blog Darka Wołowskiego
Blog > Komentarze do wpisu

Barcelona roztrzaskana na kawałki

Największy faworyt Ligi Mistrzów został pobity na Parc des Princes 4:0 przez drużynę, która latami grała zdecydowanie poniżej możliwości. Zespołowi Luisa Enrique nie pozostało nic innego niż 8 marca w rewanżu dokonanie na Camp Nou cudu.

„Jedenastu zmęczonych ludzi” - tak wyglądali piłkarze Barcelony na Parc des Princes. Dodatkowo trafili na życiowy wzlot Paris Saint Germain. Porażki w ćwierćfinale Ligi Mistrzów z 2013 i 2015 roku maksymalnie zmotywowały drużynę Unaia Emerye’ego. To miało być starcie dwóch wielkich drużyn, z których jedna od lat utrzymuje się na szczycie, tymczasem druga notorycznie zawodzi. Z punktu widzenia presji, cała spadała na gości, którzy jej nie unieśli. Może poza Neymarem - jedynym graczem Barcy zdolnym wygrywać indywidualny pojedynek.

Symboliczna była sytuacja z 40. minuty, gdy przy prowadzeniu gospodarzy, zagubiony Leo Messi wrócił po piłkę na połowę Barcelony. Szybko ją jednak stracił, zrezygnował z walki i powrotu, tymczasem kupiony zimą Julian Draxler zakończył kontrę PSG kolejnym strzałem, po którym Marc Andre Ter Stegen był bezradny. Błąd pięciokrotnego laureata Złotej Piłki był wyjątkowo kosztowny. A przecież prasa hiszpańska pisała przed meczem, że Paryż drży w posadach, gdy zjawia się tam Messi.

Dla Katalończyków, faworytów nie tylko dwumeczu z mistrzem Francji, ale całych rozgrywek, porażka w 1/8 finału graniczy z katastrofą.

Wyglądało jednak na to, jakby gracze PSG od początku sezonu wszystko podporządkowali temu meczowi. Tymczasem Barcelony była znużona, zmęczona fizycznie i psychicznie, nie nadążała za rywalami. Ci biegali na wyższym biegu, z motywacją podrażnioną do żywego. Pierwszą bramkę już po 19 minutach zdobył z wolnego Angel Di Maria podsumowując fragment totalnej dominacji gospodarzy. Od tej chwili PSG mogło grać z kontry, zostawiając Barcy miejsce na jej połowie, ale ryglując przestrzeń na własnej. Drużyna Luisa Enrique skazana była na jałową wymianę podań: wolnych, przewidywalnych, w poprzek boiska.

W 54. minucie po kolejnym kontrataku Di Maria pokonał Ter Stegena wspaniałym strzałem z dystansu. W oczy Katalończyków zajrzał strach - rozstrzygały się losy nie tylko tego meczu, ale całej batalii o ćwierćfinał. PSG brało rewanż nie tylko na Katalończykach, ale za wszystkie swoje „krzywdy” w Lidze Mistrzów. Od 2011 roku, gdy w paryski klub zainwestowali Katarczycy, coraz droższa drużyna nie potrafiła przebić się powyżej ćwierćfinału. I nigdy nie wyeliminowała rywala tej klasy. Podczas poprzedniego meczu obu drużyn na Parc des Princes dwa lata temu: Neymar, Luis Suarez i Messi ośmieszyli gospodarzy wygrywając 3:1. Przesileniem była jednak porażka z Manchesterem City w boju o półfinał poprzedniej edycji.

Unaiem Emery miał to zmienić. Hiszpański trener zastąpił latem Laurenta Blanca, żeby zreformować drużynę. Zmienić ją tak, by dawała szansę na osiągnięcie sukcesu w Europie. Bo takie są ambicje katarskich właścicieli. Początki były trudne, do dziś PSG nie jest nawet liderem ligi francuskiej. Ale zespół jest wszechstronniejszy, nie gra wyłącznie atakiem pozycyjnym. Potrafi założyć wysoki pressing, lub cofnąć się i kontrować. Wszystkie te atuty pokazał przeciw Barcelonie. Ale największa zmiana dokonała się pod względem mentalnym: PSG ruszyło na wojnę, na co faworyzowany rywal nie znalazł odpowiedzi.

Słabo grał nie tylko Luis Suarez i Messi, ale także Andres Iniesta, który podawał niecelnie, lub grał do najbliższego partnera, na alibi. Nie wykonał ani jednego podania ze swojego repertuaru, który dał mu status geniusza drugiej linii. Został zmieniony na Ivana Rakitica tuż po czwartym golu.

W 71. min Barcelona została ostatecznie powalona golem Edinsona Cavaniego, który uderzył potężnie w krótki róg bramki Ter Stegena. Już w przerwie w internetowym wydaniu dziennik „Marca” przypominał klęskę Barcy w Monachium z Bayernem (0:4). To było w półfinale edycji 2012-2013. Katalończycy przeskoczyli wtedy w ćwierćfinale PSG, by paść przeciw Bawarczykom (0:7 w dwumeczu).

Katalońskie dzienniki komentowały na gorąco, że Barca została upokorzona, ośmieszona w Paryżu. Katalończycy brali pod uwagę porażkę, ale nikt nie liczył się z klęską. W 83. min Samuel Umtiti trafił piłką w słupek. Na skuteczniejszą reakcję gości nie było stać. "Śmiertelnie ranni" - napisał kataloński "Sport".

wtorek, 14 lutego 2017, wod

Polecane wpisy

Komentarze
2017/02/16 03:36:24
Interesujacy wpis...sledze bloga od jakiegos czasu i czekam na kolejne posty...
sport.pl
Dariusz Wołowski: Piszę o piłce, o sporcie, o tym co wpadnie mi do głowy
top | © Agora SA | design by kate_mac