blog Darka Wołowskiego
Blog > Komentarze do wpisu

Obywatel Kane, uczeń Kane

- Real zabija, ale też zawsze daje ci szansę - mówi napastnik Tottenhamu Fernando Llorente. Dziś na Santiago Bernabeu zespół z Londynu ma okazję skonfrontować się z najlepszą drużyną na świecie.

Mauricio Pochettino przestrzega Hiszpanów, że następni Leo Messi i Cristiano Ronaldo będą grali w lidze angielskiej. Premier League generuje tyle pieniędzy, że już wkrótce ani Barcelona, ani Real, ani nikt w Europie nie będzie w stanie konkurować z krezusami z Premier League. Ale swój Tottenham argentyński trener traktuje jako wyjątek. - Nie stać nas na największe gwiazdy, dlatego musimy szukać własnej drogi - mówi.

Własna droga Tottenhamu to niezachwiana wiara w futbol angielski. I jego wartości. W ostatniej dekadzie, gdy potentaci Premier League budowali swoją potęgę dzięki piłkarzom z zagranicy, „Koguty” wylansowały do angielskiej kadry największą liczbę graczy. I choć trzy lata temu zatrudniły w roli trenera Argentyńczyka wykształconego w Hiszpanii, nie wyrzekły się korzeni. Harry Kane, Dele Alli, Eric Dier, Kieran Trippier są podstawowymi graczami angielskiej drużyny narodowej. Był nim także Kyle Walker kupiony latem przez Manchester City.

Pochettino uczy Tottenham gry kombinacyjnej, ale nie chce zabijać w nim brytyjskiej waleczności, determinacji i dynamiki. Na Wyspach jego zespół jest rewelacją, w dwóch ostatnich latach zakończył rozgrywki Premier League na podium. Dziś nadszedł czas, by dokonać kolejnego przełomu. W Lidze Mistrzów, gdzie Tottenham spisywał się dotąd słabo, w ostatnich latach spadł też prestiż całego wciąż bogacącego się angielskiego futbolu. Anglicy dostawali od Europy tęgie lanie w rozgrywkach pucharowych. I już mają tego powyżej uszu.

Spurs chwaleni za ciekawy, ofensywny futbol, wyrzekli się go na starcie tej edycji Champions League w meczu z Borussią Dortmund. W pojedynku na Wembley Tottenham zagrał z kontrataku i przyniosło to efektowne zwycięstwo 3:1. Dziś po dwóch kolejkach Harry Kane z pięcioma golami przewodzi w klasyfikacji strzelców LM, a jego zmiennik Fernando Llorente mówi, że to napastnik, który ma rzadki dar posyłania do siatki piłki zawsze, gdy zdecyduje się na strzał. Czasem wygląda nawet, że robi to przypadkiem.

Dlatego wyprawa na Santiago Bernabeu jest dla Pochettino tak prestiżowa. Urodził się w argentyńskim Murphy, grał w Newell’s Old Boys, tam gdzie Leo Messi. Szansę dał mu sam guru Marcelo Bielsa, zabrał nawet na fatalny dla Argentyny mundial w Korei i Japonii. Ale jako trener Mauricio wychował się i ukształtował w Hiszpanii, renomę zdobył w Espanyolu, co było trampoliną do Anglii. Jak sam mówi był bardzo daleki od tego, by wyśmiewać angielski styl gry, tworzył kompromis między trzema kulturami futbolowymi. Najpierw w Southampton, a w maju 2014 podpisał umowę z Tottenhamem. Dziś stoi w pierwszym rzędzie szkoleniowców z Premier League.

Według Pochettino najlepszym hiszpańskim obrońcą był Carles Puyol. Gdy trenował Espanyol zalecał młodym defensorom, by odwiedzali „wrogie” Camp Nou. - Mecz niech was nie obchodzi w ogóle - mówił. Mieli nie patrzeć nawet na Messiego, ich obowiązkiem było nie odrywać oczu od Carlesa, nawet gdy był daleko od piłki. - To była dla nich wielka nauka - dodaje.

Dziś na tym samym poziomie widzi Sergio Ramosa z Realu, który ma zatrzymać Kane. Pochettino liczy, że mu się nie uda, ale wie, że jeśli 24-letni Kane poradzi sobie z Ramosem to będzie znaczyło, że wchodzi na najwyższą półkę. Nie ma dziś większego wyzwania w światowej piłce niż wizyta na Santiago Bernabeu. - Nie wiem jaki mecz mógłby być ważniejszy, może finał Ligi Mistrzów, lub finał mundialu - mówi Pochettino.

Real ma zupełnie inne zmartwienie. Po trzech triumfach w Champions League w ostatnich czterech latach, szuka motywacji, by sięgać po więcej. Luka Modric zagra dziś przeciw zespołowi, w którym spędził cztery sezony. Latem 2012 zrozumiał, że Tottenham jest dla niego za mały. Transfer do Realu był strzałem w dziesiątkę. Tu wspiął się na szczyt.

„Królewscy” mają swoje problemy. Aż 28 strzałów musiał oddać Cristiano Ronaldo, by zdobyć swoją pierwszą bramkę w lidze hiszpańskiej. Gol na pięć minut przed końcem gry dał Realowi zwycięstwo nad Getafe i okazję, by w tabeli zmniejszyć stratę do Barcelony. Ale w Champions League Portugalczyk strzela regularnie. Wciąż jest jedynym graczem w historii, który w tych rozgrywkach przekroczył granicę 100 bramek. Dziś wyprzedzi Raula w liczbie występów (142). On jest punktem odniesienia dla Kane’a i wszystkich innych.

Fernando Llorente to napastnik, którego kiedyś pożądano na Bernabeu. Wybrał Juventus, gdzie jego kariera się załamała. Latem Tottenham odkupił go ze Swansea, jest zmniennikiem Kane’a. Real ceni bardzo wysoko. Uważa, że z grupy indywidualistów stał się prawdziwym kolektywem. Stąd tyle rozczarowań w dalszej przeszłości i wspaniałe ostatnie lata. Ronaldo gra na Bernabeu od 2009 roku, ale to pojawienie się Modrica, a potem Toniego Kroosa i Isco wyniosło zespół na szczyty. - Real zabija, ale też daje ci szansę - mówi Llorente. Nie ma złudzeń za kim stoi większa jakość. Ale „Królewscy” nie są dziś drużyną pragmatyczną, o estetykę gry dbają nie mniej niż Barcelona. To stwarza okazję dla Tottenhamu. Tylko, czy potrafi i będzie miał odwagę ją wykorzystać?

wtorek, 17 października 2017, wod

Polecane wpisy

sport.pl
Dariusz Wołowski: Piszę o piłce, o sporcie, o tym co wpadnie mi do głowy
top | © Agora SA | design by kate_mac