blog Darka Wołowskiego
Blog > Komentarze do wpisu

Real może, Barca musi

Bez zdyskwalifikowanego Neymara, rozbita porażką w Lidze Mistrzów Barcelona jedzie do Madrytu, by ocalić swoje szanse na mistrzostwo Hiszpanii. W niedzielę na Santiago Bernabeu czeka Real w euforii.

 „Dzisiejsze łzy jutro przerodzą się w radość” - napisał na Twitterze Neymar. Rozpacz Brazylijczyka po klęsce z Juventusem w Lidze Mistrzów stała się symbolem depresji Barcelony. 180 minut rywalizacji z mistrzem Włoch było studium słabości zespołu z Katalonii. Bijąca strzeleckie rekordy trójka napastników Leo Messi, Luis Suarez i Neymar nie potrafiła ani razu pokonać Gianluigiego Buffona.

Neymar traci jednak największą okazję do rewanżu i rehabilitacji. Po czerwonej kartce za obrazę arbitra w meczu z Malagą, został zdyskwalifikowany na trzy kolejki i nie zagra w klasyku na Santiago Bernabeu. Po nim o radość w Barcelonie może być wyjątkowo trudno. Dla Katalończyków liczy się w niedzielę tylko zwycięstwo.

W środę po ostatnim gwizdku arbitra 98 tys ludzi na Camp Nou pożegnało zespół brawami. Dziękowali za walkę do końca z rywalem lepszym pod każdym względem. Gerard Pique obiecał kibicom, że w niedzielę z Madrytu Barcelona powiezie trzy punkty. Klasyk z Realem jest dla Katalończyków ostatnią deską ratunku. Porażka, a nawet remis postawią „Królewskich” w znakomitej sytuacji w drodze po tytuł mistrza Hiszpanii. Do końca zostanie 5 kolejek, Real ma trzy punkty więcej od Barcelony i mecz zaległy z Celtą w Vigo.

Co weźmie górę w niedzielę na Santiago Bernabeu? Frustracja Katalończyków, czy euforia „Królewskich”? W ćwierćfinale Ligi Mistrzów Real wyeliminował Bayern Monachium, co było dla niego gigantycznym zastrzykiem optymizmu. Podwójnej korony „Królewscy” nie wywalczyli od 1958 roku! W tym roku wciąż jest na to szansa.

Obolały po zderzeniu z Juve Pique pozwolił sobie na mocno ironiczną uwagę pod adresem Realu. Że jego kibice ze zdumieniem musieli przyjąć owację na Camp Nou, bo sami wygwizdują swoich piłkarzy nawet po zwycięstwach. To aluzja do grupy fanów z Bernabeu, którzy gwizdali na Cristiano Ronaldo podczas rewanżu z Bayernem. Zanim Portugalczyk zdobył hat-tricka grał przeciętnie. Gwizdy zabolały jednak CR7 do żywego: przecież jest legendą królewskiego klubu po zdobyciu dla niego 395 goli.

Ataki Pique na Real coraz bardziej wyglądają jednak na reakcję frustrata. Po latach dominacji Katalończyków sytuacja zaczyna się odwracać. Barcelona drugi już sezon ogląda plecy Realu w Lidze Mistrzów. I jest o krok od oddania mu dominacji w La Liga. Hierarchia bardzo szybko się zmieniła. Jeszcze rok temu przed klasykiem na Camp Nou były bramkarz „Królewskich” Jerzy Dudek mówił z żalem, że różnica między Barceloną i Realem dawno nie była tak duża. Katalończycy nie przegrali wtedy 39 kolejnych meczów pędząc po potrójną koronę. Na Santiago Bernabeu zbili Real aż 4:0! W rewanżu na Camp Nou prowadzili, ale rywal się podniósł, a zwycięską bramkę Ronaldo zdobył, gdy „Królewscy” grali w dziesiątkę.

To nie był incydent, ale przełom. Od tamtej pory drużyna Zinedine’a Zidane’a stała się maszyną do wygrywania, poprawiła rekord Barcelony nie przegrywając 40 kolejnych spotkań. Wygrała Champions League, Superpuchar Europy, klubowe mistrzostwo świata, a teraz mknie po mistrzostwo Hiszpanii. Rotacje w kadrze, długa i silna ławka rezerwowych, na której do gry palą się piłkarze tak dobrzy jak Isco, James, Asensio, Morata, Kovacic, Lucas Vazquez, Nacho, czy Pepe to klucz do utrzymania siły i formy. Zidane nauczył się tego jako asystent Carlo Ancelottiego. Włoch nie rotował kadrą, stawiał wciąż na tych samych piłkarzy i po wspaniałym 2014 roku, wiosną drużyna nie wytrzymała tempa, popadła w kryzys i nie zdobyła już nic.

Dziś dzięki Zizou Real osiągnął stabilność. Nie zachwyca grą, ale zachwyca wynikami. Francuz przekonał Cristiano Ronaldo, że z wiekiem powinien przekwalifikować się ze skrzydłowego w środkowego napastnika wykorzystując swój największy dar od natury - instynkt strzelecki. 32-letni Portugalczyk traci szybkość i wytrzymałość, ale w dwumeczu z Bayernem pięć razy pokonał Manuela Neuera, z czego aż cztery po jednym dotknięciu piłki jak urodzony snajper.

Realowi nie ciążą częste urazy Garetha Bale’a, bo Isco, Asensio, Vazquez mogą wiele dać drużynie. Walijczyk jest już jednak ponoć zdrowy po kontuzji w pierwszym meczu z Bayernem. Świetnie spisuje się niedoceniany latami Nacho, gdy leczą się stoperzy Varane i Pepe. To wszystko sprawia, że Zidane może być spokojny o posadę bardziej niż jego poprzednicy. Francuz jest jedenastym szkoleniowcem zatrudnianym przez prezesa Florentino Pereza.

Barcelona znalazła się na przeciwnym biegunie. Wiadomo, że Luis Enrique odchodzi po sezonie i od lata drużyna będzie miała nowego przywódcę. Rezerwowi, na których klub wydał latem 120 mln euro, zawodzą pod każdym względem. Jeden Samuel Umtiti zdołał się przebić do podstawowego składu. Kluczowi gracze Neymar, Luis Suarez, Iniesta, Busquets mają kłopoty ze stabilizacją formy. Barca ma wzloty, takie jak mecz na Camp Nou z PSG w Lidze Mistrzów, po którym jednak poległa z Deportivo w La Corunii. Wszystko w ciągu zaledwie czterech dni. Teraz także w cztery dni decyduje się bilans sezonu Barcelony. Z Ligi Mistrzów odpadła, w niedzielę okaże się, czy zdoła przetrwać w walce o tytuł.

sobota, 22 kwietnia 2017, wod
Tagi: real Barcelona

Polecane wpisy

Komentarze
2017/04/23 19:36:54
Ciekaw jestem, czy Barca potrafi się pozbierać na tyle, żeby grać o zwycięstwo?
-
2017/04/24 10:42:54
Potrafiła, czym zaskoczyła nawet mnie.

Ale w ogóle wczorajszy mecz stał na niesamowicie wysokim poziomie. Widziałem już wiele klasyków i ten był w moim odczuciu jednym z najlepszych.

A co do Messiego, to facet jest fenomenem. Wydawałoby się, że wszystko co najlepsze, już pokazał. A tu proszę.
-
2017/04/24 10:45:43
Uuuu, "stara gwardia" nawet się pokazała ;-) fidelrulez zgadzam się, mecz był naprawdę dobry. W ostatnich latach dużo klasyków było nabzdyczonych, szarpanych, iskrzących. Tutaj wprawdzie też pojawiły się gorsze momenty, ale generalnie większość meczu ukierunkowana była na futbol.
-
2017/04/24 11:46:38
Świetny mecz.
Ciężko znaleźć w Barcelonie wyraźne mocne strony. Są ekstremalnie nierówni, tiki-taka już nie tej prędkości, alternatywy są, ale wykonawcy często niedokładni, środek nie bierze dużo na swoje barki, Messi ciągnie, czasem Neymar (brakowało go wczoraj), Suarez ma wyraźny spadek formy (zarówno w kreowaniu akcji / dokładności, jak i wykończeniu.
Dlatego ten sezon też taki w kratkę.
Real zdecydowanie bardziej przewidywalny, ale i powtarzalny, często jednak bardzo skuteczny. Ich system łatwiejszy do rozpoznania: do środka i na skrzydło, mocne wrzutki i dryblingi na skrzydłach. Jak będą skuteczni to mają szansę wygrać ze wszystkimi, ale potrzebują sporo szczęścia, jeśli pokonają Atletico to polegną na Juventusie - z dwóch tych rywalizacji nie uda im się wyjść zwycięsko.
-
2017/04/24 11:50:47
Nie mogę się jednak oprzeć wrażeniu, że autor artykułu wyraźnie wskazał faworyta, a to jednak mimo, że wynik był do końca niepewny to jednak uważam zwycięstwo zdecydowanie należało się Barcelonie. Bez Neymara, grającej na wyjeździe, przybitej porażką w LM. To też podważa możliwości wygrania Realu w tym roku w LM.
sport.pl
Dariusz Wołowski: Piszę o piłce, o sporcie, o tym co wpadnie mi do głowy
top | © Agora SA | design by kate_mac