blog Darka Wołowskiego
Blog > Komentarze do wpisu

CR7 i obłęd statystyczny

BBC ma tyle samo bramek co Paulinho i dwa razy mniej niż Morata. Statystyka daje ogromne pole do popisu tym, którzy chcą uzasadnić kryzys Madrytu.

29-letni Paulinho przybywał do Barcelony z ligi chińskiej. Jego transfer kosztował 40 mln euro. Polski kibic pamiętał go z czasów gry w ŁKS, klub z Łodzi był za biedny by zrobić dobry interes na Brazylijczyku. Kibic Barcelony uważał, że to uwłacza klubowi. Jak można płacić fortunę za piłkarza, którego wyśmiewano w Tottenhamie? Dziś skruszony socio z Camp Nou pisze do Paulinho list ze słowami. „Przepraszamy. Nie zasłużyliśmy na ciebie”.

Brazylijczyk jest w Barcy tylko rezerwowym. Jego cztery bramki zdobyte w lidze nie są dla klubu żadnym zbawieniem. Ale zespół z Katalonii wyprzedza Real Madryt o 10 pkt, każdy pretekst jest więc dobry, by pokazać skalę upadku najlepszej drużyny w Europie.

Cristiano Ronaldo odebrał nagrodę UEFA i FIFA na gracza roku, za chwilę przyłączy się do nich France Football, który wciśnie Portugalczykowi piątą Złotą Piłkę. Tymczasem Paulinho ma od niego cztery razy więcej goli w lidze, sam zdobył tyle ile Bale, Benzema i CR7 wzięci razem. Taki Motara, sprzedany z Madrytu latem do Chelsea ma 8 goli w Premier League: dwa razy tyle co trio z Madrytu za które zapłacono 220 mln euro.

To co się dzieje jest skracaniem perspektywy do minut spędzonych na boisku. Nikogo już nie obchodzi, że Bale, Benzema i Ronaldo wygrali dla Realu trzy razy Champions League w ostatnich czterech latach. Każdy z nich miał w tym wielki udział, ale to nieistotne, liczy się tu i teraz, czyli porównanie do Moraty i Paulinho po 12 kolejkach ligi angielskiej i hiszpańskiej.

Real zdobył w tym sezonie o 12 goli mniej niż w poprzednim. CR7 nie jest już młodzieniaszkiem, Benzema też nie, a Bale to facet notorycznie leczący wszystkie możliwe urazy. Nie zmienia to faktu, że ani Morata, ani Paulinho, choć są dobrymi piłkarzami, nie dokonali aż tyle. Statystyka ma sens, gdy używamy jej z sensem. Ronaldo skazywano na emeryturę już kilka razy, zawsze z niej wracał. Ale pewnie kiedyś jednak nie wróci. Co nie zmieni faktu ile zdziałał w Madrycie.

Real wygrał dwa ostatnie sezony. Szybko znaleźli się jednak chętni, by pochować go teraz po 12 kolejkach ligi hiszpańskiej. A przecież tak niedawno w Superpucharze Hiszpanii wydawało się, że hierarchia w piłce wygląda zupełnie odwrotnie. Królewscy zapracowali na jakiś margines zaufania, tak jak ich trener, który dziś wydaje się niektórym średnio zdolnym figurantem. A niedawno twierdzili wręcz, że z CR7, Benzemą, Ronaldo, Ramosem, Modricem, Kroosem, Casemiro dwa Puchary Europy w 18 miesięcy wygrałby nawet przypadkowy przechodzeń spod Santiago Bernabeu.

Są teorie do których bardzo łatwo dobrać statystyki. Nic one nie będą warte, jeśli Zidane i Real ockną się w 13. kolejce ligi hiszpańskiej. Barcelona jedzie w niej na Estadio Mestalla. Jeśli przegra, to może się szybko okazać, że kosmiczny kryzys Realu i jego gwiazd jest śmiechu warty.

poniedziałek, 20 listopada 2017, wod

Polecane wpisy

Komentarze
2017/11/25 19:59:26
KING
sport.pl
Dariusz Wołowski: Piszę o piłce, o sporcie, o tym co wpadnie mi do głowy
top | © Agora SA | design by kate_mac