blog Darka Wołowskiego
Blog > Komentarze do wpisu

Pogoda dla Polaków

Przez 15 lat najdroższym polskim piłkarzem był bramkarz Jerzy Dudek. Teraz pobili go Grzegorz Krychowiak i Kamil Glik, a w kolejce stoją następni. Piłkarz urodzony nad Wisłą przestaje być „towarem” trzeciej kategorii?

Pamiętam rozmowę sprzed lat z hiszpańskim agentem piłkarskim. Argumentował, że Jan Urban to wciąż najlepszy ambasador polskiej piłki w Primera Division. Brzmiało to jak legenda o „Orłach” Kazimierza Górskiego, wszyscy jesteśmy z nich dumni, ale tylko najstarsi byli świadkami ich wielkości. To samo dotyczy Urbana - 30 grudnia 1990 roku zdobył hat-tricka na Santiago Bernabeu w meczu z Realem broniącym tytułu mistrza Hiszpanii. Do tego osiągnięcia sprzed ćwierć wieku zbliżył się dopiero Robert Lewandowski czterema golami wbitymi Realowi w półfinale Champions League i rekordami Guinnessa w meczu Bundesligi z Wolfsburgiem.

Portal transfermarkt wycenia Polaka na 75 mln euro, ale Real Madryt zapłaciłby więcej, gdyby szefowie Bayernu Monachium zechcieli usiąść do negocjacji. Kapitana drużyny Adama Nawałki można wręcz traktować jak poważnego kandydata do pobicia transferowego rekordu świata.

Lewandowski opowiadał, że mając w pamięci jego przykład, menedżerowie i szefowie klubów z Niemiec zaczęli widzieć w Polakach wysokiej klasy specjalistów. Swój znaczący udział w tym mają też Łukasz Piszczek i Kuba Błaszczykowski, obaj już po trzydziestce, ale od lat utrzymujący się na topie. Informacja, że o Kubę zabiega Juergen Klopp pracujący dziś w Liverpoolu nikogo nie szokuje, to piłkarz o delikatnym zdrowiu, ale niebywałej inteligencji. Zespołowi z Anfield mógłby jeszcze bardzo pomóc, choćby wchodząc z ławki w kluczowych momentach. Bo nad innymi graczami Kloppa góruje doświadczeniem, techniką i ogładą.

Przez lata słowo „Polak” brzmiało wstydliwie w futbolu z topu. Dziś brzmi normalnie. Jakby jakaś dobra fala wywołana przez najlepszych rozlała się na wszystkich. Arkadiusz Milik wyjeżdżał z Polski jako 18-latek, choć nie przebił się w Bayerze Leverkusen, ani nawet w Augburgu, robił postępy. Przyspieszył w Ajaksie pod okiem Dennisa Bergkampa i w prima aprilis 2015 roku podpisał z nim kontrakt.

Kiedyś Milik zerwał współpracę z agentem, który reklamował go jako większy talent niż Włodzimierz Lubański. Uznał, że to szczyt absurdu. Dziś w wieku 22 lat jest partnerem Lewandowskiego w ataku reprezentacji i choć widać po nim braki w doświadczeniu, nikt nie nazwie go napastnikiem jakich wielu. Ponoć Napoli widzi w nim następcę Gonzalo Higuaina, który w minionym sezonie pobił historyczny rekord strzelecki Serie A (36 bramek!).

Jak rośnie napastnik Milik? 0 goli dla Bayeru, 2 dla Augsburga, 11 dla Ajaksu w pierwszym sezonie i 21 w drugim. Dziś uchodzi za piłkarza, który za dwa lata może być nowym Lewandowskim. Lewandowski był w wieku Milika, gdy Borussia Dortmund wyrywała go z ekstraklasy za 4,5 mln euro. Wtedy wydawało się to dużo. Do rekordu Jerzego Dudka brakowało zaledwie 3 mln euro.

Napoli zabiega też o 22-letniego pomocnika Piotra Zielińskiego, który był odkryciem minionego sezonu w Serie A. Na Euro 2016 zawiódł, zagrał tylko z Ukrainą i nie dał Nawałce argumentów, by utrzymał go na boisku na drugą połowę. Selekcjoner marzył, że Zieliński zajmie miejsce w środku obok Grzegorza Krychowiaka i zwiększy kreatywność drugiej linii. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Miejsce zajął 29-letni Krzysztof Mączyński i zapracował na transfer za granicę.

Podobnie jak stoper Michał Pazdan. Kiedy rok temu Legia płaciła za niego Jagiellonii 700 tys euro, można się było zastanawiać czy warto. 28-latek nie był nawet gwiazdą ekstraklasy. Dzięki grze w reprezentacji jego wartość zwiększyła się trzykrotnie, gdyby mistrz Polski zarobił na jego transferze więcej niż na Słowaku Ondrieju Dudzie byłby to chichot historii. Z jednej strony starzejący się polski obrońca, z drugiej młoda słowacka nadzieja uważana w Legii za najlepszą inwestycję w jej historii.

W sierpniu 2001 roku w Warszawie Dudek podpisał kontrakt z Liverpoolem za 7,4 mln euro. Był bramkarzem najwyższej klasy, wygrał „The Reds” finał Ligi Mistrzów. Ale fakt, że aż przez 15 lat utrzymywał się na szczycie listy najdroższych polskich graczy świadczy o tym jak niskie notowania na rynku miał nasz futbol. W 2001 roku najdroższym piłkarzem świata był Zinedine Zidane kupiony przez Real za równowartość 73 mln euro. Pozycja polskiego bramkarza była znacząca, bo przez lata z Polaków cenieni byli tylko specjaliści od gry rękami. Łukasz Fabiański kosztował Arsenal 4,35 mln euro w 2007 roku, w tym samym czasie Manchester United wykupił za 4,3 mln Tomasza Kuszczaka.

Dziś te kwoty wydają się niezbyt imponujące. Gdy Monaco zapłaciło 11 mln euro za Kamila Glika, a PSG 28 mln za Grzegorza Krychowiaka. Obaj zajęli miejsca na szczycie klasyfikacji najdroższych polskich piłkarzy, obaj są liderami kadry, ale ich rekordy utrzymają się zapewne niedługo. Pewnie nie półtorej dekady.

Sukces Cristiano Ronaldo wywołał modę na skrzydłowych z Portugalii. Nani, czy Ricardo Quaresma objechali pół Europy, a kolejne wielkie, lub średnie kluby wydały na nich majątek. Pogodę na Polaków zapoczątkowało trio z Dortmundu, choć nikt z nich nie pobił transferowego rekordu, przymierzani byli do największych potęg w Europie. To siła owczego pędu, gdy menedżerowie widzą Polaka w fotelu króla strzelców Bundesligi, łatwiej im uwierzyć, że kolejny przybysz znad Wisły poradzi sobie w wielkim klubie.

To spirala nakręcająca postęp. Za chwilę z kraju pryśnie Bartosz Kapustka, bo wszyscy wierzą, że tak jak Lewandowski poradzi sobie za granicą i wykona szybko zawodowe trzy kroki do przodu.

Nazywamy to dobrym klimatem. Stworzyli go polscy piłkarze w zachodnich ligach, a na Euro 2016 potwierdziła kadra Nawałki. Polak w futbolu to już nie jest pracownik, który nie uczy się języka, zamyka w hotelowym pokoju z flaszką wódki, by tęsknić za kumplami z podwórka. To jest ktoś, kto chce zaistnieć i ma ku temu argumenty.

Doradca Lewandowskiego Cezary Kucharski opowiadał, że nie mógł wywalczyć podwyżki dla Roberta w Borussii Dortmund, bo jej szefowie uważali, że Polak nie może zarabiać tyle co Niemcy. W efekcie szefowie Borussii oddali za darmo jednego z najlepszych graczy, Lewandowski odszedł do Bayernu jako wolny zawodnik. Może inni nie będą chcieli powielać tego błędu, choć przecież nie każdy polski piłkarz to od razu kandydat na króla strzelców Bundesligi.

Kucharski opowiadał też, że zmuszał Roberta, by nie budował polskiego skansenu w szatni Borussii. By nie zachowywał się jak Polak otaczając towarzystwem wyłącznie Piszczka i Błaszczykowskiego, ale jak miejscowy nie stroniąc od towarzystwa Niemców. Miało pewnie swój sens pokazywanie, że Polak potrafi być Europejczykiem.

Tak więc stworzył się dobry klimat i pogoda dla piłkarzy z Polski. Wzmocnił ją Glik, który dorósł do pozycji lidera i kapitana Torino oraz Krychowiak, który zakładał opaskę w Sevilli. Oby z tego ciepłego klimatu potrafili korzystać młodzi. Na pewno będzie im łatwiej przekonać pracodawców, którzy na hasło „Polak” nie mają już ochoty trzaskać drzwiami. Miejmy nadzieję, że nasi piłkarze nie zaprzepaszczą swojej dziejowej szansy.

wtorek, 19 lipca 2016, wod

Polecane wpisy

Komentarze
wod
2016/07/19 17:04:44
Michnik nie wie o istnieniu tego bloga. I niby jak miałby nauczać nowego patriotyzmu słowami Kucharskiego w moich tekstach?
sport.pl
Dariusz Wołowski: Piszę o piłce, o sporcie, o tym co wpadnie mi do głowy
top | © Agora SA | design by kate_mac