blog Darka Wołowskiego
Blog > Komentarze do wpisu

Przedwczesny musik Borussii

Po porażce z Tottenhamem lider Bundesligi podejmuje w hicie kolejki Ligi Mistrzów Real Madryt, który nie przypomina ostatnio najlepszej drużyny na świecie.

Dla Łukasza Piszczka jest to kolejny odcinek sagi. W sezonie 2012-2013 prawy obrońca Borussii zaczął od czterech meczów z Królewskimi - zwycięstwa i remisu w fazie grupowej oraz pamiętnego starcia w półfinale rozstrzygniętego czterema golami Roberta Lewandowskiego. Rok później Real wziął rewanż w ćwierćfinale, choć po porażce na Santiago Bernabeu 0:3 gracze z Dortmundu wbili w rewanżu dwie bramki w 37 minut (Marco Reus). Trzeciej już nie zdołali, mimo wielu okazji. Królewscy wygrali potem całe rozgrywki.

Przed rokiem, gdy drużyna Zinedine’a Zidane’a obroniła tytuł, w fazie grupowej dwa razy zremisowała z Borussią, ale przez stratę punktów w Warszawie z Legią pozwoliła Niemcom wyprzedzić się w tabeli.

W ostatnich pięciu latach pojedynki tych drużyn były wyjątkowo zacięte: trzy razy wygrywała Borussia i tylko dwa razy Real. Każdemu piłkarzowi z Dortmundu, który się wyróżnił, natychmiast przepowiadano etat na Santiago Bernabeu. Tak było z Piszczkiem i Lewandowskim. Od dwóch lat z pogłoskami transferowymi zmaga się Pierre Emerick Aubameyang król strzelców Bundesligi, lider najskuteczniejszych obecnego sezonu, jedyny piłkarz w Niemczech dotrzymujący kroku Lewandowskiemu. - Już dość, nie będę więcej mówił o Realu. Oni mnie nie chcą - powiedział niedawno urodzony we Francji reprezentant Gabonu.

Nie o transfery jednak chodzi. Wyprawa na Wembley dwa tygodnie temu była dla zespołu z Dortmundu jedynym traumatycznym momentem tego sezonu. Borussia prowadziła grę w starciu z Tottenhamem, ale przegrała 1:3. Limit błędów szybko został zredukowany do minimum. Porażka z Realem na Signal Iduna Park oznaczałaby początek nieszczęścia. Klub z Dortmundu nie ma zwyczaju żegnać najważniejszych rozgrywek w fazie grupowej. A musiałby odrabiać aż sześć punktów, jeśli Tottenham przywiezie zwycięstwo z wyprawy na Cypr.

Forma zespołu Petera Bosza zwiastuje jednak dziś wielkie emocje na Signal Iduna Park. Po sześciu kolejkach Borussia jest liderem Bundesligi z bilansem bramkowym 19-1. Aubameyang zdobył już 8 bramek.

Klub z Dortmundu od dawna budzi powszechny szacunek. Za efektowny styl gry drużyny, najbardziej gorącą publiczność i świetną politykę transferową, której kulminacja nastąpiła tego lata, gdy Barcelona wykupiła z Dortmundu Ousmane Dembele za 105 plus 42 mln euro. Zaledwie 12 miesięcy wcześniej działacze Borussii zapłacili za niego 12 mln. A jeszcze strata nie odbiła się na wynikach.

Real jest na przeciwnym biegunie. Zaczął sezon fenomenalnie, od dwóch trofeów ogrywając Manchester United w Superpucharze Europy i Barcelonę w Superpucharze Hiszpanii. Nie było wtedy cienia wątpliwości, kto jest najlepszą drużyną na świecie. Peany spływające na Isco i Asensio stawiały młodych Hiszpanów w gronie przyszłych kandydatów do Złotej Piłki. Ze stanu uniesienia wytrąciły Królewskich drużyny przeciętne: Valencia, Levante i Betis. Strata w lidze do Barcelony wynosi siedmiu punktów. To pierwsze poważne ostrzeżenie.

Real to jedna z tych drużyn, dla której hymn Ligi Mistrzów jest środkiem pobudzającym. W pierwszym meczu bez trudu pokonała APOEL Nikozja (3:0). Ale dopiero dziś zaczynają się schody. Zidane zabrał do Dortmundu Toniego Kroosa, który przez uraz nie grał w sobotnim spotkaniu ligowym z Alaves. Real wymęczył zwycięstwo 2:1 z ostatnim zespołem Primera Division, ale pozwolił mu wbić pierwszą bramkę w sezonie.

Trener Królewskich chciałby wystawić w Dortmundzie jedenastkę galową, tę która sięgała po Puchar Europy w Cardiff. Ale będzie zmuszony do pięciu, lub sześciu zmian, w zależności od stanu zdrowia Kroosa. Kontuzjowani są Marcelo, Karim Benzema i Mateo Kovacic, do składu wraca za to tak kluczowy piłkarz jak Luka Modric, któremu Zizou dał z Alaves odpocząć. Na lewej obronie zagra Nacho - solidny w defensywie, ale różnica będzie widoczna gołym okiem. Marcelo to natchniony drybler, który bez wytchnienia pchał Real do przodu. W pomocy kłopoty są mniejsze: zagrają Casemiro, Modric, Isco i Kroos. W ataku Ronaldo i Bale, Asensio prawdopodobnie usiądzie na ławce.

Po dwóch triumfach w Lidze Mistrzów królewski klub działa spokojnie, jak syty gigant. Latem raczej sprzedawał piłkarzy - środkowi napastnicy Alvaro Morata i Mariano robią furorę w Chelsea i Lyonie. W ostatnich tygodniach Real ogłaszał przedłużanie kontraktów. Nową umowę i podwyżkę dostali Isco, Asensio, Carvajal. Klauzule odejścia sięgały pół milarda, królewski klub uczy się na błędach Barcelony, która w kontrakcie Neymara zapisała kwotę 222 mln. Dla PSG nie była to granica abstrakcji.

Nowe umowy mają zapewnić przyszłość klubowi, który zdominował europejski futbol odkąd Zidane został w nim trenerem. Czy niedawne potknięcia w lidze to tylko incydent, czy też zwiastun poważniejszych kłopotów? Signal Iduna Park jest twierdzą, która prawdę może powiedzieć. Piłkarze Realu jeszcze jej nie zdobyli.

wtorek, 26 września 2017, wod

Polecane wpisy

sport.pl
Dariusz Wołowski: Piszę o piłce, o sporcie, o tym co wpadnie mi do głowy
top | © Agora SA | design by kate_mac