blog Darka Wołowskiego
Blog > Komentarze do wpisu

Ruleta Marco Asensio

Gol w finale Ligi Mistrzów, a zaledwie dwa tygodnie później hat-trick na starcie młodzieżowych mistrzostw Europy w Polsce. Dziś w Krakowie wschodząca gwiazda Realu Madryt ma poprowadzić Hiszpanów do finału.

Legenda głosi, że to wielki Rafael Nadal poleciał Asensio do Realu. Dziesięciokrotny zwycięzca tenisowego turnieju Rolanda Garrosa urodził się na Majorce i do dziś mieszka w tamtejszym Manacor, 54 km od stolicy największej wyspy Balearów. Właśnie w Palma urodził się Asensio Willemsen (10 lat po Rafaelu) w rodzinie baskijsko-holenderskiej. Zwariowani na punkcie piłki rodzice dali mu imię Marco, na cześć sławnego rodaka matki Van Bastena. Ojciec chłopca Gilberto jest Baskiem, sam grał w juniorach w rodzinnym Barakaldo. Marzył, że jego syn założy kiedyś koszulkę Athletic Bilbao. Kiedy Gilberto Asensio zabierał synów w podróż do kraju Basków, zawsze odwiedzali Lezamę - ośrodek treningowy Athletic, przy czym pozwalał Marco paradować w ulubionej koszulce Realu Madryt.

Gdy okazało się, że syn ma smykałkę do piłki, ojciec polecił go do swojej ukochanej drużyny, ale ówczesne władze klubu z Bilbao odrzuciły prośbę stwierdzając, że Marco nie jest Baskiem w takim stopniu jak wymagają wewnętrzne przepisy Athletic. Wyśmiewał to niedawno Javier Clemente, były selekcjoner reprezentacji Hiszpanii, także Bask z Barakaldo.

Odrzucony w Bilbao Marco kontynuował karierę na Balearach w sekcjach RCD Mallorki. Tam dostrzegli go skauci obu hiszpańskich gigantów Realu i Barcelony. Ale historia futbolowego wzlotu Marco nie jest bezbolesna. Gdy dorastał cierpiał na chroniczne bóle kolan i pięt. Były tak ostre, że kończył treningi z opuchniętymi nogami, a ojciec musiał wnosić go po schodach na barana. Lekarze mówili, że ból minie z wiekiem, ale że póki co jest trudny do zniesienia nawet dla dorosłego. Marco płakał, cierpiał, ale piłki rzucić nie chciał.

W sierpniu 2006 roku na Majorce pojawił się prezes Realu Florentino Perez (był wtedy 6 miesięcy po dymisji w pierwszej kadencji). Chłopcy zaczepiali go na ulicy prosząc o wspólne zdjęcie. Marco był wtedy z ojcem, który powiedział Perezowi. - To jest mój syn, który zagra kiedyś w Realu. Legenda głosi, że to matka Marco powiedziała do Pereza: - Niech pan zapamięta twarz tego chłopca, bo kiedyś zapłaci pan za niego miliony.

Sama tego nie doczekała. Zmarła na raka, gdy Marco miał 15 lat. Dedykował jej swojego pierwszego gola dla Realu, w Superpucharze Europy z Sevillą 10 miesięcy temu. Przed spotkaniem w norweskim Trondheim zawołał go do siebie Zinedine Zidane. Marco wrócił właśnie z wypożyczenia z Espanyolu i myślał, że trener Zizou chce mu powiedzieć, iż zostanie wypożyczony na kolejny sezon. Ale Francuz zakomunikował, że wychodzi w podstawowej jedenastce. W 21. min Real prowadził po wspaniałym golu 20-letniego debiutanta.

W 2006 roku, gdy Marco robił sobie zdjęcie z Perezem umiał już wykonać ruletkę a la Zidane. Nie mógł jednak przypuszczać, że wielki Francuz będzie kiedyś trenerem, który da mu szansę zagrać w finale Ligi Mistrzów. 3 czerwca w Cardiff Asensio pojawił się na boisku w 82. min. Real prowadził już z Juventusem 3:1. Marco ustalił wynik.

Zaledwie dwa tygodnie później zdobył hat-tricka na inaugurację Euro U21 w Polsce w meczu z Macedonią. Dziś w Krakowie w półfinale Hiszpanie mierzą się z Włochami. To mecz dwóch najbardziej utytułowanych nacji w tej kategorii wiekowej: Hiszpanie byli mistrzami Europy do lat 21 trzykrotnie, Włosi aż cztery razy, co jest rekordem. W Tychach w drugim półfinale zagrają Anglicy z Niemcami.

Faworytem do złota są młodzi Hiszpanie. Ich drużyna wyceniana jest przez branżowy portal transfermarkt na 264,5 mln euro. To więcej niż dorosła reprezentacja Polski (233 mln). Obok Asensio u trenera Alberta Celadesa grają Saul (Atletico), Bellerin (Arsenal), Iniaki Williams (Athletic), Deulofeu i Denis Suarez (Barcelona). Twarzą reprezentacji Włoch jest genialnie uzdolniony bramkarz Milanu Gianluigi Donnarumma.

A jak było naprawdę z Nadalem i Asensio? W 2014 roku prezes Realu poprosił sławnego tenisistę, by zaklepał transakcję za 3,9 mln euro. Kłopot polegał na tym, że wujek Rafaela - Miguel Angel Nadal, który był wtedy dyrektorem sportowym Mallorki, robił karierę jako piłkarz Barcelony. Dał się jednak przekonać bratankowi.

wtorek, 27 czerwca 2017, wod
Tagi: real

Polecane wpisy

  • Real i Barca dwóch prędkości

    Sezon nie mógł zacząć się gorzej dla Barcelony. Upokorzona przez Real w Superpucharze Hiszpanii sięgnęła dna. Żeby się odbić? - Pierwszy raz od 9 lat czuliśmy s

  • Otwarte rany Barcelony

    Porażka z Realem na Camp Nou 1:3 wywołała skrajne reakcje w Katalonii. Superpuchar Hiszpanii Barcelona już właściwie przegrała, ale dzisiejszy rewanż na Santiag

  • Życie bez Barcelony

    Real Madryt upokorzył Katalończyków rozstrzygając kwestię Superpucharu Hiszpanii już na Camp Nou. Jak wyglądałaby dziś drużyna Ernesto Valverde, gdyby nie błędy

  • Potrójnie orzechowa.

    wpis z 28.10.2010 Potrójnie orzechowa gorzka pojawiła się w naszym domu po ostatniej wizycie w Realu. Powędrowała do pudełka z czekoladami. Po obiedzie Pan Małż

  • Uprzejmie donoszę.

    wpis z 21.10.2010 Uprzejmie donoszę, że pojawiły się nowe czekolady na sklepowych półkach. Nowe i najnowsze czekolady oglądałam w Realu. Najnowsze promocyjne i

Komentarze
2017/06/28 00:55:54
Było blisko Darku, bo hattrick był... - tylko Saula.
sport.pl
Dariusz Wołowski: Piszę o piłce, o sporcie, o tym co wpadnie mi do głowy
top | © Agora SA | design by kate_mac