blog Darka Wołowskiego
Blog > Komentarze do wpisu

Historyczny mecz Barcelony

Puste trybuny Camp Nou na spotkaniu siódmej kolejki ligi hiszpańskiej z Las Palmas to protest FC Barcelony wobec brutalności hiszpańskiej policji podczas referendum niepodległościowego w Katalonii. W starciach na ulicach miasta rannych zostało pół tysiąca osób.

W niedzielę już o godzinie 11,15 władze Barcelony zebrały się na Camp Nou w trybie nagłym. Szefowie klubu od dawna zabiegali o to, by mecz został przełożony z 1 października ze względu na planowane na ten dzień referendum niepodległościowe w Katalonii.

Referendum ogłosił parlament kataloński, ale władze Hiszpanii uznały je za nielegalne. Konstytucja Hiszpanii nie dopuszcza odłączenia się Katalonii. Mimo wszystko Katalończycy referendum zorganizowali, a policja dostała od hiszpańskiego rządu polecenie, by do głosowania nie dopuścić. Kiedy w niedzielę rano otwarto lokale wyborcze, doszło do zamieszek z policją i gwardią cywilną. Policja katalońska (Mossos) zachowywała się biernie. Według władz Barcelony rannych zostało koło 500 osób.

Na ulicach działy się dramatyczne sceny. Wzburzyło to wielu sportowców. - To co się dzieje w Katalonii to wielki wstyd - ogłosił Xavi Hernandez, były legendarny piłkarz Barcelony, który gra teraz w Katarze, ale z okazji zajść nagrał film i umieścił  go na twitterze. Protesty przeciw blokowaniu referendum przez policję trwały w Katalonii od wielu dni.

Były obrońca Barcy Carles Puyol i obecny Gerad Pique nawoływali Katalończyków do wzięcia udziału w referendum. Pique sam głosował w niedzielę w samo południe. Głos w sprawie zabrał nawet były piłkarz Barcy Anglik Gary Lineker, który na swoim koncie na twitterze zamieścił poruszający film ze starć policji z manifestującymi i głosującymi.

Wczoraj o godzinie 13,49 katalońska federacja piłkarska odwołała wszystkie niedzielne spotkania piłkarskie w regionie. Mecze Primera Division podlegają jednak Hiszpańskiemu Związkowi Piłkarskiemu i władzom La Liga. Te uznały, że spotkanie Barca - Las Palmas ma się odbyć. Jeśli nie, to kataloński klub przegra je walkowerem. Poza tym groziła mu kara odjęcia kolejnych punktów.

Postawieni pod ścianą szefowie Barcelony postanowili, że spotkanie odbędzie się przy pustych trybunach. Mimo iż policja zapewniała, że potrafi zapewnić kibicom bezpieczeństwo. Według przecieków medialnych na Camp Nou odbyła się też debata piłkarzy. Większość chciała grać, część z Pique uważała, że drużyna nie powinna wyjść na boisko. W końcu postanowili, że grają. Na puste Camp Nou wyszli w barwach katalońskich (tak zwana senyera).

Przeciwny głos w tym osobliwym dialogu zabrali goście z Las Palmas. Drużyna z Wysp Kanaryjskich przybyła na Camp Nou w specjalnie z tej okazji przygotowanych koszulkach, z herbem Hiszpanii na piersi.

Prezes Barcelony Josep Maria Bartomeu powiedział, iż decyzja gry przy pustych trybunach to rodzaj protestu przeciw interwencji policji na ulicach miasta. - Podjęliśmy taką decyzję, by cały świat zobaczył co dzieje się w Katalonii - dodał. Ale nawet w zarządzie klubu nie wszyscy byli zgodni. Wiceprezes Carles Vilarrubi na znak protestu podał się do dymisji.

Klub z Camp Nou jest symbolem regionu, a od dziesięcioleci, szczególnie od czasów dyktatury generała Franco, ma opinię organizacji, w której dominujące są poglądy separatystyczne.

Rzecz jasna nie wszyscy katalońscy sportowcy są zwolennikami odłączenia się od Hiszpanii. Słynna pływaczka Mireia Belmonte, urodzona w Badalonie pod Barceloną powiedziała, że dla niej Katalonia jest częścią Hiszpanii. Tenisista Rafael Nadal przyszedł na świat i mieszka na Majorce, ale w rejonie, gdzie mówi się po katalońsku (jego sponsorem jest Bank Kataloński). 16-krotny zwycięzca turniejów Wielkiego Szlema powtarza, że Katalonia to dla niego część Hiszpanii. Tenisista był otwartym przeciwnikiem referendum, bo „trzeba szanować prawo”. Joel Gonzalez mistrz olimpijski z Londynu i brązowy medalista z Rio w taekwondo podkreśla, że jest dumny z bycia i Katalończykiem i Hiszpanem. Mistrz świata w wyścigach motocyklowych Marc Marquez powiedział, że swoją opinię w sprawie referendum i niepodległości zachowa dla siebie. To samo mówi słynny koszykarz Paul Gasol, który nie chce popierać żadnej ze stron.

Tymczasem Puyol, Pique, czy Xavi, czyli byli i obecni piłkarze Barcelony podkreślają, że nie chodzi o to, czy Katalonia powinna odłączyć się od Hiszpanii, ale o to, by mieszkańcy regionu mogli się w wolny sposób wypowiedzieć, czy są za niepodległością regionu, czy przeciw.

Rząd Hiszpanii ma prawo uważać referendum za nielegalne, ale czy powinien posyłać policję, by pałowała i strzelała gumowymi kulami do ludzi, którzy robią coś, co nie zagraża niczyjemu życiu i zdrowiu? Katalończycy zyskali. Nawet jeśli wczoraj ktoś był obojętny, lub niechętny ich roszczeniom, dziś im współczuje. Przez upór i agresję władzy, Katalończycy zyskali w świecie sympatyków. 

W tej dramatycznej sytuacji debata z kim rywalizowałaby Barcelona, gdyby Katalonia odłączyła się od Hiszpanii, schodzi na dalszy plan. W niedzielę w ciszy pustych trybun drużyna z Camp Nou zmogła Las Palmas 3:0 po golach Sergio Busquetsa i dwóch Leo Messiego. Pozostała liderem ligi hiszpańskiej - w siedmiu meczach zdobyła komplet 21 pkt. Kapitan drużyny Andres Iniesta doznał jednak kontuzji.

niedziela, 01 października 2017, wod
Tagi: Barcelona

Polecane wpisy

sport.pl
Dariusz Wołowski: Piszę o piłce, o sporcie, o tym co wpadnie mi do głowy
top | © Agora SA | design by kate_mac