blog Darka Wołowskiego
Blog > Komentarze do wpisu

Lewandowski czy Neymar?

Wielki mecz z jeszcze większymi podtekstami. Jeśli wierzyć światowej prasie pojawienie się Neymara doszczętnie zrujnowało jedność w szatni PSG. Bayern zweryfikuje dziś chorobliwe ambicje Paryżan, i przy okazji swoje własne.

- A ten za kogo się uważa? Za Messiego? - te słowa o Neymarze hiszpański dziennik „El Pais” przypisuje Edinsowi Cavaniemu. Dziennikarz Diego Torres napisał fascynującą historię konfliktu i podziału w szatni PSG wywołaną transferem Brazylijczyka za rekordowe 222 mln euro. Zaraz po tym niewiarygodnym wydatku władze UEFA naciskane przez rywali Paryżan, szefów Realu Madryt, Bayernu Monachium i Juventusu Turyn, ostrzegły katarskich właścicieli PSG, że za złamanie norm finansowego fair play, mogą wykluczyć ich z Champions League. Wtedy ponoć przestraszony prezes Nasser Al-Khelaifi, chcąc zbilansować wydatki i wpływy klubu skontaktował się z agentami kilku ważnych piłkarzy i przekazał im, że mogą odejść. Na liście podanej w „El Pais” są Di Maria, Pastore, Matuidi, Moura, Draxler, Ben Arfa, Aurier i nawet kapitan Thiago Silva. To wywołało wzburzenie i rozpoczęło konflikt w szatni. Zasłużeni gracze paryskiego klubu zostali dotknięci do żywego. Obrażony reprezentant Francji Blaise Matuidi odszedł do Juventusu za zaledwie 20 mln euro.

W ten sposób transfer Neymara stał się kością niezgody. Na czele buntu, według „El Pais”, stanął najlepszy strzelec drużyny Edinson Cavani.

Jak zwykle w takich wypadkach trudno oddzielić plotki od prawdy. Jedno jest pewne, że 10 dni temu po meczu z Lyonem, gdy Cavani i Neymar pokłócili się o to kto ma wykonywać rzut karny, w szatni omal nie doszło między nimi do rękoczynów. Pisał o tym dziennik „L’Equipe”. Od tej pory Al-Khelaifi robi co w jego mocy by konflikt rozwiązać. Według „El Pais” obiecał Cavaniemu, że jeśli pozwoli Neymarowi wykonywać karne, dostanie premię miliona euro, która była dotąd uzależniona od liczby bramek zdobytych przez Urugwajczyka. Cavani odrzucił propozycję.

W klubie trwa zawierucha. Neymar - nowy pupilek prezesów jest ponoć odbierany przez kolegów jako wielki arogant. Na jego bizantyjskiej prezentacji oświetlono Wieżę Eiffla napisem „Welcome Neymar”, a potem klub finansował huczną imprezę gwiazdora i jego brazylijskich kumpli w Saint-Tropez.

Czy we wszystko co pisze „El Pais” można wierzyć? Dziennik uchodzi za wiarygodny, ale Diego Torres uważany jest przez wielu kolegów po fachu w Hiszpanii za największego bajkopisarza wśród sportowych dziennikarzy. Według jego wersji aby pogodzić szatnię Al-Khelaifi zmienił zdanie i ogłosił, że ci piłkarze, których chciał się pozbyć, mogą zostać. W czwartek nowy w PSG brazylijski obrońca Dani Alves, przyjaciel Neymara, zaprosił wszystkich graczy na integracyjną kolację. Anonimowi informatorzy Torresa twierdzą, że atmosfera była jednak jak na stypie. Dziennikarz podaje też kolejną szokującą rzecz, że w ostatnim meczu ligowym, w którym PSG tylko zremisowało bez bramek z Montpellier, Neymar symulował uraz, żeby nie grać. Bez niego zespół stracił pierwsze punkty w Ligue 1.

W takiej mniej więcej atmosferze drużyna z Paryża podejmuje dziś w Parku Książąt Bayern Monachium. Neymara sprowadzono po to, by pomógł klubowi spełnić obsesyjne pragnienie wygrania Ligi Mistrzów. Al-Khelaifi stoi na czele PSG od 2011 roku, kiedy w klub zainwestowali nowi właściciele z Qatar Sports Investments. Na transfery wydano 1,2 miliard euro, tymczasem drużyna nie wychyliła dotąd nosa poza ćwierćfinał Champions League.

Z pewnością Bayern to surowy egzaminator wielkich ambicji Paryżan. Jeśli PSG go pokona, znaczy, że potrafi radzić sobie z zewnętrznymi i wewnętrznymi przeciwnościami. Przy okazji hitowego meczu odżyły wspomnienia trenera Bayernu Carlo Ancelottiego, który zdobywał z PSG pierwszy tytuł mistrza Francji po tym jak na jego czele stanęli Katarczycy. Włoch uciekł jednak potem do Realu Madryt i z nim wygrał Ligę Mistrzów. Dziś wraca na Parc des Princes z Bayernem, w trudnej dla siebie chwili. Duże pretensje do trenera i jego pomocników od przygotowania fizycznego wywołał kolejny uraz lewej stopy bramkarza Manuela Neuera, który musiał znów poddać się operacji i do gry wróci w 2018 roku.

Bawarczycy zaczęli sezon przeciętnie, w tabeli Bundesligi wyprzedza ich Borussia Dortmund i Hoffenheim. Bayernem też wstrząsały niedawno wewnętrzne konflikty, choćby po słynnym wywiadzie Roberta Lewandowskiego dla magazynu „Der Spiegel”. Polak powołał się na przykład PSG, mówiąc, że Bayern, który za piłkarzy płaci maksymalnie po 40 mln euro, pozostanie w tyle za europejską czołówką wydającą setki milionów. Dyrektor generalny Karl-Heinz Rummenigge uznał, że słowa Polaka były atakiem na klub. Mimo wszystko wobec tego co dzieje się w Paryżu, Bayern jest miejscem wyjątkowo spokojnym i ustabilizowanym.

Co nie znaczy, że tak będzie nadal. W ubiegłym sezonie Bawarczycy pożegnali Ligę Mistrzów już w ćwierćfinale. Z zespołu odeszli weterani Philipp Lahm i Xabi Alonso, a na nowych graczy wydano niecałe 80 mln. Przeciw temu protestował Lewandowski. Zdaniem Rummenigge Bayern wciąż należy jednak do ścisłej czołówki w Europie. Dziś w Paryżu to stwierdzenie ma ulec wstępnej weryfikacji.

środa, 27 września 2017, wod

Polecane wpisy

Komentarze
2017/09/28 21:09:27
Ładnie Darku tak zaskakiwać stałych czytelników? Nowy wpis w środę?
sport.pl
Dariusz Wołowski: Piszę o piłce, o sporcie, o tym co wpadnie mi do głowy
top | © Agora SA | design by kate_mac