blog Darka Wołowskiego
Blog > Komentarze do wpisu

500 goli Messiego

Okoliczności jubileuszowej bramki Argentyńczyka okazały się bajkowe. Ostatni kontakt z piłką w meczu ostatniej szansy dla Barcelony. Na jego ulubionym stadionie.

W meczach z Realem Leo Messi nie zdobył gola przez trzy lata. Od pamiętnego starcia na Santiago Bernabeu zakończonego zwycięstwem Barcelony 4:3, w którym Argentyńczyk pokonał trzy razy Diego Lopeza. Zaliczył przy tym asystę przy bramce Andresa Iniesty, a jego zespół przeżył jedną z nielicznych jasnych chwil w sezonie, gdy pod kierunkiem Gerardo Martino zapadł się w przeciętności. Tytuł mistrza Hiszpanii zdobyło wtedy Atletico Madryt, Real zwyciężył w Lidze Mistrzów, Barca miała szansę na Puchar Króla, ale przegrała prestiżowy finał z „Królewskimi”.

Tamto spotkanie ligowe z marca 2014 roku nie było pierwszym klasykiem, w którym Argentyńczyk ustrzelił hat tricka. Zrobił to w pierwszym meczu Barcelona - Real, w którym zagrał - ponad dekadę temu na Camp Nou, w marcu 2007 roku - na bramki Argentyńczyka „Królewscy” odpowiedzieli trafieniami 30-letniego wtedy Ruuda van Nistelrooya i 20-letniego Sergio Ramosa. Messi wyrównał w doliczonym czasie gry, gdy Barca nacierała na Real w dziesiątkę.

W minioną niedzielę sytuacja się powtórzyła. „Królewscy” się zapomnieli, przywykli, że w ostatnich sekundach to oni zadają decydujące ciosy. Minuta „dziewiędziesiąta i Ramos” to taka hiszpańska gra słowna bazująca na fakcie, że gdy trzeba trafić do siatki w doliczonym czasie gry, to zawsze robi to kapitan „Królewskich”. Tak jak w finale Ligi Mistrzów z Atletico w 2014 roku i potem jeszcze kilkakrotnie, także w tym sezonie.

Ale w ostatnią niedzielę, gdy wybijała 92. minuta Ramosa na boisku nie było. Wyleciał wcześniej z czerwoną kartką za faul na Messim. Real zapędził się do ataku, choć starczał mu remis, by utrzymać 3 pkt przewagi w tabeli. Ale uwierzył, że końcówki spotkań należą do niego. I pozwolił się skontrować. A Messiemu zdobyć gola numer 500 w barwach Barcelony. Argentyńczyk zdjął koszulkę i pokazał ją w stronę trybun. Kiedyś, gdy był jeszcze nastolatkiem zasłynął w Hiszpanii słowami „zapamiętajcie mnie”. Kibice Realu będą z pewnością pamiętali zawsze. Leo wbił „Królewskim” aż 23 bramki - najwięcej ze wszystkich graczy, którzy kiedykolwiek grali w obu wielkich klubach.

Ale Messiemu nie chodziło raczej o osobiste rekordy. Gdyby Barca zremisowała na Santiago Bernabeu pożegnałaby się raczej z marzeniami o obronie tytułu mistrza Hiszpanii. Stałoby się to zaledwie cztery dni po traumatycznym meczu z Juventusem, gdzie Katalończycy przekonali się, że w obecnej formie nie mają prawa aspirować do miejsca na europejskim szczycie. Rywal z Turynu przez 180 minut nie pozwolił na nic Messiemu i innym. Wśród rozlicznych ofiar Argentyńczyka nie ma wciąż Gianluigiego Buffona. Leo nie strzelił ani jednej bramki 39-letniej legendzie. Choć przecież miał satysfakcję wygrania finału Ligi Mistrzów w 2015 roku, ale wtedy Buffona pokonali Ivan Rakitic, Luis Suarez i Neymar.

Hołdy, które zbierał Messi za klasyk z ostatniej niedzieli sprowokowały Romario. Ogłosił, że był lepszy od Diego Maradony i Messiego. Brazylijczyk ze skromnością nie przesadzał nigdy, gdyby jednak spytać o to kibiców Barcelony oni nie znają nikogo, kogo można postawić na równi z Messim. Romario mówi, że klub z Katalonii nosi w sercu. Grał w nim dwa lata. Zdążył zdobyć hat-tricka w klasyku wygranym 5:0. Był mistrzem Hiszpanii, królem strzelców, zagrał w finale Ligi Mistrzów, w tamtym pamiętnym sezonie 1993-1994 zdobył dla Barcy pięć hat-tricków. W sezonie 2011-2012 jego rekord pobił Messi zdobywając po trzy bramki w siedmiu spotkaniach.

Jednego, czego Argentyńczyk może zazdrościć Brazylijczykowi to tytułu mistrza świata z reprezentacją kraju. Już drugi sezon w Barcelonie to było dla Romario za dużo. Nie mógł się skupić na grze w chwili, gdy uznał, że jest najlepszy na świecie. Niezwykłość Messiego polega na tym, że z motywacją nie ma kłopotów, choć 1 maja minie 12 lat od jego pierwszej bramki w lidze hiszpańskiej. Argentyńczyka nieustannie nakręca rywalizacja z Cristiano Ronaldo i Realem. Ona się raczej szybko nie skończy.

środa, 26 kwietnia 2017, wod

Polecane wpisy

Komentarze
2017/04/27 01:12:00
A tydzień temu wydawało się, ze ten sezon to Messi ma już z głowy...
sport.pl
Dariusz Wołowski: Piszę o piłce, o sporcie, o tym co wpadnie mi do głowy
top | © Agora SA | design by kate_mac