blog Darka Wołowskiego
Blog > Komentarze do wpisu

Gola naszego powszedniego

Czy Real Madryt jest w stanie obronić tytuł w Lidze Mistrzów? Dziś niezbyt wiele na to wskazuje, choć Królewscy kończą właśnie najbardziej obfity rok swojej historii.

Kiedy Zinedine Zidane skończy już pracę na Santiago Bernabeu, będzie wracał do tych miesięcy z rozrzewnieniem. W 2017 roku jego drużyna wygrała właściwie wszystkie ważne mecze. Finał Ligi Mistrzów z bardzo silnym Juventusem, Superpuchar Europy z odradzającym się Manchesterem United, Superpuchar Hiszpanii z Barceloną i finał klubowych mistrzostw świata z brazylijskim Gremio. Do tego po pięciu latach oczekiwania wydarła Katalończykom upragniony tytuł mistrza Hiszpanii. Bingo. Czy w ogóle mogło być lepiej?

We wszystkich rankingach i plebiscytach królowali gracze Zizou. On sam jesienią nieprzerwanie tłumaczył dlaczego jest tak źle. Trio BBC właściwie poszło w rozsypkę: Gareth Bale notorycznie się leczył, Karim Benzema rozpaczliwie szukał formy, a nawet Cristiano Ronaldo cierpiał na strzelecką zapaść w meczach La Liga. Był moment, pod koniec listopada, gdy madryckie trio miało tyle bramek w lidze co defensywny pomocnik Barcelony Paulinho i dwa razy mniej niż Alvaro Morata sprzedany latem do Chelsea.

Jesień zaczęła się dla Realu wystrzałowo, ale potem zespół słabł. I tracił dystans do Barcelony. Znamienny był mecz z Athletic rozegrany zaraz po tym jak lider z Katalonii potknął się na Camp Nou remisując z Celtą 2:2. W 86. min starcia na San Mames Sergio Ramos uderzył łokciem Aritza Aduriza, dostał drugą żółtą kartkę i wyleciał z boiska. To 19. taki przypadek w karierze kapitana Realu, co sprawia, że jest rekordzistą La Liga. Końcówkę Królewscy grają w dziesięciu, nie ma szans na to, by zmniejszyć stratę do Barcelony. Real wyjeżdża z Bilbao z punktem, bez gola, w poczuciu straconej szansy. Dystans w tabeli dzielący ich od Katalończyków to wciąż 8 pkt.

A przecież Zidane obiecywał, że kiedy Barca w końcu się potknie, Real będzie tuż za nią. Trudno dotrzymać słowa, jeśli drużyna tak mało strzela. Na San Mames wyszło dokładnie tych samych 11 piłkarzy, którzy 182 dni wcześniej rozbili Juventus w finale Champions League w Cardiff. Ci sami, ale nie tacy sami.

- Wciąż mamy zespół, który pozwala nam marzyć - mówił prezes Florentino Perez, ale apatycznie grał nawet Luka Mordic, który jeszcze kilka miesięcy wcześniej był jak żywe srebro. W dwóch ostatnich sezonach Real był najlepszą drużyną świata, maszyną do wygrywania. Nikt nie może być więc zdumiony, gdy miewa obniżki formy. Nie da się pędzić z pedałem gazu przyklejonym do podłogi zawsze i wszędzie. Z pewnością wiosenne mecze z PSG w 1/8 finału Ligi Mistrzów wywołają w graczach Zidane’a dodatkową ilość mobilizacji i adrenaliny. Tak było dotąd, gdy stawka była wysoka, Królewscy budzili się z letargu. Wciąż nie ma w Europie rywala będącego poza zasięgiem Realu. Z pewnością jednak zespół stracił jeden kluczowy atut z ubiegłego sezonu: bogatą ławkę, do której Zidane mógł sięgać, gdy coś się złego działo z graczami podstawowego składu. Tego lata Perez sprzedawał: przede wszystkim Moratę, który jest dziś jednym z najskuteczniejszych graczy w lidze angielskiej.

- Nasza strata do Barcelony wynika z braku skuteczności - mówi Zidane. Real zdobył w lidze 30 goli o 15 mniej od Barcelony, o sześć od Valencii i zaledwie pięć więcej od Atletico!

Za bramki nie odpowiadają wyłącznie napastnicy: gorzej gra pomoc, boczni obrońcy Marcelo i Carvajal nie pchają ataków pod bramkę rywala z normalną siłą. Tak jak można się było obawiać Marco Asensio miewa przebłyski talentu, ale nie są one regularne. Isco nie zawodzi, ale za często jest sam.

Czy wiosną Real jeszcze raz ocknie się z letargu i zaliczy hat-tricka w Lidze Mistrzów? Wydaje się to dziś mało prawdopodobne, ale przecież wciąż nie jest niemożliwe. Paradoksalnie porażka w ligowym klasyku to szansa, taka jaką Barcelona dostała w Superpucharze Hiszpanii.

niedziela, 31 grudnia 2017, wod

Polecane wpisy

sport.pl
Dariusz Wołowski: Piszę o piłce, o sporcie, o tym co wpadnie mi do głowy
top | © Agora SA | design by kate_mac