny wzlot był wyjątkowo kosztowny, ówczesny prezes Bernard Tapie został aresztowany za korupcję, klub stracił mistrzostwo Francji i został zdegradowany do II ligi. Od tamtej pory mistrzem kraju był zaledwie raz w 2010 roku.

Do Lyonu przybędą rzesze marsylczyków. Zubizarreta i władze OM mają zrobić wszystko, by powrót Marsylii do Europy obył się bez awantur, z których ultrasi klubu niestety słyną.

środa, 16 maja 2018, wod

Polecane wpisy

Komentarze
2018/05/17 00:30:51
No i zaczęło się od zadymienia...
sport.pl
Dariusz Wołowski: Piszę o piłce, o sporcie, o tym co wpadnie mi do głowy
top | © Agora SA | design by kate_mac