blog Darka Wołowskiego
Blog > Komentarze do wpisu

Liga bogów

Rusza najlepsza liga świata, choć tak źle zarządzana, wciąż niedościgniona na boisku. Kto się wedrze między Real i Barcelonę, albo między Leo Messiego i Cristiano Ronaldo?

Czy liga hiszpańska jest rzeczywiście numerem 1?

Patrząc na rankingi i wyniki w europejskich pucharach nie ma co do tego cienia wątpliwości. Współczynnik UEFA (84,427) wypracowany przez kluby Primera Division jest aż o 18,7 wyższy od Bundesligi i o ponad 20 dystansuje Anglię. W ostatniej dekadzie kluby hiszpańskie wygrywały Ligę Mistrzów pięć razy, Ligę Europy nawet sześciokrotnie. Bywały finały bratobójcze: w 2014 Real – Atletico w Lidze Mistrzów; a w 2007 Sevilla - Espanol oraz 2012 Atletico - Athletic w Lidze Europy.

W ostatnich dwóch sezonach podważony został nawet argument o skandalicznej dysproporcji sił. Czy Primera Division jest wciąż tylko ligą dwojga? Przed rokiem wygrało ją Atletico, w minionym sezonie poziom, energetyczność i zaciętość wyścigu po tytuł mistrza Hiszpanii przewyższył wszystkie największe ligi razem wzięte. Gdy w Anglii Chelsea maszerowała niezagrożona, jak Bayern w Niemczech i Juventus we Włoszech, Barcelona i Real zmuszone były wspinać się na palce w każdej kolejce.

Oczywiście liga hiszpańska ma swoje wady w myśl zasady, że grają w niej geniusze, a zarządzają nią idioci. Relacje miedzy szefami hiszpańskiej federacji i zarządem Primera Division wyglądają jak w Polsce w czasach Mariana Dziurowicza. Efekt wojny na górze jest opłakany, promocja leży. Za prawa do transmisji meczów ligi hiszpańskiej nie sposób uzyskać nawet połowy tej kwoty, którą dostaje Premier League. Mimo że po wielkich bólach podjęto w końcu decyzję, że prawa będą sprzedawane w całości, a nie każdy sobie, jak w feudalizmie. Szefowie Barcy i Realu długo nie chcieli zaakceptować zasady, którą zrozumiano w Bayernie, czy Manchesterze, że aby rozgrywki były ciekawe, trzeba mieć solidnych rywali. Zadbać o nich, a nie tylko łupić z najlepszych graczy.

Bilety na mecze w pogrążonej w kryzysie Hiszpanii są absurdalnie drogie, nie tylko w Madrycie i Barcelonie, więc niektóre stadiony zieją bolesną pustką. A kluby balansują na krawędzi bankructwa, co jest efektem lat życia ponad stan. Afera korupcyjna? Póki co, odkryto tylko wierzchołek góry lodowej. Stąd zwolennicy ligi angielskiej, czy niemieckiej mogą spać spokojnie. Pod względem organizacyjnym, a także atmosfery na stadionach Primera Division nie dorasta im do pięt. A to atuty ogromne.

Potencjał sportowy ma jednak La Liga przebogaty, na co wpływają dwa czynniki. Po pierwsze znakomita praca z młodzieżą w Hiszpanii, średni piłkarz z półwyspu Iberyjskiego jest wirtuozem przy topornym Angliku. Poza tym Hiszpania to wciąż najłatwiejszy kierunek pracy dla tabunów graczy z Ameryki Łacińskiej, gdzie geniusze rodzą się na kamieniu. Tyle, że jak tak dalej pójdzie i przepływ graczy z biedniejszej Primera Division do bogatszej Premier League będzie narastał, poziomy mogą się wyrównywać ze szkodą dla Hiszpanów.

Nadzieja w Atletico

Kiedy 23 grudnia 2011 roku Diego Pablo Simeone, jeszcze wtedy trener niewiadomej klasy, podpisywał kontakt na Vicente Calderon wydawało się, że przeminie jak inni - niezauważony. Trudno było o klub z gorszą reputacją nie tylko w Hiszpanii, ale w całej Europie. Co prawda czasy Jesusa Gila, który wyrzucał trzech trenerów w sezonie minęły dawno, ale Atletico wciąż tonęło w długach, wciąż przypominało okręt rozchwiany na falach, w którym zdesperowani pasażerowie walczą zaciekle o miejsce przy sterze ku wspólnej zgubie. To, co się stało za sprawą Argentyńczyka ociera się o cud. Ze zgrai futbolowych rozbitków stworzył grupę komandosów do zadań ekstremalnych.

Sukces pozwolił zmniejszyć zadłużenie, znaleźć nowych inwestorów, poprawić sytuację na tyle, że tego lata Atletico mogło wydać na transfery więcej niż Real i Barcelona. Sezon 2013-14, gdy klub z Vicente Calderon zdobył tytuł mistrzowski i awansował do finału Champions League był najlepszy w jego historii. Po nim musiał nastąpić mały krok wstecz, bo krok do przodu był właściwie mission impossible. Latem Simeone dokonał w składzie rewolucji (Martinez, Carrasco, Vietto). Dodając do tego Griezmanna, czy Koke można zaryzykować tezę, że suma talentu w kadrze Atletico nigdy nie była wyższa.

Argentyński trener ma argumenty nawet dla tych, którzy zarzucali mu, że hołubi antyfutbol. Ale on odpowiada, że esencja drużyny, jej charakter nie ulegną zmianie. W nowym sezonie Atletico wciąż będzie szło na wojnę, tylko z lepszymi argumentami. Nie chcę powielać romantycznych, ale ryzykownych teorii o bohaterze, który zmienia świat w pojedynkę. Rola Simeone jest nie do przecenienia, on jest liderem, twarzą projektu, ale znalazł sprzymierzeńców. Wśród piłkarzy, szefów klubu i kibiców.

Ale ta historia ma drugie dno, może istotniejsze niż kilka wygranych meczów. Nie chodzi wyłącznie o to, że Simeone odniósł sukces, odbudował nadzieje rzesz kibiców z Calderon, którzy przez lata byli skazani na skandale, awantury i klęski. On pokazał, udowodnił, że Barcelona i Real nie są parą nietykalnych bogów patrzących na resztę z Olimpu. Kiedy się zaciśnie zęby i haruje, nawet najbogatszym i największym można postawić własne warunki.

Finał Ligi Mistrzów w Lizbonie Atletico jeszcze przegrało. Minimalnie, ale jednak. Dziś fani Realu, którzy przez 14 lat wywieszali transparenty: „Szukamy godnych rywali do derbów Madrytu”, przed wyjazdem na Vicente Calderon wznoszą modły do patronki miasta Virgen de la Almudena. Ostatnio traktuje ona jednak swoje dzieci jednakowo. Z ośmiu derbowych starć minionego sezonu Atletico przegrało raz, wygrało cztery.

Naśladowcy

W ślady Atletico mają szansę pójść Valencia, Sevilla i Athletic – chyba właśnie w takiej kolejności. Kiedy byłym dwa lata temu w Hiszpanii, nowe Estadio Mestalla wciąż przypominało porzuconą stację kosmiczną, gdzieś w innej galaktyce. Pustka, bezruch i kurz unoszący się nad wszystkim. Pogrążona w długach Valencia płaciła za rzucie ponad stan. Ale miasto wydało mi się tak samo zwariowane na punkcie piłki jak Madryt i Barcelona. Ci, którzy kochają Valencię uważali, że władze powinny pomóc. Fani Levante, lub Villarreal twierdzili z kolei, że stawianie na nogi klubu z pieniędzy publicznych jest przestępstwem.

Dziś Valencia ma nowych właścicieli i nowe nadzieje. Singapurczyk Peter Lim kupił 70 proc akcji, rok pracy jego i portugalskiego trenera Nuno, odbudowały nadzieję na Ligę Mistrzów. W pierwszym meczu kwalifikacji Valencia pokonała 3:1 ćwierćfinalistę sprzed roku – Monaco. Tyle, że bliskim współpracownikiem Lima jest Jorge Mendes najbardziej wpływowy agent w futbolu. Jego graczy Lim sprowadza do Valencii przede wszystkim. Zbudują sukces sportowy i finansowy klubu, czy tylko zapełnią własne konta?

W 2000 i 2001 roku Valencia grała w finałach Ligi Mistrzów przegrywając z Realem i na karne z Bayernem. Do dziś wzdycham za drużyną Hectora Cupera z Anglomą, Carbonim, Ayalą, Claudio Lopezem, Mendietą, Barają, Albeldą i Aimarem. Była chyba jeszcze większym fenomenem niż dzisiejsze Atletico. Broniła po włosku, atakowała po hiszpańsku – czysta perfekcja. Real, Barcelona i reprezentacja Hiszpanii czerpały z niej wzorce. Pamiętam do dziś jak selekcjoner związany z „Królewskimi” Jose Antonio Camacho ogłaszał: „Chcemy bronić jak Valencia”. Może by się i udało na mundialu w Korei i Japonii, gdyby w ćwierćfinale gospodarzy nie „obronili” sędziowie. Dwa anulowane gole w meczu z Koreą i Hiszpania pożegnała mistrzostwa grając jak nigdy, przegrywając jak zawsze.

Sevilla ma chyba mniejszy potencjał od Valencii, ale w ostatnim sezonie dotrzymywała jej kroku. Oba zespoły raczej się latem osłabiły niż wzmocniły. Klub Grzegorza Krychowiaka stracił Baccę i Vidala, zyskał Immobile, Konoplankę i wypożyczonego w ostatniej chwili z Juve Fernando Llorente. Valencia zmuszona była puścić stopera Otamendiego do City za 45 mln euro. Jaki będzie bilans tych zmian? Szczytem marzeń wydaje się gra o trzecie miejsce. Chyba, że Atletico znów zagra o pierwsze.

Athletic Bilbao, czyli największe kuriozum europejskiej piłki, doczekało wreszcie trofeum po 31 latach. Kiedyś było pierwszą potęgą piłki hiszpańskiej, ale polityka zatrudniania wyłącznie Basków sprawia, że w globalnej wiosce futbolowej przebić się trudno. Dwa i pół roku temu w starciach pod okiem Marcelo Bielsy Athletic przypomniało o sobie całemu światu. Pobiło Manchester United w Lidze Europy w stylu zapierającym dech w piersiach. W finale Bielsę przechytrzył Simeone, potem zaczęły się problemy z Javim Martinezem i Fernando Llorente. Obaj postanowili odejść do Bayernu i Juventusu, rozbili jedność szatni na długi czas. Co nie znaczy, że nie mieli prawa do rozwoju i wyższych pensji.

Znajomy filozof hiszpański przekonywał mnie kiedyś, że w dobie jednoczącej się Europy, wolnego przepływu pracowników projekt Athletic stawiający swoich ponad innych pachnie mu rasizmem i ksenofobią. Mimo wszystko wielu kibiców widzi w tym coś romantycznego. Wszyscy wokół kupują bez ograniczeń, Athletic idzie własną drogą. Trudniejszą bez wątpienia.

Po wygraniu Superpucharu Hiszpanii bohater dwumeczu z Barceloną Aritz Aduriz podkreślał tę wyjątkowość Athletic. Nie było tradycyjnego przejazdu barką, wciąż stoi zacumowana w muzeum morskim w Bilbao. Na niej świętowano ostatnie sukcesy klubu w latach 80-tych, teraz nie było czasu, w czwartek Athletic grało na Słowacji kwalifikacje do Ligi Europy.

Ciekawe jest jednak zestawienie Barcelony z Athletic – obaj finaliści Superpucharu są przecież symbolami najbardziej separatystycznych regionów w Hiszpanii. Barca przez lata stała transferami wielkich, zagranicznych gwiazd: Kubala, Cruyff, Maradona, Romario, Ronaldo, Rivaldo, Ronaldinho. I w rywalizacji o Puchar Europy znaczyła mało aż do 1992 roku. Wielki kompleks wyleczył Cruyff, jako trener. Kazał postawić na szkolenie, a gdy La Masia zaczęła wypuszczać w świat wybitnych wychowanków, kataloński klub zdominował najważniejsze klubowe rozgrywki wygrywając je cztery razy w ostatniej dekadzie. Może jednak w piłce powinna istnieć równowaga między tym co własne i importowane? Athletic też słynie ze szkolenia na całą Hiszpanię.

Co kocha Krychowiak?

Jest pierwszym Polakiem od czasów Jana Urbana, który wziął Primera Division szturmem. W dodatku zdobywa mało goli, gra na pozycji mniej medialnej. Tylko z pozoru jednak. Krychowiak jest ulubieńcem hiszpańskich mediów z natury skłonnych do przesady (w każdą stronę). Polaka porwała fala wznosząca, oby potrafił ją wykorzystać maksymalnie. Ciężko na to pracował, by dostrzeżono w nim supermana. Niech nas to cieszy, zbyt wielu polskich piłkarzy traktowano w europejskich klubach jak pogubione sieroty. Mamy piłkarskiego King Konga, to się tym dobrze bawmy. Nawet gdyby napuszone komplementy Hiszpanów śmieszyły samego Krychowiaka.

Gdy pomocnik Sevilli biegał za piłką w Orle Mrzeżyno, lub Żakach 94 Kołobrzeg wcale nie marzył o słońcu Hiszpanii. Raczej o pochmurnym Liverpoolu. Jego wzorem jest Steven Gerrard, który w 2005 roku razem z Jerzym Dudkiem zdobył Puchar Europy. Gdy rozmawia się z Krychowiakiem dzisiaj, trudno nie wyczuć, że sentyment, wręcz fascynacja ligą angielską pozostała. Pewnie tam poszuka kolejnego miejsca pracy, gdy skończy misję Sevilla. Dziś Polak dorasta do Liverpoolu, a klub z Anfield chciałby być nawet na miejscu Sevilli, zdobyć w ostatnich dwóch latach dwa europejskie trofea i szykować się do rywalizacji w Lidze Mistrzów. Historycznie patrząc Sevilla wciąż będzie jednak zazdrościć pięciokrotnym zdobywcom Pucharu Europy.

Czy marzenie z dzieciństwa Krychowiaka się spełni? Trudno powiedzieć, czy należy mu tego życzyć. The Reds przeżywają trudny okres. Ale atmosfera wokół Premier League wciąż fascynuje i pociąga, nie mówiąc nawet o pieniądzach. W Hiszpanii by zrobić krok do przodu Krychowiak musiałby trafić do Atletico, lub Realu. Barcelona piłkarza o takiej charakterystyce raczej nie zatrudni. A więc Anglia jest najbardziej logicznym kierunkiem.

Odkrycie?

Nie warto się rozwodzić nad gwiazdami ligi hiszpańskiej, bo te się właściwie nie zmieniają. Najwyżej na księżycowy poziom Leo Messiego i Cristiano Ronaldo wskoczą Iniesta, Bale, Neymar, Isco, Suarez, Kroos, Busquets, czy James. Czy ktoś ma jednak szansę wypłynąć z zaskoczenia? Eksplozja sprowadzonego do Atletico Jacksona Martineza, albo jego kolegi Antione’a Griezmanna też nie byłaby szokiem.

Po pretemporadzie Hiszpanie chwalą Konoplankę z Sevilli i Carrasco z Atletico. Szybcy, zwinni, nieźli technicznie, może oni będą rewelacją? A może Jese Rodriguez z Realu, który ponoć wrócił do poziomu sprzed kontuzji. Dwa lata temu rywalizował o miejsce na skrzydle z Garethem Bale, dziś ma się szarpnąć na pozycję Karima Benzemy w środku ataku. Obaj rywale wychowanka to ulubieńcy Florentino Pereza. Na Benzemę już kilku podnosiło rękę i już ich w Madrycie nie ma. Mimo tak mocno utrwalonej hierarchii gwiazd Primera Division, ciekawych wątków wciąż nie brakuje.

Trenerzy?

Do Luisa Enrique, Diego Simeone, Nuno i Emery’ego dołącza Rafa Benitez. Real Madryt to jedyny klub z czołówki ligi, który zmienił trenera. Zmiana drastyczna: romantycznego, jowialnego Ancelottiego, który dawał piłkarzom wolną rękę na boisku, zastąpiono jajogłowym Hiszpanem. Twierdzi, iż wie, gdzie przychodzi (trudno, żeby nie wiedział: w Madrycie się urodził, Real go wychował). Sugeruje, że nie odważy się powielać schematów z Valencii, Liverpoolu, Interu, Chelsea i Napoli. Rafa jest pasjonatem, opowiadał mi kolega z dziennika „Marca”, że kiedyś pozostając długo bez pracy, zgodził się trenować dzieci w szkole (oczywiście za darmo). Lubi dowodzić i rządzić. Tylko czy Ronaldo, Bale i reszta polubią te rządy? Real był mistrzem Hiszpanii raz w ostatnich siedmiu latach, mimo iż Ronaldo zdobył dla niego 225 goli w Primera Division.

sobota, 22 sierpnia 2015, wod

Polecane wpisy

Komentarze
2015/08/22 20:19:13
Według mnie faworytem w tym sezonie jest Real, bo ma szeroką kadrę, a Barcelona się prawdopodobnie zamęczy bez rotacji w ofensywie. Ciekawe czy Leo Messi będzie pełny wigoru, bo w starciach z Athletic Bilbao tylko powłóczył nogami, a w Realu wielka odpowiedzialność spoczywa na Jamesie, to on ma być liderem drużyny, jeśli przyjdzie mu w sukurs Modric, Królewscy postraszą konkurencję. Czy Ronaldo znowu będzie tylko wybitnym egzekutorem, czy może wykaże trochę więcej kreatywności?

barteknajtkowski.blox.pl/2015/08/Lepsze-notowania-Realu-niz-Barcy-na-starcie.html
-
2015/08/22 22:41:43
Valencia płaciła za życie ponad stan*
-
2015/08/23 10:54:01
Szefowie Barcy i Realu długo nie chcieli zaakceptować zasady, którą zrozumiano w Bayernie, czy Manchesterze, że aby rozgrywki były ciekawe, trzeba mieć solidnych rywali. Zadbać o nich, a nie tylko łupić z najlepszych graczy.

Aha. W Bayernie właśnie chyba tego nie zrozumieli, bo co roku łupią niemieckich rywali z najlepszych graczy, BvB złupili całą praktycznie.

Jestem zdania, że poprzedni podział pieniędzy w Hiszpanii działał właśnie na korzyść klubów spoza wielkie dwójki. Było trudno, więc musieli być sprytniejsi, by pozostać konkurencyjnymi, lepsi w trenowaniu młodzieży, inteligentniejsi w transferach.

Co się dzieje ze średnimi klubami jak dostają za dużo kasy, widać teraz świetnie w Anglii. Średniacy kupują noname'ów za grube miliony, każde młode pokolenie Anglików jest coraz bardziej drewniane od poprzedniego.
Czy w Anglii jest młody piłkarz na poziomie technicznym zbliżonym do Becksa, Owena, Scholesa?
Ja takiego nie widzę.



Chyba jeden z dłuższych felietonów panie Darku, a zapomniał pan o jednej istotnej rzeczy budującej siłę La Liga - szkółki Realu i Barcelony, które sprzedają piłkarzy całej lidze w hurtowych ilościach. Najlepiej wyszkolonych, za słabych dla macierzystych klubów, ale ciągle świetnych - np. Nolito.
-
2015/08/23 13:47:27
Sterling? To chyba Anglik...
-
2015/08/23 15:26:02
@primera
E tam, Sterling nie jest jakiś specjalnie wybitny, świadczy o tym choćby kompletny brak zainteresowania ze strony Realu. Taki Pedro go szybko przyćmi.
-
2015/08/23 15:48:44
Hahaha Czerstwy nie rób z Realu jakiejś wyroczni. To, że akurat im kibicujesz nie znaczy, że piłka kręci się tylko w okół nich. Powiem więcej, obecnie wszystko kręci się w okół Barcy, to ona jest wyrocznią, odniesieniem i Mistrzem, którego każdy będzie chciał pokonać.
Poza tym, jedno z drugim nie ma nic wspólnego, napisałeś o technice i podałeś Scholesa, Becksa i Owena. Wg mnie w tym elemencie on im akurat nie ustępuje. A być może będzie jeszcze lepszy, przecież on ciągle jest młody.
-
2015/08/23 15:51:23
Nowa definicja dobrego zawodnika, wg kibica Realu: Dobry to taki, którym przynajmniej interesuje się Real.
Czerstwy czapki z głów, wydaję mi się, że mimo iż to początek sezonu, to zapewniłeś sobie tytuł Złotych Ust(i Białego Kruka) tego sezonu. Moje serdeczne gratulacje!!!
-
2015/08/23 15:56:31
A jeśli chodzi o Pedro, to pokazał tylko dzisiaj dlaczego to liga hiszpańska bije angielską na głowę. Przyszedł, bez przygotowania, zgrania czy wspólnych treningów, wyszedł zagrał i w pierwszej połowie zdecydowanie najlepszy zawodnik meczu.

I pokazał coś jeszcze, każdy kto przychodzi z Hiszpanii staję się w Anglii niemal od razu gwiazdą i to niezależnie obok kogo się znajdzie(ale Hazard przy Pedro to bladziutko wypada).
Nie ma co, sławne zdanie kibiców Realu: "Messi w Anglii by nie istniał" można o kant pupy roztłuc.
-
2015/08/23 15:56:51
Noo, dla mnie Sterling to taki typowy angielski skrzydłowy z troszkę lepszą techniką, ale gość jest gorszy od Di Marii choćby. A Ty pomimo swojego hejtu na Real mógłbyś akurat przyznać, że ocenianie klasy danego piłkarza przez to zainteresowanie innych klubów jego transferem nie jest nieracjonalne.
-
2015/08/23 15:59:13
Czerswty przyznaję, jest nieracjonalne ocenianie piłkarza poprzez zainteresowanie innymi klubami. Dlaczego? Illara, Khedira, Silva, Robinho, Kaka itp., itd., znasz ich??
Tyle w tym temacie...
-
2015/08/23 16:01:25
Nie będę nawet wspominał, że on ma dopiero 21 lat(nieskończone jeszcze).
-
2015/08/23 16:16:12
Eeee, no Khedira swoje w Realu zrobił, świetnie pasował do teamu Mou, ja w żadnym wypadku nie uważam go za nieudany transfer, gość jest mistrzem świata tak btw, zmieniła się wizja Realu i środka pola w tej drużynie, to i Khedira przestał pasować.
Kaka - zatem odmawiasz mu klasy tak? :D
Illara - okej
Silva - okej

Real miał zresztą mnóstwo innych durnych transferów, Gravesen, Pablo Garcia, Faubert, nie o to chodzi, zawsze się zdarzy.

Chodzi o to, że Ty nie rozumiesz kontekstów. Jak zawsze.
Wyjaśnię prosto. Sterling to taka obecnie nadzieja angielskiej piłki, tak? Więc jakby był taki super, to Real by się nim interesował. Real zawsze interesuje się każdą większą gwiazdą, taką ma politykę transferową. Ty zaś poza Kaką/Robinho podałeś przykłady ludzi, którzy szli do Realu robić czarną robotę, nie byli nigdy uznawani za gwiazdy, itp. Jak możesz to porównywać? No nie możesz. A porównujesz.
-
2015/08/23 16:36:19
Kace nie odbieram klasy, ale w momencie kupowania go przez Real, to już nie był ten Kaka.
A jeśli chodzi o Khedirę, to był to taki zapchaj dziura, a nie dobry zawodnik, w okół którego toczyła się gra. Sterling jest od niego lepszy tak piłkarsko jak i technicznie.

Rzeczą ludzką jest się mylić i skoro scoutowie Realu wyłowili Illarę, a przegapili Sterlinga nie świadczy od razu, że Sterling jest gorszy od Illary i jest słaby.
Więc proszę nie odwracaj kota ogonem i nie pisz, że nie rozumiem. Doskonale zrozumiałem, Sterlingiem nie interesował się Real, znaczy się, że tylko średniak(Depay podobnie, jak i wielu innych zdolnych i przede wszystkim MŁODYCH zawodników, którymi Real się nie interesował). No chyba, że już czytać nie umiem i napisałeś coś innego(poza tym przypominam 21 lat nieskończone, jeszcze czas by Real się nim zainteresował).

Jakby nie było, jesteś pierwszym człowiekiem, który wymyślił taką dziwną tezę. To też o czymś świadczy. A te przykłady, które podałem(jak i te, które Ty dodałeś, jeszcze kilkudziesięciu by się pewnie znalazło, jakbyśmy się zagłębili w temat) tylko dobitnie pokazują jak ona jest absurdalna.
-
2015/08/23 16:37:23
I nie ma tu znaczenia, że wymieniłeś akurat Real, gdybyś napisał Barcelona, Bayern czy Chelsea(lub dowolny klub na świecie) miałbym w tym temacie takie samo zdanie.
-
2015/08/23 16:45:25
Ok, a np. Canales?? Nadzieje hiszpańskiej piłki, Real go kupił i co?? Wielka kupa...
Naprawdę takich nazwisk można znaleźć mnóstwo, jak i też takich na których Real nawet nie popatrzył, a później zrobili wielkie kariery. Nie wszyscy mogą grać w Realu czy Barcelonie(każdy klub ma ograniczoną kadrę) i tyle w tym temacie.

Piłkarza się ocenia po tym co pokazuje na murawie, a nie tym, ile i jakich klubów się nim interesuje.
-
2015/08/23 16:50:42
I jeszcze jedna sprawa, 20 letni gracze nie są gwiazdami, co najwyżej lepszymi lub gorszymi materiałami na przyszłe gwiazdy. A więc Sterling póki co, to też nie jest żadna gwiazda.
A Illara jak przychodził, to wielu mówiło następca Xabiego Alonso(fakt, że w RSSS grał bardzo dobrze i można było mieć takie oczekiwania i był tam młodą hiszpańską gwiazdką). A potem? Mało gry, to i też zatrzymanie w rozwoju(albo wręcz cofnięcie) i teraz ciężko cokolwiek dobrego o nim powiedzieć.
-
2015/08/23 19:26:24
@primeraodivision

A Neymar jak przychodził da Barcelony, to był gwiazdą czy nie?

Co za kaszana, że nie mogę oglądać meczu :/ Durny C+...
-
2015/08/23 20:02:18
Tylko ligi brazylijskiej, w Barcie miał inny status na początku. Zauważ, że wielu negowalo jego wartość właśnie tym, że nie grał wcześniej w Europie i watpilo, że zostanie wielką gwiazdą(zresztą to tyczylo i tyczy się, większości zawodników z Ameryki Płd. Pierwszy sezon zresztą pokazał, że Europa to zupełnie inny świat i miewal problemy.

A jeśli chodzi o mecz, to Barca z ogromnym respektem, ale przez to wg mnie zbyt bojazliwie(widać, że przede wszystkim nie chcą stracić bramki).
-
2015/08/23 21:10:24
Chyba bramka dla Sportingu. Dlatego właśnie brakuje transmisji w TV, można napisać tylko chyba. Oby tylko tyczylo się to pierwszej kolejki...
-
2015/08/23 21:16:47
Piłka nie przekroczyła linii bramkowej całym obwodem.
-
2015/08/23 21:24:27
Panie Darku, forumowicze, gdzie oglądaliście piątkowe spotkanie Malagi z Sevillą i oglądaliście dzisiejsze otwarcia (w Gijon i Bilbao)?
Czy na 1/4 ekranu w jednym z serwisów bukmacherskich czy na laoli (oszukując IP) czy może na jednym z rosyjskich sopcastów narażając się na: komentarze mołodcy i szajbu, szajbu!?
Przebija przez mnie złość: jak można (Mediapro) sprzedać prawa na rynek Polski firmie (BeIn Sports wcześniek Al Jazeera Sports), która nie ma kanałów TV w Polsce i ani nie odsprzedała praw nikomu z istniejących nadawców?
La Liga była pokazywana od 17 lat w canal+: szkoda, że tylko kasę wzięli pod uwagę przy wyborze kupca, a nie: oglądalność, jakość transmisji, poziom komentatorów (chociaż mógłby być lepszy).
Pokazujcie sobie camel races ze swoich pustyń i ręce precz od europejskich lig, których nie zamierzacie pokazywać tak napisałem wczoraj do bein sports media group. Napiszcie też w swoim i prawdopodobnie kilkudziesięciu tysięcy innych imieniu kibiców La Liga.
-
2015/08/23 21:36:08
Wg mnie przekroczyła, widać, że odbija się od wewnętrznej strony linii, a jeśli dodamy, że ślad pilki jest mniejszy niż to co widać od góry(bo piłka to kula), to raczej bramka. Ale nie podejmę się kategorycznej ocenie, bez wysokiej jakości zdjęcia czy powtórki(na sport.pl jest fota, ale bardzo słaba jakościowo.
Pozostaje nam póki co gdybanie...
-
2015/08/23 21:43:40
@Redondo, problem polega na tym, że kupiec nie ma chyba przymusu, by jak już zakupi prawa, to z nich korzystać. I to jest chore, bo Ci co sprzedają prawa, po pierwsze powinni wymagać by potem mecze były transmitowane(jak nie olvrzymia kara i utrata praw). Bo może dostali lepszą kasę, ale marketingowo, przynajmniej w Polsce dużo więcej stracą.
Ja oglądam(paradoksalnie) na BeIN Sports, tyle że angielskim(chyha, komentarz jest przynajmniej po angielsku).
-
2015/08/23 21:46:19
Chyba czekają, aż mecze będą pokazywane w Polsce, bo narazie grają slabawo.
-
2015/08/23 22:17:15
Cóż. Nigdy nie pisałem, że mam jakiekolwiek oczekiwania odnośnie Realu Beniteza. Po dzisiejszym meczu to się nie zmieniło ;)
-
2015/08/23 22:18:29
Trzy słowa.
A nie mówiłem?

Mamy klub nie potrafiący ograc benjaminka. Z deszczu pod rynnę. A to dopiero początek.
-
2015/08/23 22:24:52
Nienawidzę oglądać w internecie a do tego mnie zmuszają (nielegalnie zresztą) te arabskie ch...
Wara stąd, wara od piłki, precz od sportu, pierd.... wielbłądy!!! Alleluja!

Ten co teraz wiesza psy na jajogłowym, wcześniej wyzywał Carlo od świni
-
2015/08/23 22:34:53
Mamy takie upalne lato, no może poza Madrytem. Koniec sierpnia, a tam -2 :P.

Reasumując(krótko dzisiaj) Barca nie zachwyciła, ale zdobyła bardzo ważne i trudne 3 punkty. Był też jasny punkt, czyli występ Sergi Roberto na PO. Choć z drugiej strony martwi kontuzja Alvesa i Busiego. Dobrze, że niedługo repra, jest szansa że przynajmniej Busi na Atletico zdąży(jeśli chodzi o Alvesa, to różnie może być, choć mówią o 7 tygodniach przerwy).

Jeśli chodzi o Real, to po pierwsze, na pewno dzisiaj nie oglądaliśmy dziś Realu Carlo(czyli do boku i wrzutka, do boku i wrzutka). Dziś praktycznie niewiele tego typu zagrań, nawet w końcówce gdy się paliło, to nie panikowali i grali swoje. Może nie wyszło, ale wyglądało to ciut lepiej.
Inna sprawa, że bardzo słaba ofensywna gra bocznych obrońców, nie grali zbyt szeroko i wysoko, rzadko kiedy podłączali się na skrzydłach, ale może to było wkalkulowane(przynajmniej aż tak się Real nie odkrywał i stąd też pewnie(no i dzięki sędziemu) to 0 ztyłu).
Marcelo zbyt dużo prostych błędów, na jego szczęście Sporting tego nie wykorzystał, ale tak czy siak nadawał się do zmiany. Niewidoczny CR i super słaby Bale. Jak nie trafi na ławkę w następnym meczu, to będzie cud. U mnie w takiej dyspozycji, nie usiadłby nawet na ławce. Zastanawiające również, czemu James nie gra od początku.
Zaś Jese to nawet nie kot, co najwyżej jakaś fretka(przynajmniej dzisiaj, Benitez to co dopiero nie ma z kim chodzić na polowania).
Dobry za to mecz Varane'a i Isco. Nawet Modric słabiutko, no a Kroos to w ogóle grał?? Bo ciężko stwierdzić.
-
2015/08/23 22:44:48
Redondo jaki klub, taki kibic :D. Oczywiście to żart, bo znam wielu kibiców Realu, którzy nie są tak fałszywi, zakłamani, zakompleksieni. Fakt, faktem takiego kibica tylko współczuć.

@Czerstwy pisałem już, że problemem Realu nie jest trener i zmiana na tym stanowisku niewiele zmieni. Owszem wygląda to lepiej niż za Carlo(nie było tam przynajmniej kilku pasów startowych wolnych w środku pola), ale nie oczekujcie cudów. CR już z 30 na karku(nie chcę kraczeć, że to widać, ale słabo się na razie prezentuje), słaby Bale cały czas w "11", Benzyna to w ogóle powinien zostać sprzedany, a Jese, to cóż nadal co najwyżej zdolny, młody. Naprawdę w ataku nie ma póki co kim za bardzo straszyć. Został tydzień okienka i można rzec jedno: Królestwo za napastnika!!!

P.S. @Tmz A co do nie mówienia, to nie mów nic, póki nie sprostujesz swoich kłamstw. Przynajmniej kolejnych kłamstw i głupot nie będziemy musieli wyczytywać.

-
2015/08/23 22:50:40
@Czerstwy nawet ten Sterling nieszczęsny by się im przydał...
-
2015/08/23 22:58:50
Daję Benitezowi jeszcze jeden mecz na dopuszczenie jakże błyskotliwej myśli , że robienie z tępego szybkiego skrzydłowego rozgrywającym a zajebiście inteligentnego acz wolnego rozgrywającego skrzydłowym jest pomysłem pomylonym . Po tym czasie zrównam go z Carlo ;))


@primera

Faktycznie bida w tym ataku . Nie ma co , lepiej na boisko nie wychodzić , żeby się nie ośmieszać .

-
2015/08/23 23:11:46
@Kani gdy w sparingach brakowało bramek, to zrzucałem to na karb "nowej miotły" na ławce. Ale w meczu ligowym już, póki co cały czas to samo. Oczywiście nie ma co jednoznacznie wyciągać wniosków(przeca CR jak w następnej kolejce ustrzeli hattricka to nikt się nie zdziwi) po jednym meczu, to dopiero początek sezonu. Ale bardziej martwi brak klarownych sytuacji.
Martwi również kolejny słaby mecz Bale'a i zupełnie niewidoczny CR. Z BBC mamy póki co zgliszcza. Naprawdę jeśli nie będzie znaczącej poprawy formy tej formacji,to kto ma strzelać te bramki?? Ramos czy jak??
-
2015/08/23 23:23:43
@primera Ty jesteś kibicem Realu, czy Barcelony? :))) - skąd tyle empatii w Tobie?
-
2015/08/23 23:40:10
@primeraodivision
"Naprawdę jeśli nie będzie znaczącej poprawy formy tej formacji,to kto ma strzelać te bramki?? Ramos czy jak??"

Nie wiem czy przepisy UEFA/La Liga dopuszczają rejestrację zwierząt do rozgrywek. Ale przynajmniej byłby to jeden z tańszych transferów ;-)

---

Ktoś coś już wie na temat kontuzji Alvesa i Busquetsa?
-
2015/08/23 23:44:13
@primera

Dokładnie . "Martwi" w ustach kibica Barcy . Tak bardzo starasz się udawać "obiektywność" , że aż mi Cię szkoda ;))
-
2015/08/23 23:51:20
@Wirone Enrique powiedział, że to nic groźnego. Ale jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach, a te poznamy po badaniach. Czyli dopiero jutro. Prasa hiszpańska wie oczywiście swoje i o Alvesie napisali że 7 tygodni.

@V12Turbo czytaj więcej opinii o mnie od osób pokroju tmz to jeszcze wiele Cię zaskoczy.
-
2015/08/24 00:07:18
@Kani i po co te złośliwości? Oczywiście, że martwi. Zupełnie inaczej smakuje pokonanie silnego Realu (i zapewne vice versa). Bo tak to znowu będzie gdybanie i że to Real przegrał (już dziś na stronie rm.pl czytałem, że Barca w 13, ale i tak wygra bo Real im odda).
A w czym niby jestem nieobiektywny? Nadal kibicuje Barcy, a Real to nadal najważniejszy nasz rywal.
A szkoda to słów, by odpowiadać na takie idiotyzmy jak twoje.
Radzę zmienić nastawienie. To że ktoś jest kibicem Barcy nie oznacza automatycznie, że nie zna się na piłce i nie ma prawa pisać o Realu.
Zajmij się merytoryka moich wpisów, a nie indywidualnymi wycieczkami.
-
2015/08/24 00:11:25
Wirone i widzę, że humor dopisuje. To pewnie dzięki -2 w Madrycie. :DDD
-
2015/08/24 00:19:56
Moim zdaniem problemem Realu jest jego prezes, który Real uważa za najlepszy i niedościgniony klub na świecie (jak nie wygrywają to winny jest niesprawiedliwy los, trener idiota albo bramkarz legenda, który do tego jest za niski), a siebie za najlepszego i nieomylnego człowieka w świecie piłki. Stąd brak pokory i cierpliwości, no i wpieprzanie się we wszystko trenerowi, bo przecież ja wiem najlepiej.

Benitez chciał defensywnego pomocnika, dostał ofensywnego, choć ma ich nadmiar. Chciał napastnika, nie dostał bo przecież jak napisał AS czy tam inna Marca zdaniem klubu (czytaj Prezesa) jest najlepszy strzelec świata Ronaldo (co z tego że już po trzydziestce) jego następca Bale (tu jebłem, naprawdę, no ale skoro nieomylny Prezes wybulił tyle kasy za drewno z Walii to do błędu się nie przyzna, wszystkie niepowodzenia przez złą pozycję na boisku) no i oczywiście Benzema który gwarantuje 20 goli w sezonie (a prywatnie jest ulubieńcem Prezesa).

A żeby było śmieszniej to mimo takiego burdelu Real wcale nie jest skazany na porażkę. Suma talentu piłkarzy (zwłaszcza w drugiej linii) niesamowita.
-
2015/08/24 00:35:29
Co do Barcy, to co do kontuzji Alvesa mam mieszane odczucia: z jednej strony szkoda, tym bardziej, że przy kontuzji Douglsa i Adriano to jedyny na tą chwilę nominalny prawy obrońca, z drugiej grał ostatnio wręcz tragicznie. To on w głównej mierze, a nie stoperzy (Barta z Verlmaelenem zagrali całkiem nieźle w Bilbao, dziś bardzo dobry mecz Belga) czy bramkarz zjebał nam Superpuchar (czyli pierwszy i jak się okazało decydujący pierwszy mecz). Grał takie gówno, że nominalny (zresztą kiepski) środkowy pomocnik Sergi Roberto wyglądał na jego tle na prawej obronie znakomicie.

Gorzej z Busquetsem, jego nie da się łatwo zastąpić. Barca bez niego traci płynność i kontrolę w drugiej linii, co było widać w dzisiejszym meczu. Tu mam nadzieję, że przerwa w grze nie będzie długa.
-
2015/08/24 08:40:55
Alves 4 tygodnie przerwy, Busi 2 tygodnie, podobno.
Jeśli tak, to nie ma tragedii, na Atletico Busi zdąży.
-
2015/08/24 08:44:42
Aha, po śwince Ney wraca dziś do treningów. A kontuzje to normalny element futbolu i wymówka dla słabeuszy(nie musze chyba dodawać kogo mam na myśli). :D
-
2015/08/24 09:56:38
nowy sezon i znowu Barcę okradają ( w obecnym sezonie to już czwarty mecz z rzędu gdzie sędziowanie jest przeciwko FCB) , wczoraj Messiego okradli z minimum dwóch bramek , powinien być karny za ewidentną rękę i ten zmarnowany karny zgodnie z przepisami powinien być powtórzony , ciekawe czy ten śmieszny bramkarzyk bilbao obroniłby karnego gdyby stał na linii bramkowej - na pewno by nie obronił i kolejna rzecz to doliczony czas , wczoraj gdy w drugiej połowie padła tylko jedna bramka , nie było kompletu zmian , nie było przerw w grze , sędzia doliczył 5 minut - doliczył dlatego , że Barca wygrywała , gdyby przegrywała lub remisowała zapewne doliczyłby tyle ile powinien czyli 2-3 minuty a w ustawionym meczu o sph , gdzie padły 3 bramki był komplet zmian doliczony czas wynosił mniej niż 90s.
-
2015/08/24 09:59:25
i gdyby niesłuszne zawieszenie Pique , to mecz wczoraj potoczyłby się inaczej i Alves i Busquets nie dostali by kontuzji
-
2015/08/24 10:06:13
Comeback idź się lecz człowieku. Nie jesteś żadnym kibicem, a już na pewno nie Barcy, ot zwykły hejter, wypisz wymaluj tmz.
-
2015/08/24 10:11:03
He, he, he

Uwielbiam folklor tego bloga
sport.pl
Dariusz Wołowski: Piszę o piłce, o sporcie, o tym co wpadnie mi do głowy
top | © Agora SA | design by kate_mac