blog Darka Wołowskiego
Blog > Komentarze do wpisu

Pieniądze Barcelony

Ousmane Dembele, Philippe Coutinho i ponoć jeszcze za chwilę Antoine Giezmann. Hasło: „Real kupuje, Barca wychowuje” przetrwało wyjątkowo krótko.

„Czy transfer Coutinho to konieczność, czy kaprys” - pytał niedawno dziennik „El Pais”. Póki co na pewno kaprys. Latem, gdy transferowe rozmowy z Liverpoolem spaliły na panewce, dyrektor sportowy klubu z Katalonii ogłosił, że gdyby Barca sprowadziła Brazylijczyka, zagroziłoby to jej egzystencji. Co się zmieniło przez 6 miesięcy? Podobno klub z Camp Nou dostał dużą zniżkę. I tak transfer szacuje się jednak na 160 mln euro. Niewiele mniej niż Real zapłacił za swoich dwóch najdroższych piłkarzy: Cristiano Ronaldo (96) i Garetha Bale’a (101). Było to jednak w czasach, gdy petrodolary dopiero zaczynały zalewać futbolowy rynek.

W czym może Barcy pomóc Coutinho? W zdobyciu mistrzostwa kraju? Bez niego zespół ma 9 pkt przewagi nad Atletico i 16 nad Realem Madryt. Tę przewagę udało się wypracować także bez kontuzjowanego Dembele - najdroższego piłkarza w historii klubu do poniedziałku. Messi, Suarez, Iniesta, a także nowy w klubie Paulinho spisali się lepiej niż dobrze. Ernesto Valverde zdefiniował od nowa równowagę między atakiem i obroną. Wszystkie pomysły trenera zgasną z chwilą, gdy będzie musiał wstawić do jedenastki Dembele i Coutinho - dwóch piłkarzy, których interesuje wyłącznie gra do przodu.

Do walki o Ligę Mistrzów 25-letni Coutinho wróci dopiero od przyszłego sezonu, w tym będzie się nią emocjonował z trybun. Póki co zresztą jeszcze trzy tygodnie spędzi na leczeniu kontuzjowanej nogi.

Za chwilę Barca sprowadzi jeszcze kolumbijskiego obrońcę Yerry’ego Minę za 11 mln z brazylijskiego Palmeiras. Ale i bez tego jej wydatki transferowe w tym sezonie sięgnęły 347 mln euro. To bezdyskusyjny rekord Hiszpanii i drugi wynik w historii po PSG, które tego lata wydało ponad 400 mln na Neymara i Mbappe.

Kiedyś Gerard Pique powiedział, że gdy Real przegrywa sezon, łapie za portfel i latem wydaje 160 mln. Jak widać ta filozofia nie jest obca Katalończykom. Media hiszpańskie spekulują, że Barca sprowadzi jeszcze latem Griezmanna, płacąc Atletico jego klauzulę wykupu - 100 mln euro. Messi-Suarez-Griezmann? Brzmi nieźle, tylko po co Katalończykom Coutinho i Dembele?

Mit, że Barca wychowuje, a nie kupuje istniał krótko. W odleglejszej przeszłości było masę przykładów przeczących tej teorii.

Transfer Johana Cruijffa za 100 mln peset (około 6 mln euro) to było wielkie wydarzenie 1973 roku. 9 lat później Barca ustanowiła transferowy rekord świata sprowadzając Maradonę za 10 mln dol. Potem był Ronaldo (15 mln w 1996), dalej Rivaldo za 24 mln i Saviola za drugie tyle. Overmars kosztował 39 mln w 2000. roku, ale zakup był sfinansowany ze sprzedaży Luisa Figo (60 mln). To był czas, gdy Florentino Perez rozpoczynał erę galaktyczną i przez następne 15 lat nikt nie płacił więcej za piłkarzy niż Real. Transfer Ronaldinho za 30 mln w 2003 roku to był największy transferowy strzał w dziesiątkę dla Barcelony.

Brazylijczyk wprowadził na szczyty drużynę i całe pokolenie graczy z La Masia. To wtedy mogło się wydawać, że Katalończycy stawiają na wychowanie. Nietrafiony transfer Zlatana Ibrahimovica w 2009 roku był swego rodzaju wyjątkiem i wynaturzeniem. Neymar i Luis Suarez to znów były zakupy z górnej półki. A już Dembele i Coutinho są na szczycie hiszpańskiej listy transferowej i bardzo wysoko na światowej. Wyprzedzają ich tylko Neymar i Mbappe z PSG.

wtorek, 09 stycznia 2018, wod
Tagi: Barcelona

Polecane wpisy

Komentarze
2018/01/09 12:20:50
D
sport.pl
Dariusz Wołowski: Piszę o piłce, o sporcie, o tym co wpadnie mi do głowy
top | © Agora SA | design by kate_mac