blog Darka Wołowskiego
Blog > Komentarze do wpisu

Najwięksi wygrani, najwięksi przegrani

Nawet porażka Realu Madryt na Mestalla nie potrafiła zmobilizować Barcelony. Dwójka liderów przegrała pierwsze mecze w 2015 roku, co sprawia, że La Liga znowu płonie.

Czy to był weekend Valencii? Z pewnością. Nowy właściciel klubu Peter Lim zabrał na Mestalla spore grono przyjaciół, by z loży honorowej pochwalić się stanem swojego sportowego przedsięwzięcia. Rywalem był nowo kreowany klubowy mistrz świata - drużyna Carlo Ancelottiego opromieniona 22 kolejnymi zwycięstwami - czego nie dokonał wcześniej żaden klub z La Liga. 23. zwycięstwa miało jednak nie być.

Po meczu, który szybko zmienił się w boiskową batalię, pełną walki wręcz, spornych sytuacji i pomyłek sędziowskich, Lim mógł zejść do szatni, by pogratulować swoim piłkarzom. Ich największą zasługą było wyłączenie z gry Toniego Kroosa i całej drugiej linii Realu, która tak szybko rosła w siłę w ostatnim czasie.

Dziewiąty karny w tym sezonie podyktowany dla „Królewskich”, a wykonany przez Ronaldo nie był pomyłką arbitra. Negredo zagrał piłkę ręką, tymczasem za jego plecami do strzału czaił się Sergio Ramos. Real wygrał na Mestalla pięć poprzednich meczów, więc prowadząc mogło mu się wydawać, że znów wystarczą zabójcze kontry, by powalić na deski gospodarzy. Tym razem się to nie udało. Sprinty Bale’a nie przynosiły drugiego gola, za to Valencii po samobójczym trafieniu Pepe udało się wrócić do równowagi. Gola zapisano Barraganowi, ale piłka po jego strzale trafiła w nogi madryckiego obrońcy i to właśnie z tego powodu Iker Casillas był bezradny. Zwycięska bramka dla gospodarzy po rzucie rożnym przypomniała Realowi początek sezonu, gdy obrońcy popełniali błędy w kryciu całymi seriami. „Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka” - można było powiedzieć bohaterowi klubowych mistrzostw świata Sergio Ramosowi.

Ancelotti przyjął porażkę z godnością. Przypomniał oczywistość nad oczywistościami, że drużyna nie mogła wygrywać w nieskończoność. Kilka godzin później miało się okazać, że Real nie jest największym przegranym weekendu.

Gdy gracze Barcelony wychodzili na Estadio Anoeta w San Sebastian wiedzieli już, że każdy punkt tu wywalczony zbliży ich do lidera. Luis Enrique z miną pokerzysty wspominał ostatnio, że „Królewscy” muszą się w końcu potknąć. Szybko się tego doczekał, mimo wszystko nie rzucił do gry największych dział. W San Sebastian, gdzie Barca nie wygrała pięciu ostatnich spotkań, Messi, Neymar, Alves i Pique wylądowali na ławce. I znów, jak w poprzednich meczach kluczowych Barcelony, obserwatorzy mieli wrażenie, że nowy trener drużynie nie pomógł.

Nie minęła druga minuta, gdy Jordi Alba pokonał Claudio Bravo efektowną główką. Lewy obrońca Barcelony i La Roja to ten typ gracza, którym kieruje serce, a nie chłodna głowa. Pozycję w tamtejszej piłce ma jednak nadspodziewanie wysoką. Nie chcę z niego robić kozła ofiarnego, ale mecz ułożył się tak, jak wymarzyli sobie gospodarze. Ultradefensywna taktyka Davida Moyesa była skuteczna nawet wtedy, gdy trener Barcy puścił do gry największe gwiazdy.

„Bezpańska liga” - napisał dziennik „Marca”. Faktycznie ścisk w czołówce znacząco się powiększył. Gdyby „Królewscy” znów zdobyli Mestalla, pozostawiliby rywalom poczucie doszczętnie straconych złudzeń. Tymczasem rok 2015 na starcie zerwał z monotonią.

Największym przegranym weekendu była drużyna z Camp Nou, która nie umiała wykorzystać potknięcia Realu. Nikt nie miał wątpliwości, że się zdarzą. Wiary i uporu starczyło za to Atletico Madryt (choć grało już w sobotę). Drużyna Diego Simeone dogoniła liderów, w dodatku prezentacja Fernando Torresa na Vicente Calderon zgromadziła 45 tys ludzi. To wyglądało jak manifestacja euforii, jedności i wiary w zespół, który - choć przyćmiewany potegą „Królewskich” dokonywał w ostatnim czasie niezwykłych czynów.

Najsłynniejszy wychowanek powiedział, że wraca bo zawsze czegoś mu w sportowym życiu brakowało - tytułów z klubem, w którym wyrósł. Wie, że to już inna drużyna - mistrzowska, jeszcze dziś czuje gorycz porażki w majowym finale Ligi Mistrzów. Torres oglądał i przeżywał ją jako piłkarz Chelsea, co nie łagodziło, ale potęgowało ból. Gdy 6,5 roku temu odchodził, Atletico marzyło, by derbowe boje z Realem były wydarzeniem dla miasta. Dziś elektryzują pół Europy. Pojutrze kolejny odcinek sagi, w 1/8 finału Pucharu Króla. Wzajemne rachunki krzywd są nieprzebrane, na opasły tom wystarczą te z ostatnich 12 miesięcy. Jeśli olśniewający tej jesieni Real chciałby lekcję poglądową na temat własnych wad, powinien poprosić o nią właśnie Atletico - swojego ostatniego pogromcę w fenomenalnym 2014 roku.

poniedziałek, 05 stycznia 2015, wod

Polecane wpisy

Komentarze
2015/01/05 12:42:57
i wczoraj znowu Barcę okradli z punktów, można się było tego spodziewać , słaba mierda przegrała to i Barcelonie nie dadzą wygrać
niewygrane mecze Barcy w sezonie:
malaga-Barca , brak czerwa dla malagi
mierda-Barca , brak karnego na 2-0 dla Barcy
getafe-Barca, brak karnego na 1-0 dla Barcy
rsss_Barca , brak karnego na 1-1 i brak karnego na 2-1 dla Barcy

nie ma co się oszukiwać mistrz jesr przyznany dla srealu m.
-
2015/01/05 12:52:31
pośmialiśmy się z Comebacka to teraz czas na poważniejsze komentarze.

Według mnie Real przybiła pierwsza stracona bramka strzelona można powiedzieć z dupy przez Pepe.
-
2015/01/05 13:00:04
I znowu sędzia farsie pomagał. Przecież to gołym okiem widać. Tylko wczoraj:
brak karnego na 2-0 dla Realu Sociedad
brak karnego na 3-0 dla Realu Sociedad
brak karnego na 4-0 dla Realu Sociedad
brak karnego na 5-0 dla Realu Sociedad
Jak farsa nie może to sędzia pomoże!!!!!
-
2015/01/05 13:39:10
Wg mnie z kolei zaprocentowała tu porażka z Milanem .
Ancelotti zaczął szperać przy perfekcyjnej maszynie i tak to się musiało skończyć.
Rozumiem rotacje , ale jaki sens ma wystawianie 1-2 podstawowych zawodników , kilku zmienników+ głębokie rezerwy ( bo tak w realu należało by nazwać wszystkich którzy są niżej w hierarchii od Chicharito ) , skoro i tak miał w planach wszystkim dać po 45 min .
Real leciał na fali zwycięstw i dlatego nawet brak Modricia nie przeszkodził w zwyciężaniu. Od Milanu zebrali ciężkie baty , 4-2 to najnizszy wymiar kary i ta pewność siebie została zachwiana . Nie chcę "krakać" ale Isco to nie Modric , jeżeli na Atleti wyjdą 4-3-3 z środkiem James-Kroos-Isco , to po gwałcie od chłopców Simeone z Realu nie będzie co wbierać.
-
2015/01/05 13:58:58
Isco to nie Modric? W El Clasico był może najlepszy na boisku. Zasługiwał na szansę i po jednym meczu nie można go skreślać, bo wczoraj cała drużyna rozczarowała. Nie zapominajmy o tym, że Isco oferuje więcej w ofensywie, Modric to mimo wszystko nominalnie defensywny pomocnik, a Isco-playmaker.
Po wczorajszych meczach widać jak wiele dla obu drużyn znaczą Messi i Ronaldo, obaj zagrali katastrofalnie, wiemy czym to skutkowało.
Zapraszam:barteknajtkowski.blox.pl/2015/01/Partidazo-Realu-Madryt-koszmar-Barcelony.html
-
2015/01/05 14:01:47
@kani_18
Real przegrał bo musiał trzymać piłkę i nie było miejsca na kontry. Valencia grała twardo i nie było miejsca na to, żeby sobie bez krycia hasać z piłką przez 40 metrów. Zresztą wcześniej już pisałem, że Real w ostatnim czasie, czyli rekordowych 22 wygranych grał z jedną poważną drużyną, ale Barcelona bo o niej mowa, była katastrofalnie ustawiona taktycznie i Real mógł grać jak chciał. Barcelona nota bene wczoraj pokazała to po raz kolejny i nie ma już chyba złudzeń, że Enrique musi odejść, bo facet właściwie przegrał każdy istotny mecz w tym sezonie. No i Barcelona chyba jednak musi liczyć na puchary, bo na ligę nie mają dostatecznej stabilności formy. Real to niestety musi się liczyć z tym, że jak zaczną się drużyny świadome taktycznie to będzie ciężko. A jak wziąć ostatnie dwa poważne mecze czyli Barcelone i teraz Valencię to Real na 4 bramki: 2 prawidłowe karne(po przypadkowych zagraniach ręką), 1 rzut rożny(z Barceloną to żaden wyczyn ;)), no i jedna bramka z gry(też nota bene bo błędzie Iniesty, który rozpoczął akcję Realu). Tak jak pisałem wiosna zweryfikuje Real, bo Barcelona to chyba musi najpierw zweryfikować sama siebie.
-
2015/01/05 14:23:14
Isco jako środkowy pomocnik - w meczu z Barcą chociażby - był świetny, ale miał trzech kolegów od tej samej roboty obok siebie. Tym się różni ta gra. Jak jest więcej pomocników to można wychodzić samymi ofensywnymi. Eh. Myślę, że ten brak Modrica wyeliminuje Real z Pucharu Króla. Na szczęście na LM wróci.

Wyjaśnienia są dwa na taką formę Realu:
a) wdrażają się jak na początku sezonu - trzeba czekać
b) oni nie mają siły. A na rotacje jest za późno, bo właśnie teraz potrzeba 110% od każdego.

Ogólnie na te lepsze zespoły czyli np na środowe derby Madrytu grałbym 4-4-2 i przy braku Modrica Bale'a przesunął do środka pola. Coś jak z Gran Derby tylko Isco za Modrica a za Isco Bale. Potrzeba ruchu w środku, skrzydła same się uruchomią jak więcej ludzi wejdzie do środka żeby walczyć. 4-3-3 nie damy rady. Gran Derby wygraliśmy dominacją środka pola, no i szczęśliwą w tamtym momencie jednak kontuzją Bale'a.
-
2015/01/05 14:23:36
@vladito
Co napiszesz jeśli Real wygra z Atleti w środę? Że Atleti nie jest świadome taktycznie? Czy może, że Atleti odpuszcza Puchar Króla?
-
2015/01/05 14:25:32
@mathszat
A ja zdjąłbym Bale'a i wprowadził Illarę, który zresztą całkiem nieźle sobie radził w ostatnich swoich występach.
-
2015/01/05 14:29:46
@bartasek98

Nigdzie nie napisałem , że Isco nie zasłużył na szansę czy też żeby go skreślać.
Zasugerowałem tylko , że to jednak inny typ zawodnika od Modricia , Luka mimo wszystko dużo lepiej się ustawia w defensywie i ma dużo większy wpływ na przechodzenie z obrony do ataku. Środek pola Di Maria - Xabi - Modric już był ofensywny , zamiana di Marii na Jamesa ( czyli notabene nominalnego mediapunty czy cofniętego napastnika)czy Isco to krok w kierunku ofensywy Kroos to też były mediapunta a wchodzi za defensywnego pomocnika czyli Xabiego . Ale do tego momentu to jeszcze fajnie wyglądało . Natomiast po kontuzji środkowego pomocnika - Modricia wchodzi kolejny mediapunta. I gra od tamtego momentu zaczęła się sypać. Wyniki jeszcze były , ale to tak jak już pisałem siłą rozpędu.
Mało tego Ancelotti gra 2 ultra ofensywnymi bocznymi obrońcami i 3 napastnikami, którzy z bronieniem mają tyle wspólnego co Bale z wykańczaniem akcji , czasem się uda , jak bramkarz przestraszy się nazwiska.

@vladito
W mojej opini te ostatnie mecze jeszcze o niczym nie świadczą, wróci Modric , z mocniejszymi zespołami będzie grał Coentrao , a może i Ancelotti pójdzie po rozum do głowy i wyśle Bale`a na parę meczów na ławkę , ew na treningi z drużyną Zidane`a , na pewno dałoby mu to więcej niż te męki jakie serwuje sobie i kibicom w trakcie meczów 1 drużyny. Real mimo wszystko jest głównym faworytem do zwycięstwa we wszystkich rozgrywkach ( o ile nie pogrzebią wszystkich szans na PK w najbliższym meczu ) , mają co prawda za krótką ławkę jeżeli chodzi o ofensywę , zwłaściwie tylko Jese , który do tego jeszcze jakiś czas będzie dochodził do siebie , ale tak na prawdę poza Atletico nie mają rywali. Chelsea to nadmuchany balonik , MC może i byłby jakimś rywalem ale oni z kolei nie potrafią grać z drużynami takimi jak Barcelona , więc przewiduję gładki awans tych drugich. Bayern będzie idealnie leżał zarówno pod Real jak i Atletico , a PSG jeszcze nie dorosło do wygrywania ważnych meczów. Sama Barcelona jest zagadką , na ten moment wyglądają tragicznie , ale składem dysponują konkretnym , po City jak już pisałem się przejadą a do ćwierćfinałów jest jeszcze dość dużo czasu , wystarczająco dużo żeby Suarez i Rakitic odpalili , Iniesta może też wejdzie może nie na swój poziom , ale na poziom wysoki i kto wie ..
Real popełnił błąd nie wypożyczająć Falcao w lecie , z przodu nie mają praktycznie żadnej rywalizacji , na skuteczność Bale nie ma co liczyć, koleś w formie świetnie rozrywa obronę, ale wykończenie akcji to co innego . O umiejętnościach strzeleckich Benzemy nie trzeba mówić , słabszy moment Ronaldo i ... sprawa z Falcao z lata może im się odbić czkawką
-
2015/01/05 14:43:15
Tez w środę zagralbym 4-4-2 trzeba po walczyć o środek pola i tu postawionym na Khedire niech biega i walczy. Bale nie wstawialbym w środek to juz lepiej Jese jeśli brać taki wariant pod uwagę. Tak czy tak w środę potrzeba będzie duzo sil by walczyc bez odkładania nogi. A chyba obecnie tych sil najbardziej brakuje Realowi.

Czerstwy

Illara dla mnie za miękki jest by walczyć silowo z Atletico pod tym względem Niemiec jest lepszy lecz to moje zdanie
-
2015/01/05 15:08:41
Mnie osobiście Khedira nie przekonuje , to taki typowy przecinak . Nie żeby mu coś odbierać , jeżeli chodzi o ten typ zawodników to jest to absolutny swiatowy top , natomiast wystawianie tego typu zawodników to strzał w stopę jeżeli chodzi o atak pozycyjny . Do obecnego Realu zdecydowanie bardziej pasowałby zawodnik pokroju Verrattiego . Khedira najlepiej zrobiłby przechodząc do Chelsea . Mou i tak w ważniejszych meczach nie wyjdzie samym Maticiem z tył a Mikela wykopie bez wysiłku.
-
2015/01/05 15:14:33
Sorry za styl , nie przeczytałem tego 2 raz .
Jeszcze co do Illary , jego trzeba jak najszybciej sprzedać , to bardzo dobry grajek ale ze słabą psychiką . Koleś zagrał 2 bardzo przyzwoite spotkania i sam jednym głupim podaniem do przeciwnika na sam na sam niszczy wszystko co wypracował.
Jego odejście wszystkim pomoże , Illara znajdzie inny dobry klub , coś pokroju Liverpoolu , czy nawet Borussi , a Real wymieni go na właśnie przykładowego Verrattiego ( jeżeli Real odpuści Pogbę to go puszczą)
-
2015/01/05 15:54:59
Moim skromnym zdaniem Real przegral przez brak skutecznosci. Najbardziej razace sytuacje:

- strzal z ostrego kata w boczna siatke; pudlo nie w jego stylu;
- indywidualna akcja Bale'a - zla decyzja, powinien byl zagrac do Benzemy; bylby tap-in;

Wtedy o tym meczu rozmawialibysmy inaczej.


-
2015/01/05 15:55:34
Strzal Ronaldo w boczna siatke :-)
-
2015/01/05 16:21:19
A z posadzeniem na ławie Messiego i Neymara nie było czasem tak, że to miała być kara za opóźniony powrót z urlopu?

Zresztą RSSS wyrasta na pogromcę faworytów w tym sezonie, jak wygrywają, to z grubymi rybami.

A na San Sebastian nie wygrywał nawet Guardiola, więc to chyba aż taka sensacja nie jest. To bodaj 6 z rzędu nie wygrany mecz Barcelony na tym stadionie.

Real desperacko potrzebuje alternatyw, szerszej ławki. Gotów nawet jestem na zaakceptowanie Bony'ego jako zmiennika Benzemy, bo i Francuza wypadałoby czasem zluzować. Bez kilku zimowych wzmocnień, choćby kosmetycznych, może być niedobrze.

Co do rzekomego "grzebania nad sprawnie działającym mechanizmem", to widać że duch Franza Smudy uporczywie wisi nad narodem...
Faktem jest, że Real zwolnił już jakiś czas temu, tylko żaden przeciwnik nie był dostatecznie klasowy, by to wykorzystać.
-
2015/01/05 16:40:41
@0twojastara

Powrót tych zawodników był dogadany wcześniej.
Bony zdecydowanie na nie , nie jest lepszy od Hernandeza a swoje kosztuje .
Jedyną możliwością zdrowej konkurencji dla Benzemy jest snajper z wyrobionym nazwiskiem. Każdy inny skończy jak Chicharito. Analogiczna sytuacja z Balem. Nawet z Isco w b. dobrej formie i Balem w tragicznej , do tego po kontuzji , podstawowym zawodnikiem był ten drugi . A niezapominajmy , że Isco i ma już nazwisko , jest hiszpanem i pupilkiem trybun. Bony przepadłby w odchani ławki rezerwowych jak Navas.
-
2015/01/05 17:06:50
Najlepszym sposobem na poprawienie jakości ofensywy ławki rezerwowych jest posadzenie na niej Bale'a. ;)
-
2015/01/05 17:09:50
Biorąc pod uwagę, że Bony strzelał więcej niż Hernandez w dużo gorszych klubach niż Diabły, zaryzykuję że jednak jest lepszy. Plus jest wyższy i fizycznie sprawniejszy od chucherka z Meksyku.

I nie chodzi mi o rywalizację, tylko zmiennika. Czasy Igła-Benzema pokazały, że ciężka rywalizacja może napastnikom nie służyć.

Ale nie upieram się przy Bony'm. I nie tylko tu należałoby myśleć o alternatywach.
-
2015/01/05 17:11:00
@czerstwy
Ta, to byłoby win-win, i na boisku więcej jakości i ławka mocniejsza ;)
-
2015/01/05 17:22:27
@0twojastara

Jeszcze do poprzedniego posta , pisałem już , że forma Realu pikowała w dół od kontuzji Modricia , co nie zmienia faktu , że nie wystawia się kilku podstawowych zawodników do grania z totalną rezerwą nawet w meczu towarzyskim, z wypowiedzi Jese czy widoku Ronaldo jasno wynikało , że nie przyjęli tej porażki na zasadzie "nic się nie stało , to tylko mecz towarzyski itd" jak to tłumaczył Ancelotti.

Co do Bonego to weź pod uwagę , że Hernandez za rywali miał Van Persiego Rooneya i Welbecka , a myślę , że jeżeli chodzi o czas potrzebny na strzelenie bramki miał mniejszy od Bonego . Pewnie z 50% meczów w MU zaczynał na ławce. Bramki w lidze holenderskiej brałbym raczej z przymróżeniem oka , tam co drugi napastnik który w miarę potrafi trafić w piłkę ma +15 bramek w sezonie . Porównaj z kolei ich dorobki reprezentacyjne... Biorąc pod uwagę , że są w tym samym wieku ... Mnie Bony kompletnie nie przekonuje
-
2015/01/05 17:23:05
@czerstwy_daktyl
Zakładam, że zakładasz na środę wynik oscylujący w okolica 3 może 4:0 dla Realu, bo ja tylko napisałem, że będzie ciężko, a nie że będą przegrane.
-
2015/01/05 17:47:52
Stało się w końcu, Zubi poleciał, Puyol zrezygnował
-
2015/01/05 17:57:44
Osobiści brałem wyłącznie osiągi Bony'ego z Swansea, oraz fakt, że jako jeden z niewielu ze składu WKS nie zawiódł na mundialu, przeciwnie, pokazał się, w przeciwieństwie do Hernandeza.

Zapomniałeś o Berbatovie ;)

Faktycznym rywalem Hernandeza był Van Persie i to od 2011 dopiero. Rooney gra głębiej, a Welbeck jest nikim, nawet jeśli gra w kadrze angielskiej. Ciekawe dlaczego Sir Alex wydał tyle kasy za 29-letniego piłkarza któremu za rok kończył się kontrakt, skoro miał takie tuzy w ataku jak Hernandez i Bułgar?
Czas może i mniejszy, ale w takim zespole jak United okazje dla napadziora są niemal gwarantowane.

Ps. Marzy mi się by Simeone wystawił z miejsca Torresa do podstawowej "11" ;)
-
2015/01/05 18:00:53
Eh, szkoda że Pyuol nie zostanie dyrektorem ;p
-
2015/01/05 18:27:25
Hernandez przez ostatnie 2 lata opuszcza ławkę odświętnie , ciężko żeby na mundialu zademonstrował umiejętności właśnie z perspektywy rezerwowego. Poza tym chyba nie porównujesz klasy Van Persiego z Bonym czy nawet Berbatovem . Nie ta półka , a możliwość wzmocnienia składu do tego kosztem rywala ( Arsenal do dziś nie ma napastnika) za 25mln nawet biorąc pod uwagę wiek wygląda bardzo ok .

Poza tym wróćmy do tego , że kwestią nie było spieranie się czy Bony jest lepszy od Chicharito czy nie . Chodziło raczej o to , że w Realu powinna być prawdziwa alternatywa dla Benzemy , której nie da się posadzić na ławkę i ma siedzieć cicho , chodźby nie wiem jak francuz dołował. Higuain jest kiepskim przykładem , wykończenie to on ma faktycznie godne Benzemy . Częściej dochodzi do sytuacji ale partoli je równie wykwintnie . Do tego obaj nie widzą czym jest walka z obrońcami . Do Realu idealnie pasował Falcao , nawet Lewandowski ( tylko że to kolejny "top striker"
-
2015/01/05 18:47:36
Dla mnie napastnik nie jest rozliczany wyłącznie z goli, dlatego na Benzemę nie narzekam, myślę tylko że odrobina świeżości nie zawadzi.

Hernandez ma zero jakości, dlatego, nawet jako rezerwowy, nie prezentuje nic. Taki staromodny lisek pola karnego. Rywala dla Benzemy też nie chcę sprowadzać(choć z Lewego bym się ucieszył) bo na razie nie ma powodu.

"Hernandez przez ostatnie 2 lata opuszcza ławkę odświętnie"

Taki Campell z Kostaryki też, a jakoś umiał się zaprezentować.

Jeszcze raz - nie stoję murem za Bony'm, zwyczajnie rozważyłbym taką możliwość, gdyby lepszej nie było.
-
2015/01/05 18:56:02
Chyba trochę się zagalopowałeś ... Campbell pojechał na mundial po bardzo dobrym sezonie w Olympiakosie , miedzy innymi pokazał się z swietnej strony w meczu z MU.
Ok, nie tylko z goli, ale jak już z golami słabo to przynajmniej mógłby walczyć z obrońcami ( jak Lewy chociażby) , a Karim właściwie gra bo fajnie oddaje piłki Ronaldo.
To wystarcza , pod warunkiem , że Ronaldo nie ma słabego dnia ( pod kątem strzeleckim baardzo rzadko się zdarza , ale może się zdarzyć i jest bida )
-
2015/01/05 19:22:39
Porażka Realu z Valencią to wypadek przy pracy. Podopieczni Ancelottiego (jak i sam Włoch) przespali najważniejszą część spotkania, co przy bardzo dobrze grających gospodarzach kosztowało słowo. Niemniej jednak choćby w końcówce spotkania było widać pomysł po stronie Królewskich. Brakło wykończenia. O niepokoju będzie można mówić w przypadku ewentualnej porażki z Atletico.

Z kolei porażka Barcelony to efekt formy, która od co najmniej roku jest bardzo słaba, oraz dyspozycji dnia. To nie jest drużyna. To jest zlepek gwiazd, i to raczej przygasłych lub wygasłych. To co wczoraj grał choćby Suarez woła o pomstę do nieba. Zarząd klubu z Katalonii znalazł już winnego tego bagna. Oberwało się Zubiazareccie. Fakt, zasłużył sobie, ale w tym momencie jego dymisja nie poprawi ani atmosfery panującej w zespole (nienajlepszej), ani nic nie zmieni, bo przecież klub ma zakaz przeprowadzania transferów do 2016 roku. Decyzja w stylu Donalda Tuska :) Zarząd pozostał na stołku, więc żadnej poprawy nie będzie.
-
2015/01/05 20:51:45
@kani
A, mój błąd. Niemniej widywałem świetnie grających w repach piłkarzy, którzy nie byli pierwszym wyborem w swoich klubach, choćby Sokratisa który w sezonie 2010-11 rozegrał więcej meczy w kadrze niż w Milanie, albo tak z połowę kadry Leo Benhakkera, która grupowo grzała ławę. To jest argument, ale nie wytłumaczenie. Hernandez zwyczajnie piłkarsko odstaje od firm, w których "grał". Najbardziej kojarzę go z bodaj debiutanckiego gola w barwach United, gdzie w błyskotliwy sposób sobie asystował. Zamiast strzelić do bramki, trafił w swoją głowę i wpadło.

sport.pl
Dariusz Wołowski: Piszę o piłce, o sporcie, o tym co wpadnie mi do głowy
top | © Agora SA | design by kate_mac