blog Darka Wołowskiego
Blog > Komentarze do wpisu

Gwiazda ze szkła

Miał być następcą Cristiano Ronaldo, tymczasem notorycznie leczy urazy. Gareth Bale nie zagra w półfinale Ligi Mistrzów z Atletico. Przez cztery sezony w Realu Madryt stracił 58 meczów.

W swojej nowej książce Carlo Ancelotti opowiada, że jego konflikt z prezesem Realu Florentino Perezem rozpoczął się od nieporozumień dotyczących Walijczyka. Po 22 wygranych meczach jesienią 2014 roku włoski trener zmienił Bale’a w przegranym 1:2 starciu z Valencią. Wzburzony agent piłkarza pobiegł na skargę do prezesa, w efekcie szkoleniowiec trafił na dywanik. Tam dowiedział się, że Gareth nie życzy sobie grać na skrzydle, ale w środku boiska. Na najbliższym treningu zirytowany Ancelotti zawołał do siebie piłkarza z pytaniem dlaczego ze swoimi pretensjami nie zwrócił się do niego? Włoch nie mógł zrozumieć z jakiego powodu w rozmowach między trenerem i piłkarzem musi pośredniczyć prezes?

Ta wzmianka pokazuje pozycję Bale’a w Realu Madryt. Jego transfer w 2013 roku był osobistym pomysłem Florentino Pereza, który nie pytając trenera o zdanie kupił Walijczyka za 91 mln euro. Mesuta Oezila za połowę tej kwoty odsprzedał do Arsenalu. Protestował nawet Cristiano Ronaldo, który widział w Niemcu swojego największego sprzymierzeńca. Najwięcej bramek Portugalczyk zdobywał właśnie po podaniach Oezila.

Nikt nie miał wątpliwości, że Bale jest piłkarzem z najwyższej półki. Jego wspaniały rajd dał Realowi zwycięstwo nad Barceloną w finale Pucharu Króla w 2014 roku. Drugą ratę Walijczyk spłacił w finale Champions League, gdy w dogrywce z Atletico wbił gola na 2:1. I wyśniona „La Decima” - czyli dziesiąty Puchar Europy w historii Realu stanął w klubowych witrynach. Po 12 latach oczekiwania. Co więcej, 11 miesięcy temu sukces udało się powtórzyć, po wygranych w karnych kolejnych derbach Madrytu. Bale długo się wtedy leczył, ale gdy wrócił to jego akcja rozstrzygnęła rywalizację w półfinale z Manchesterem City.

W 149 meczach dla Realu, Walijczyk zdobył 67 bramek. To dużo. Bywały co prawda okresy, gdy kompletnie nie potrafił porozumieć się na boisku z Cristiano Ronaldo i Karimem Benzemą. Kibice śledzący te wydarzenia winą obarczali raczej CR7. Tak jakby Portugalczyk nie mógł ścierpieć, że w Realu pojawił się piłkarz, który chce znaczyć nie mniej od niego.

Bale, jako ulubieniec prezesa, mógł sobie pozwolić na więcej. Ale dawał drużynie naprawdę dużo. Jego wielką formę torpedowały jednak urazy. W czterech sezonach na Santiago Bernabeu Walijczyk leczył już 17 kontuzji. Stracił przez nie 58 meczów, co umacnia opinię „gracza ze szkła”. Tak mówi się o piłkarzach o wyjątkowo lichym zdrowiu. Paradoks polega na tym, że Waliczyk jest atletą, opiera swoją grę na sprawności fizycznej i sile w jeszcze większym stopniu niż CR7.

Wśród swoich niewątpliwych dokonań Bale ma półfinał Euro 2016. Wynik, którego mogą mu zazdrościć wszyscy wielcy rodacy: przede wszystkim Ryan Giggs, czy Ian Rush, którzy sukcesy odnosili wyłącznie w klubach.

Dla Zinedine’a Zidane’a Bale był zawsze graczem kluczowym. Wychodzi na boisko kiedy tylko jest w stanie. Niedawno doznał urazu w meczu z Bayernem w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Real wyeliminował Bawarczyków bez niego. Zizou ma na ławce nadmiar piłkarzy, którzy mogą zastąpić Walijczyka. Młodzi, hiszpańscy gracze Isco, Marco Asensio i Lucas Vasquez są ulubieńcami mediów do tego dochodzi sfrustrowany przesiadywaniem na ławce Kolumbijczyk James Rodriguez. Ale kiedy tylko Bale wrócił do zdrowia, w niedzielnym klasyku z Barceloną wyszedł w podstawowym składzie. Wytrwał na boisku 35 minut i doznał kolejnego urazu. 21-letni Asensio wypadł dobrze, tak jak w obu starciach z Bayernem.

Część hiszpańskich komentatorów uważa, że uprzywilejowana pozycja Bale’a faworyzowanego przez prezesa i trenera nie służy drużynie. Póki co Walijczyk nie będzie nikomu przeszkadzał przez miesiąc. Nie zagra w półfinałach Ligi Mistrzów z Atletico Madryt, młodzi hiszpańscy gracze będą mieli okazję pokazać ile są warci.

W lipcu Walijczyk skończy 28 lat, czyli wejdzie w wiek rozkwitu i dojrzałości piłkarskiej. Jego przyszłość będzie zależała od zdrowia. Gdyby jednak Real zdecydował się go sprzedać, najbogatsze kluby Premier League dałyby za niego kwotę zbliżoną do tej, za którą przenosił się do Madrytu. Wciąż nie ma na rynku wielu piłkarzy tej klasy.

czwartek, 27 kwietnia 2017, wod
Tagi: Bale real

Polecane wpisy

sport.pl
Dariusz Wołowski: Piszę o piłce, o sporcie, o tym co wpadnie mi do głowy
top | © Agora SA | design by kate_mac