blog Darka Wołowskiego
Blog > Komentarze do wpisu

Giganci dwóch skrajności

3 czerwca w Cardiff w finale Ligi Mistrzów zderzą się dwie legendarne firmy: Real Madryt, który jest hegemonem rozgrywek i Juventus Turyn, który wycierpiał w nich najwięcej ze wszystkich.

Slalom Karima Benzemy między Diego Godinem, Stefanem Savicem i Jose Gimenezem przeszedł do historii Pucharu Europy. Trzej środkowi obrońcy Atletico Madryt, którzy obrzydzili życie dziesiątkom napastników, zostali wkręceni w ziemię przez Francuza - paradoksalnie piłkarza cieszącego się ostatnio najmniejszym uznaniem kibiców Realu Madryt. Dobiegała końca 43. minuta rewanżu na Vicente Calderon. Atletico prowadziło 2:0 i wciąż miało prawo marzyć o finale w Cardiff, kiedy rajd Benzemy i gol Isco ostatecznie rozstrzygnęły sprawę. „Królewscy” w obecności 55 tys fanów lokalnego rywala przedłużyli nadzieje na 12. tytuł najlepszej drużyny Europy. „Te rozgrywki zostały stworzone dla Realu” - przekrzykiwały się hiszpańskie media.

Faktycznie. Klub z Santiago Bernabeu zagra w finale Pucharu Europy po raz 15. - to oczywiście rekord. I tylko trzy razy przegrał: w 1962 roku z Benfiką, dwa lata później z Interem Mediolan i w 1981 roku z Liverpoolem. Odkąd ćwierć wieku temu powołano rozgrywki Ligi Mistrzów, „Królewscy” docierali do finału pięciokrotnie i zawsze zwyciężali. Era Realu rozpoczęła się w Amsterdamie 28 maja 1998 roku od sensacyjnej wygranej z Juventusem 1:0. To był czas, gdy w rozgrywkach dominowały kluby włoskie.

Piłkarzem Juve był wtedy Zinedine Zidane, którego prezes Realu Florentino Perez uczynił najdroższym piłkarzem świata trzy lata później. To był drugi wielki transfer ery galaktycznej, której szczytowym momentem był finał Ligi Mistrzów na Hampden Park w Glasgow, gdzie spektakularny wolej Zidane’a dał „Królewskim” dziewiąty tytuł najlepszej drużyny Europy. Aby wywalczyć jubileuszowy, trzeba było czekać długie 12 lat. W 2005 roku w 1/8 finału Real wyeliminował Juventus, co zapoczątkowało fatalną passę sześciu porażek klubu z Madrytu na tak wczesnym etapie rywalizacji.

Na Santiago Bernabeu wciąż importowano największe gwiazdy. Porażka z Lyonem w walce o ćwierćfinał 2010 roku zdarzyła się, gdy na Santiago Bernabe pojawili się już Cristiano Ronaldo i Karim Benzema. Szybko nastał czas hossy, do dziś „Królewscy” nigdy nie przepadli w Lidze Mistrzów przed półfinałem. W 2014 i 2016 roku pokonali w finale Atletico dzięki czemu w klasyfikacji najlepszych drużyn ery Champions League wyprzedzili Barcelonę, która zaliczyła w tym czasie cztery triumfy.

Kiedy za cztery tygodnie obaj giganci zjadą do Cardiff, kibice Realu będą się czuli jakby przybyli po swoje. Ostatni finał ich klub przegrał 36 lat temu, większość z nich nie będzie mogła nawet tego pamiętać. Klub z Turynu motywację ma akurat przeciwną - przerwać fatum ciążące nad nim. Z ośmiu finałów Pucharu Europy przegrał aż sześć - więcej niż ktokolwiek inny. Legendarny 39-letni bramkarz Gianluigi Buffon wydłuża karierę, by sięgnąć wreszcie po upragnione trofeum. Zdobył siedem tytułów mistrza Włoch, w Lidze Mistrzów przeżył traumę dwóch finałowych porażek - z Milanem w 2003 roku i z Barceloną dwa lata temu. W półfinale 2015 roku Juventus wyeliminował Real dzięki bramce wychowanka „Królewskich” Alvaro Moraty, który tego lata wrócił na Santiago Bernabeu.

Drużyna Massimiliano Allegriego była budowana inaczej niż Real. Długo nie kupowała gwiazd, raczej dawała szansę piłkarzom poturbowanym, których odrzucił inny potentat (jak Morata). Sami Khedira przyszedł za darmo z Realu, gdzie odmawiano mu statusu gwiazdy. Od Mario Mandżukica Bayern Monachium wolał Roberta Lewandowskiego, Chorwat nie sprawdził się też w Atletico Madryt. Kontrakt z Juve podpisał latem 2015 roku po tym jak klub z Turynu przegrał finał z Barceloną. Tego samego lata sprowadzono wschodzącą gwiazdę Serie A Paulo Dybalę. I dopiero 10 miesięcy temu klub z Turynu zdecydował się na transfer, który wstrząsnął światową piłką. Za Gonzalo Higuaina właściciele Juventusu dali 90 mln euro. Mieli jednak z czego płacić, bo Manchester United zapłacił im francuskiego pomocnika Paula Pogbę za rekordową kwotę 105 mln euro.

Wielki, niespodziewany prezent klubowi z Turynu zrobiła Barcelona, która oddała za darmo 33-letniego Daniego Alvesa uważanego na Camp Nou za zgraną kartę. Alves rozstrzygnął półfinał z Monaco niemal w pojedynkę (gol i trzy asysty).

A więc w Cardiff zmierzy się drużyna gwiazd, której ławka rezerwowych warta jest według transfermarkt 250 mln euro. Przy tym portal wycenia Marco Asensio na 15 mln euro, a wiadomo, że Real uważa, że warty jest cztery razy tyle.

Klub z Turynu operuje kwotami bez porównania mniejszymi. Ale krok po kroku stworzył maszynę do wygrywania. W tej edycji Ligi Mistrzów Buffon puścił trzy bramki, w fazie pucharowej zaledwie jedną, kiedy w półfinałowym dwumeczu z Monaco Włosi prowadzili 4:0. Real stracił 17 bramek, ale zdobył aż 32 o 12 więcej od Juve. Zespół z Turynu, choć mocarny w defensywie, ma też ogromny potencjał ofensywny. Potrafi grać w ataku pozycyjnym, z kontry, wysokim pressingiem - umie wszystko. Jest też lepiej zorganizowany niż Real bazujący na geniuszu jednostek. Jeśli ktoś ma wreszcie obronić trofeum w erze Ligi Mistrzów to najlepszym kandydatem są „Królewscy”.

czwartek, 11 maja 2017, wod

Polecane wpisy

Komentarze
2017/05/13 13:39:02
Życzę Realowi jak najgorzej ale nie ma co się czarować. Real finałów nie przegrywa. Co najwyżej da trochę nadziei takim jak ja i do 88 min będzie przegrywał 0:1....Co za beznadziejne czasy. Tytuły zdobywa drużyna która w składzie "b" musi się podobać nawet sympatykowi fcb a może przede wszystkim sympatykowi fcb z racji na zatrzęsienie kapitalnych pomocników i siłę środka pola ( to co zawsze leżało u podstaw siły barcelony z ostatnich lat) wspomaganych niezwykłą siłą skrzydeł w postaci bocznych obrońców ... Zabawne jest tylko że podobno w tej plejadzie piłkarzy najlepszy jest cristiano od którego piłka odbija się jak od drzewa...nie wiadomo gdzie poleci...
sport.pl
Dariusz Wołowski: Piszę o piłce, o sporcie, o tym co wpadnie mi do głowy
top | © Agora SA | design by kate_mac