blog Darka Wołowskiego
Blog > Komentarze do wpisu

Jeśli Real wygra z Atletico

Sobotnie derby Madrytu na Santiago Bernabeu są dla Realu kluczem do mistrzostwa Hiszpanii. Dla Atletico to sprawa honoru.

Historyczne zdjęcia z San Siro obiegają znów prasę hiszpańską. Zinedine Zidane chce rzucić w sobotę na Atletico Madryt tę samą jedenastkę, która zmogła je w ostatnim finale Ligi Mistrzów. Diego Simeone odpowie niemal tym samym, czyli składem najmocniejszym z możliwych, choć Atletico na mistrzostwo kraju szans nie ma. Do lidera traci 10 pkt.

Zatrzymajmy się na chwilę przy innej fotografii. Po kolacji z przyjaciółmi, Isco umieścił na Instagramie zdjęcie biesiadników bagatelizując leżącą na stole paczkę chipsów z reklamą Barcelony. Niechcący wywołał burzę, choć fotkę szybko zastąpił nową. Już bez chipsów. Niezręczność zbiegła się w czasie z plotkami, że znużony rolą rezerwowego w Realu przenosi się na Camp Nou. „Nie idę do Barcelony. Chciałem tylko pokazać, że schrupiemy ją jak smażone ziemniaki” - wyjaśnił piłkarz.

Frustracje, czy rozterki Isco podziela cała grupa świetnych piłkarzy. James Rodriguez posłał Zizou wiązankę przekleństw, gdy zmienił go w meczu z Leganes. Grały rezerwy Realu. Ronaldo, Bale, Benzema, Kroos, Carvajal odpoczywali przed derbami Madrytu, a i tak nie starczyło wakatów, by kupiony za 80 mln euro Kolumbijczyk wytrwał na boisku 90 minut. Trener zbagatelizował przekleństwa, uznał, że reakcja piłkarza, który chce grać, jest prawidłowa.

Co powiedzieć o Marco Asensio? Zagrał z Leganes świetnie, ale to ani o krok nie zbliżyło go do podstawowego składu. To samo dotyczy napastnika Alvaro Moraty, pomocników Mateo Kovacica, Lucasa Vasqueza, czy obrońcy Nacho. Real musi mieć szeroką kadrę, a ci, którzy są w cieniu gwiazd powinni się liczyć z tym, że z reguły siadają na ławce. Jamesowi przychodzi to z trudem i zapewne latem poszuka nowego miejsca pracy.

Rezerwy Realu, które zagrały z Leganes pokazały, że mogłyby się bić o najwyższe cele w każdych rozgrywkach.

Tylko co z tego? W sobotę na Santiago Bernabeu przybywa rywal najbardziej wymagający, co znaczy, że Isco, James i kilku innych świetnych graczy „Królewskich” wyląduje na ławce.

Real musi wygrać derby, by zachować przewagę nad Barceloną (dwa pkt i mecz zaległy). W marcu zespół Simeone stracił w lidze zaledwie dwa punkty. Wygrał pięć ostatnich spotkań. A poza tym starcie z „Królewskimi” to dla niego inny rozdział. W ostatnich latach Atletico napsuło bogatszemu sąsiadowi masę krwi w krajowych rozgrywkach, ale trzy potyczki w Champions League skończyły się dla niego traumatycznie. Szczególnie dwa przegrane finały w Lizbonie (po dogrywce) i w Mediolanie (po karnych). Nie ma rywala, który boleśniej zapadłby w pamięć Atletico.

Jedenastka Realu na San Siro wyglądała tak: Navas, Carvajal, Ramos, Pepe, Marcelo, Modric, Casemiro, Kroos, Ronaldo, Beznema, Bale. Simeone też wystawi zespół bardzo podobny do tego, który posłał do gry w Mediolanie: Oblak, Juanfran, Savic, Godin, Filipe, Koke, Gabi, Saul, Carrasco, Griezmann, Torres. Wtedy dziesięciu z nich znalazło się w podstawowym składzie, Carrasco wszedł w drugiej połowie doprowadzając do dogrywki.

W sobotę obaj szkoleniowcy rzucą na murawę co najlepsze, choć cztery dni później Real i Atletico zaczynają walkę o półfinał Champions League. Dla „Colchoneros” rozgrywki europejskie stały się obsesją, w lidze hiszpańskiej nie biją się już o tytuł, mimo wszystko derbów nie mogą grać na pół gwizdka. Na „Królewskich” czeka Bayern, ale starcie z Atletico traktowane jest jak priorytet.

Jeśli Real wygra derby pozostanie jedynym zespołem w walce o mistrzostwo, który zależy tylko od siebie. Przed nim będzie osiem meczów do końca rozgrywek, w tym zaległy w Vigo z Celtą. Z tych ośmiu spotkań najtrudniej przewidzieć wynik klasyku na Bernabeu. 23 kwietnia Barcelona może go wygrać, a nawet zapewne będzie musiała go wygrać. Nawet w wypadku porażki „Królewscy” i tak zachowają przewagę 2 pkt.

W ostatnich ośmiu latach Real był mistrzem Hiszpanii raz. Dla takiego klubu to katastrofa. Choć swoje ambicje zaspokajał w Lidze Mistrzów, jego kibice chcą widzieć w końcu „schrupaną” Barcelonę. W ostatnim czasie Katalończycy połykali tytuły jak plankton.

Odzyskanie mistrzostwa jest dla „Królewskich" priorytetem. Także dla ich lidera CR7. Zdobył dla Realu 390 bramek, z czego 279 w lidze i wywalczył jeden tytuł. Z pewnością czterokrotny laureat Złotej Piłki nie chce tego tak zostawić. Ostatnie derby Madrytu na Vicente Calderon rozstrzygnął hat trick Portugalczyka. Szkoda byłoby to zaprzepaścić.

piątek, 07 kwietnia 2017, wod

Polecane wpisy

sport.pl
Dariusz Wołowski: Piszę o piłce, o sporcie, o tym co wpadnie mi do głowy
top | © Agora SA | design by kate_mac