blog Darka Wołowskiego
Blog > Komentarze do wpisu

Sfora zmodyfikowana

Porażka Realu z Atletico 1:2 w wielkich derbach Madrytu jest kolejnym ciosem w najlepszy zespół Europy. Carlo Ancelotti musi stworzyć od nowa to, co zdawało się już zbudowane.

Pepe z zażenowaniem, ale i determinacją zaapelował do kibiców o wsparcie. Przekonując przy okazji, że królewska drużyna potrzebuje go bardziej niż kiedykolwiek. Nikt w Madrycie sobie nie wyobrażał, że tak bolesny kryzys może nastać na Santiago Bernabeu niespełna cztery miesiące po odzyskaniu tytułu najlepszej drużyny Europy. Atletico bierze na raty rewanż za finał Champions League w Lizbonie, a coraz bardziej wzburzeni mieszkańcy stolicy Hiszpanii spierają się, co jest tego prawdziwym powodem. Czy to „Królewscy” dokonali tak znaczącego kroku wstecz, czy zespół Diego Simeone milowego kroku do przodu? A może prawda jest sumą obu faktów?

Zmiany w madryckich zespołach, które dokonały się latem, miały skrajnie różne powody. Dla Simeone potrzeba była matką wynalazków: stracił Costę, Courtoisa, Filipe Luisa, Villę, więc musiał wymyślić sobie Mandżukica, Griezmanna, Siquierę, Moyę, Jimeneza. Dziś wydaje się nawet, że bilans zysków i strat jest dodatni, co świadczy o talencie trenera nie tylko do motywowania, ale też wyszukiwania graczy.

Realowi nikt zmieniać się nie nakazał. To nie konieczność ekonomiczna, ale polityka Florentino Pereza doprowadziła do straty Angela Di Marii i Xabiego Alonso. Ancelotti musiał pogodzić się z rozwiązywaniem zagadki od nowa, ale jak dotąd nie znalazł do niej klucza.

Świat patrzy na tę osobliwą madrycką rywalizację z otwartymi ustami. W sobotę na Santiago Bernabeu oba zespoły spotkały się ósmy raz w ciągu 12 miesięcy. Simeone sprawił, że trzeba było puścić w niepamięć 14 lat, gdy wielkie derby stolicy Hiszpanii mogły mieć tylko jednego triumfatora. Dziś to walka równego z równym, a może nawet równego z równiejszym.

Trener meksykańskiej drużyny Puebla wyprowadził pewnego dnia na trening piłkarzy w maskach psów. Gdy spytano go, o co chodzi, wyjaśnił, że chciał, by poczuli się jak sfora. Pomysł zaczerpnął od Simeone, bo to gracze Atletico rzucają się z tak dziką  pasją na rywali.

W sobotę sfora jeszcze raz zaatakowała Real, mniej odporny niż w ubiegłym sezonie. Wydawało się jednak, że po wyrównującym bramce Ronaldo, kolos zdoła się przed nią obronić. „Królewscy” zaczęli robić użytek z wyższych umiejętności spychając Atletico pod bramkę. I nagle okazało się, całkowicie wbrew logice, że atuty zgromadzone na obu ławkach rezerwowych zdecydowanie przemawiają za Atletico. Za Atletico, którego największym ograniczeniem, nawet we wspaniałym ubiegłym sezonie, była wąska kadra.

Wejście Griezmanna i Ardy Turana odmieniło mecz jeszcze raz. Sfora przestała biegać, kąsać i przeszkadzać, zaczęła konstruować i dominować. Gol na 2:1 był dziełem sztuki, uświadamiającym „Królewskim”, że panowanie w Europie i Madrycie to dwie różne rzeczy.

Po trzech kolejkach Real traci do Barcelony już 6 pkt. Katalończycy - pod dwóch golach Neymara i asystach Messiego w końcówce - ograli Athletic Bilbao, czwartego hiszpańskiego reprezentanta w Lidze Mistrzów. Frustracja fanów królewskiej drużyny skupia się na Ikerze Casillasie. Legendarny bramkarz słyszy gwiazdy na obiekcie, który przez 15 lat uważał za swój drugi dom. Przeciw Atletico gola nie zawalił, ale był kompletnie rozbity, gdy ktoś pokazał mu statystyki: z siedmiu ostatnich celnych strzałów, obronił zaledwie jeden. - To dowód, że jestem daleki od poziomu, na jakim być powinienem - skomentował. Co na to Simeone? Że po odejściu Di Marii dla niego najlepszy w Realu jest właśnie Iker.

W dzienniku „As” pojawiła się jasna sugestia, że Real przypomina drużynę galaktyczną w fazie schyłku. „Marca” napisała, że zespół Ancelottiego to był „Ronaldo i prawie nic więcej”. Nikt już nie zachwyca się transferem Toniego Kroosa, o Jamesie Rodriguezie nawet nie wspominając. Mecz pokazał jeszcze raz jak złudne jest opisywanie piłki przez statystyki. Real miał aż 66 proc posiadania piłki, oddał 21 strzałów (Atletico 9 w tym dwa celne), „Królewscy” wymienili 611 podań z czego 102 zepsuli, z 334 podań ich rywali aż 106 nie trafiło gdzie chcieli. Kroos z 77 zagrań miał 71 celnych - tymczasem wyższość Atletico w tym meczu to kwestia nie podlegająca dyskusji.

Mimo wszystko histeria na Bernabeu byłaby zjawiskiem przedwczesnym i przesadzonym. Może Ancelotti jeszcze raz podniesie drugą linię z popiołów? Na Atletico przewróci się jeszcze niejeden, i w Hiszpanii i w Europie. Choć jego trener uparcie twierdzi, że gra w innej lidze niż Real i Barca, wiadomo już, że kokietuje. Przynajmniej trochę. Z ośmiu ostatnich wielkich derbów Madrytu Atletico wygrało trzy i trzy przegrało. I tak jednak w ubiegłym sezonie to Barcelona była pokąsana dotkliwiej po spotkaniach ze sforą Simeone.

niedziela, 14 września 2014, wod

Polecane wpisy

Komentarze
2014/09/14 14:44:41
Czy "najlepszy zespół Europy" z tym wielu się może nie zgodzić Panie Darku Na pewno nie kibice Blaugrany jak np Ilona :)
Wczoraj Real poległ z Atletico głównie za sprawą Pereza problem w tym, że on sam nie naprawi tego co w dużej mierze zostało przez niego zburzone. To początek sezonu i wcale nie jest powiedziane że Real nie zdobędzie mistrzostwa i z "super składem" nie obroni Ligii Mistrzów ale coś musi być zrobione w drużynie i to szybko, bo problemy na murawie widać gołym okiem
-
2014/09/14 14:52:06
barteknajtkowski.blox.pl/2014/09/Niezwykla-dawka-emocji-w-trzeciej-kolejce-Primera.html Zapraszam, pisałem o tym samym, jednak w szerszej rozciągłości na temat meczu Barcelony, gdyż porażka Realu w derbach nie jest już sensacją.
-
2014/09/14 15:11:21
No nie, z tą wyższością Atleti to nie przesadzajmy aż tak, Real klasycznie stracił gola po rożnym, i po farfoclu w obronie (brak powrotu środkowych pomocników). Gdzie te strzały Atleti, gdzie te zmarnowane setki, co Atleti miało z gry w ogóle w tym meczu? Niezbyt wiele. "Wyższość" to zły dobór słowa by opisać tę sytuację. Wyższość to była Barcy jak klepała Real 5:0.
-
wod
2014/09/14 15:15:32
Griezmann miał setkę przy 1:2, to znaczy taką sytuację jakiej Real nie miał w całym meczu. Chyba, że uznamy za taką okazję Benzemą, który jednak fatalnie przyjął piłkę w pierwszej połowie przy 1:1.
-
2014/09/14 15:32:21
Pytanie tylko czy Real miałby takie same problemy gdyby Florentino Perez nie mieszał się w transfery i pozwolił Ancelottiemu wykonywać swoją pracę. Zadanie Pereza powinno być takie jak Abramovicha w angielskiej Premier League. Stać z boku wykładać pieniądze i cieszyć się jak we wczorajszym meczu z hat-tricka Diego Costy i z udanych inwestycji. Perez tylko przeszkadza Ancelottiemu taka jest moja opinia. A propo inwestycji polecam artykuł Najlepiej wydane pieniądze.
-
2014/09/14 15:42:36
Simeone kokietuje i to w sposób oczywisty odnośnie grania w innej lidze. Wiadomo, że pieniądze nie grają. Wartość marketingowa piłkarzy nie jest równoznaczna z wartością piłkarską. A też Atleti takie biedne nie jest.
-
wod
2014/09/14 16:39:00
Atletico biedne nie jest tylko zadłużone. Długi ma też Real i Barca, ale one się nimi martwić nie muszą przesadnie
-
2014/09/14 16:47:43
@czerstwy_daktyl

Nikt nnie mówi, że Atletico jest biedne. To po prostu wszyscy rozdmuchali teorię, że Real w tym sezonie będzie wszystkich rozjeżdżał jak walec, łącznie z Atletico.

Teraz teoria padła i widać, że Real nie był na tyle mocny, żeby sobie móc na byle jakie transfery pozwolić. Atletico jak dobry gospodarz postawiło na jakość a nie wartość medialną lub jakość z innej planety(pomimo porażki w zeszłej edycji CL to jednak kultura gry Realu przy Bayernie wygląda mizernie). Kroos w Realu może się sprawdzi za rok, dwa ale nie teraz, gdy Real w ataku pozycyjnym momentami wygląda jak Cracovia.
-
2014/09/14 17:36:55
A Di Maria błyszczy w meczu z QPR, wiedziałem, że w lidze bez krycia z autostradami do biegania w każdy miejscu boiska tak będzie.
-
2014/09/14 18:00:28
Di Maria błyszczy w meczu z QPR bo tamci nic nie grają, nie ujmując oczywiście Agrentyńczykowi bo gra dobre spotkanie w swoim debiucie na Old trafford. Do przerwy jest już 3-0 dla Diabłów.
-
2014/09/14 18:21:28
"Carlo Ancelotti musi stworzyć od nowa to, co zdawało się już zbudowane."

Panie Darku to jest potężne nadużycie z Pana strony.
Co zdawało się zbudowane?

Dla ludzi zaślepionych Decimą być może Real wydawał się być zbudowany ale dla każdego zdrowego na rozsądku kibica Real od 3 lat jest drużyną rozsypaną w której 80% elementów nie pasuje do układanki.

Czy za zbudowany można uważać zespół który przegrywa ligę z kretesem mając ją na wyciągniecie ręki i mając minimum 3 szanse do powrotu na szczyt tabeli zmarnował jedną po drugiej z ogórkami ?

Czy za zbudowany zespół można uważać drużynę którą w 93 minucie farciarsko ratuje Ramos w lidze mistrzów /
Czy zbudowanym zespołem jest drużyna która na 10 spotkań wygrywa 2 ?

Szkoda gadać.

Real ligę już na pewno przegrał notując najgorszy start od niemalze dekady...
Cóż.. Ten sezon nie będzie wart funta kłaków, na początku tamtego również mówiłem, że sezon jest stracony, pomyliłem się z LM choć w takiej formie uważam, że ta 93 minuta nie mogła być przypadkiem :D
-
2014/09/14 21:29:12
czerstwy - z tą wyższością to jest różnie. Trzeba przyznać, że Atleti wygrało bo wykorzystało błędy przeciwnika. Możemy pisać, że Real by wygrał, lub zremisował gdyby ...
Ale prawda jest taka, że Atleti wygrało, bo zrobiło to czego nie potrafił Real - strzeliło o gola więcej, wykorzystując prezenty przeciwnika.
Real zaś błędów nie mógł wykorzystać. Zrobił to jedynie CR. A CR to nie cały Real, choć czasem tak jest. Podobnie jest z Messim w Barcelonie.

Gdyby Real nie wyhodował na własnej piersi takiego sabotażysty jak Benzema mogłoby być 2:2. Nie czepiajcie się, że uogólniam całą grę Realu do tej jednej sytuacji. Po prostu lepszą można by mieć jedynie gdyby bramkarz akurat stał gdzieś w dyskotece, zamiast na bramce.
Atletico po części wygrało ten mecz transferami.
Griezmann miał przecież swój udział w akcji bramkowej.
Atletico to klub mniejszy niż Real nie oszukujmy się. Drużyna została uszczuplona a reszta zawodników to nie to samo co kadra Realu.
Można spytać otwarcie - kto jest bardziej rozbity po transferach minionego okienka?
We wczorajszym meczu wyszło, że Real.
Atletico wygrało i tyle. Nie ma żadnych "ale". Wszystkie "ale" to błędy po stronie Realu. Czy to obrony, czy ataku. Nie ma znaczenia to wina Realu i tyle.

t-m-z - po pierwsze zauważ, że ze strony autora zostało użyte słowo "zdawało się". Co znaczy tyle, że coś jednak zostało zbudowane, ale nie na tyle na ile ludzie myśleli. Jest to ogromny skrót myślowy, ale chyba ujmuje w sobie to czym był skład Realu na końcu tamtego sezonu. A czymś jednak był. Skoro Carlo zajęło 6 miesięcy doprowadzenie tej drużyny do jakiegoś kształtu, który jednak coś grał. Inna sprawa, że horror sam sobie wyreżyserował, za sprawą Ikera. I znów sprowadzam wszystko do jednego wydarzenia. Ale patrząc ze strony Realu, to po prostu dali Atletico prezent, którego tylko głupi by nie wykorzystał.
Jakoś tak dziwnie Real popełnia trochę tych błędów. A Atletico je wykorzystuje. Czy to ich wina, że trzymają w swoich szeregach piłkarzy którzy raczej sabotują, dosłownie i w przenośni swój klub?
Atletico jest na tyle poukładanym klubem, za sprawą Simeone, że potrafi wykorzystać błędy przeciwnika.

Real nie był składem idealnym, ale już był niezłą drużyną. Obecnie za sprawą żaden z problemów z poprzedniego sezonu nie został rozwiązany, a pojawiły się nowe. W teorii tylko tymczasowe.
Real sam sobie stwarza problemy, których nie byliby w stanie stworzyć przeciwnicy.
Obecnie Real nie potrzebuje wrogów, sam sobie jest wrogiem.
Carlo już miał jako taki zespół, który za sprawą wewnętrznych problemów wrócił do 1 września 2013 r.
Real jako zdobywca LM, miał w tym sezonie tylko się rozwijać. A musi na nowo wymyśleć jak wrócić na szczyt. W dwa miesiące spadli z nieba na Ziemię.
Liga jeszcze nie jest przegrana. Nie bawię się w proroka. Ale nikt Realowi drogi do mistrza nie ułatwi. Barcelona na serio wzięła się ponownie do walki o prym w BBVA. A Atletico wcale nie wydaje się o wiele gorszą drużyną od tej z zeszłego roku.
Tylko Real jakoś się pogubił w tej swojej bańce mydlanej.

Co do Di Marii - oglądałem sobie United w tym meczu. W końcu mogli zagrać składem jaki ułożyli. I zagrali dobrze. A Angel bardzo dobrze. Gol fartowny, ale asysta już kosmos. Polecam sobie zobaczyć.

P.S.
Wiecie co powiedział Gaal po tym jak zaliczył pierwsze porażki w MU? Że gdy to samo stało się w Bayernie, musiał się tłumaczyć. W United zapytali się go tylko, kogo chce kupić.
Mogłem tą wypowiedź opisać niedokładnie, ale chodzi o to, że skoro United po tak katastrofalnym sezonie potrafią tak zareagować, to co musi być nie tak z Realem, że reaguje w ten sposób a nie inny?

-
2014/09/15 07:33:09
senior Dario jest szaleńcem "grecy' niczego wielkiego nie pokazali tak jak zawsze Real był lepszy piłka jest niesprawiedliwa oni grają jak mdły i prymitywny Liverpool Rafy tfu tfu tfu niech wypierdalają do serie A nie mogę już na nich patrzeć nie pasują do La Liga
-
2014/09/15 11:42:24
@kaczor
Gdyby Real nie wyhodował na własnej piersi takiego sabotażysty jak Benzema mogłoby być 2:2. Nie czepiajcie się, że uogólniam całą grę Realu do tej jednej sytuacji

Oczywiście. Ja nie zamierzam się czepiać, to tylko @kibic mógłby. Piłka nożna nie jest sportem gdzie zdobywa się mnóstwo punktów jak w ręcznej czy siatkówce. Każda szansa jest na wagę zwycięstwa. A takich szans jak ta po prostu się nie psuje. Jestem przekonany, że jakby strzelił, to byśmy to wygrali.

Zresztą, tych sytuacji to Real miał w 1. połowie dość sporo. Strzał Ronaldo lewą nogą. Okej, to nie była prawa noga, ale akcja, wypracowanie pozycji do strzału, wszystko to było dobre. Wolny Bale'a Główka Benzemy - gamoń jakby nadał kierunek piłce to byłby gol. Przecież stał na wysokości bramki. No i ta okazja gdzie Cristiano prawie zanotował asystę do Benzemy.

Ogólnie, to Real mimo straty gola tłamsił Atleti niemiłosiernie w 1. połowie.
-
2014/09/15 14:47:48
Nie wiem skąd u Was taka dziwna ocena meczu. Atletico miało jasno określoną taktykę, czyli po pierwsze nie stracić. Jak coś się uda to git, jak nie gramy swoje. Zaatakujemy ewentualnie po przerwie po zmianach. I doskonale zrealizowali założenia, a Real praktycznie nie istniał. Jedna prawie sytuacja Benzemy i już że grają zespołowo czy składnie. Strzały z dystansu, którymi się zachwycacie to raczej indywidualne zagranie piłkarza, a nie wynik akcji zespołowej. Poza tym nie przyniosły bramek, więc karmienie się nadziejami, że może następnym razem wpadnie nie przystoi kibicom takiego klubu jak
Real.
Teoretycznie Real oddał zdecydowanie więcej strzałów, ale co z tego jak nie stworzyli sobie(rzutu karnego nie wliczam), pardon prawie udało im się stworzyć JEDNĄ sytuację podobną do akcji Atletico(a przecież przy 2-1 Griezman powinien jeszcze strzelić).
I tu jest problem, a zarazem znacząca różnica do Realu sprzed roku. Owszem na początku też tracili dużo bramek(kto wie czy nie więcej niż teraz), ale strzelali również dużo więcej(pomimo, że fakt faktem grą nie zachwycali). I nie wiem czy odpowiedź bo Benzema rozwiązuje tą sprawę, gdyż Benzema żyje z gry pomocników, a ona póki co wygląda żenująco słabo, co było również widać jak Groszek wszedł, bo zmiany w dostrzeganiu napastnika nie było żadnej, to znaczy tak samo niewidoczny(a przepraszam żółta kartka za głupi faul).

Naprawdę nie będę się z Wami sprzeczał nad ocenami tej sytuacji, moje zdanie jest takie, Wy macie swoje i ja to rozumiem i szanuję. Sam oczywiście również uważam(po raz setny muszę powtórzyć), że Benzema póki co jest bez formy i gra bardzo słabo, ale podobnie jak Kroos, Bale, James, Modric choćby. A to oni, a nie Benzema mieli decydować o grze tego Realu, póki co nie wywiązują się z tej roli, ale zawsze łatwiej obwinić jednego Francuza niż całą linię pomocy.

Biorąc to wszystko pod uwagę (tzn. słabą grę, krytykę ze wszystkich stron, ogromną presję i póki co fatalny start w lidze) nie zazdroszczę Carlo, bo to on pierwszy zapłaci za działania Pereza(czy rozsądne czy nie, niech każdy osobiście oceni). Bo z jednej strony wiadomo, że musi coś zmienić. A wszyscy wkoło już mu powiedzieli co, a raczej kogo. Czyli Benzemę i Icka. Wyobraźcie sobie sytuacje, gdy trener ulegnie i wbrew sobie(bo wg mnie wystawia ich nie za zasługi, a za to jak się prezentują na co dzień) dokona tych zmian, ale zmiennicy zagrają koszmarnie(Groszek nie trafi dwa razy do pustej, a Navas podaruje rywalom bramkę, a potem np. zejdzie z czerwoną kartką za faul w polu karnym). To znowu Wszyscy będą mieli używanie, że co to za trener, który przy pierwszym niepowodzeniu od razu wszystkim ulega. Straci szacunek, a to już prosta droga do zmiany trenera. A nowy trener to nowe problemy plus oczywiście te stare, które pozostaną po poprzedniku, w środku sezonu nie jest to dobre rozwiązanie.

Oczywiście można się sprzeczać, czy Carlo i tak nie ulega wpływom Pereza, no chyba że te transfery to jego lista życzeń. Ale wątpię by wyjściową jedenastkę czy taktykę wymyślał Perez. Bo teraz już nie da się wymienić klocków, trzeba budować zamki z tych co się ma, a to już pole do popisu dla trenerów.
-
2014/09/15 14:56:03
czerstwy - nikogo nie posądzam, że by to zrobił. Po prostu nie chciałbym by to wyglądało na bezzasadne czepianie się Karima. Każdy napastnik ma parę niewykorzystanych dobrych sytuacji w sezonie. Każdemu się to może zdarzyć. Wielu z nich potrafi jednak strzelać gole i są ich gwarantem. Dlatego np. ciężko czepiać się na poważnie takiego van Persiego, gdy nie wykorzysta. Z Karimem jest niestety tak, że on albo gra dobrze, albo nie gra w ogóle. A jak nie gra w ogóle to naprawdę ciężko by coś strzelił.
Nie mówię, że Real powinien go sprzedać i wywalić na zbity pysk. Ale przydałby się w Realu napastnik z prawdziwego zdarzenia. Lub po prostu solidniejszy od Benzemy.
Niby jest Hernandez, ale to też jest trochę śliska sytuacja. Może się odrodzi, może nie.
Szkoda, że przed jego przyjściem można było przeczytać wypowiedzi ważnych osobistości Realu, to chyba był Carlo, mówiących, że Real szuka kogoś kto pogodzi się z byciem nr.2 na pozycji napastnika.
Wcale to nie śmierdzi manipulacją Pereza.
Poza tym, tak sobie myślałem o tym meczu Realu i doszedłem do wniosku, że Ronaldo nie miał kto za bardzo dogrywać piłek w tym meczu. Jakoś tak to się ułożyło, że CR dogrywał innym. Nie wiem może umknęły mi z pamięci jakieś zagrania innych piłkarzy. Po prostu takie odnoszę wrażenie.
-
2014/09/15 15:04:50
P.S.
Teraz z całkiem innej beczki. mierzi mnie trochę ta sytuacja z mistrzostwami w siatkówce, oraz wojną na patyki, którą zaczęły toczyć dwie stacje telewizyjne.
Jedni drugich zaczeęi obrzucać łajnem, jak kapucynki. Nie wiem, może faktycznie ludzie pochodzą od małp. Pewne detale się zgadzają. Doszło do tego, że oprócz ważnych osobistości do walki dołączyli inni członkowie zwaśnionych rodów. Ostatnio wypowiedział się Borek.
Warto zauważyć, że ma chłop trochę racji, bo TVP często daje kasę na projekty kompletnie pozbawione jakichkolwiek istotnych wartości. Nie mówię, że seriale są złe, ale ich liczba już tak. Ale, nie czepiając się tylko jednej stacji, warto nadmienić że druga też nie jest gorsza i też tworzy mało atrakcyjne programy. Ale to niby za swoją kasę.
problem polega na tym, że jedni obwiniają drugich, że tamci nie mieli wystarczającej ilości $ by prawa wykupić. Dlatego zrobili to drudzy. Pierwsi zaś żalą się, że nie wykupili bo nie było przetargu. A ja na to, a co to obchodzi Polaków. Polsat zręcznie stara się odwrócić uwagę od jednego ważnego pytania. Dlaczego po wykupieniu praw, nie puścili tego w ogólnodostępnym kanale?. Nie obchodzi mnie reszta pytań, czy inne problemy oraz to kogo pies komu nasrał przez przypadek na ogródek.
TVP już swoje w tym roku zrobiło. Mieli MŚ w piłce kopanej i olimpiadę. Ta druga impreza niezbyt mnie interesowała. Ale była i naród mógł sobie zobaczyć.
Możliwe, że na siatkówkę faktycznie zabrakło im kasy.
Osobiście TV oglądam mało. Co mnie interesuje znajdę w necie. Choć akurat MŚ w piłce nożnej oglądałem w przeważającej ilości na TV. Siatkówkę też bym oglądał na TV. Ale nie to nie. Dwa spotkania widziałem w internecie, całkowicie za darmo. Jedno to wczorajsze a drugie to chyba pierwszy mecz Polaków na MŚ.
Było też jedno spotkanie, które oglądałem w barze. i to było dość ciekawa sytuacja, więc zostawiłem sobie jej omówienie na koniec.
Była to niedziela, mecz miał się odbyć o 16. Jakoś tak się złożyło, że zaszliśmy z dziewczyną do baru w moim mieście. Ona na pizzę ja na piwo. Weszliśmy i akurat była 16:15, więc mecz się zaczynał.
Siadamy, czekamy na swoje zamówienie. Lokal ładny, zadbany, czysty. Więc sobie myślę - ludzie zaraz się zlecą, bo w końcu niedziela, Polacy grają a mecz można zobaczyć za 5 zł (tyle zapłaciłem za piwo, ale wiadomo, chodzi o kupno jakiegokolwiek napoju). Polacy zaczęli grać i podczas meczu lokal był przeważnie pusty. A znajduje się na uboczu osiedla, a dodatkowe 2 osiedla są oddalone o 10 minut drogi.
Oczywiście trochę ludzi przyszło. Ale niewielu, albo nikt z prawdziwym zamiarem oglądania naszej reprezentacji. Weszła jedna grupa znajomych, niby na mecz, ale bardziej byli zajęci rozmową między sobą niż meczem. Weszła też rodzina z dziećmi, ale oni przyszli po prostu na pizzę, nie zwracali uwagi na mecz. przewinęło się też paru panów w wieku emerytalnym. Ale to odbyło się na zasadzie jedno piwko - jeden set, i do domu.
Na ironię zakrawa fakt, że w ten sam dzień czytałem na onecie wywiad z właścicielem baru, który mówił, że nie opłaca mu się wykupić abonamentu Polsatu na czas mistrzostw, bo nawet przy pełnym barze koszt tej inwestycji nie zwróciłby się.
Cóż, wychodzi na to, że i Polacy nie mają zbytnio chęci oglądać transmisji poza domem, a restauratorzy nie będą płacić stacji horrendalnych haraczy za możliwość transmitowania mistrzostw. A tym bardziej nie będą specjalnie kupować cyfrowego polsatu, by mieć tą możliwość w domu.
Chciałbym się jeszcze zapytać czy wiecie jak wygląda sytuacja w barach w Waszych miastach? Też są raczej puste? Czy może jednak ludzie chodzą i oglądają?
-
2014/09/15 16:06:24
@kibic
Więc wg Ciebie linia pomocy gra słabo tak? No, owszem, mogło by być lepiej. Zawsze może być lepiej. Tylko oni wypracowali Benzemie chociaż tę jedną sytuację, nawet grając słabo. Swoje zrobili, bo szansa była. Więc może oni grają źle, ale wtedy Benzema gra chu...
-
2014/09/15 17:05:57
Czerstwy jeśli uważasz, że jedna sytuacja stworzona przez pomoc w 90 minut kwalifikuje się do oceny choćby dostatecznej, to masz oczywiście racje. Ale ponieważ tak nie jest, nie mogę się z Tobą zgodzić.

Kaczor co do wojenki, to nie pierwszy raz i nie ostatni. Takie wojenki trwają już od dobrych kilku lat(pamiętacie choćby mecze z Anglikami na Wembley tylko w Canal+. czy pamiętną telewizję Wizja Tv i mecz z Ukrainą, który można było praktycznie posłuchać tylko w radiu itp., itd.).
Wiadomo że gdy nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Nie mam zamiaru rozwodzić się nad samym problemem kodowania, ale oczywiście najłatwiej powiedzieć wina Polsatu i tylko jego.
My jakbyśmy wykupili prawa byłoby zupełnie inaczej. Tyle, że gdyby Polsat też wykupił tylko prawa do pokazywania imprezy, to do kodowania raczej na pewno by nie doszło, ale też i na 99,9 % nie byłoby również MŚ, bo to dzięki ofercie i kasie Polsatu dostaliśmy możliwość ich zorganizowania.
Problem pojawił się później, bo PZŚ stwierdził, że po co mają się dzielić łupem pieniężnym z kimś innym, jak wg prawa nie ma takiej potrzeby. Przecież wszystkie miasta-organizatorzy za taką możliwość musieli wyłożyć ciężkie miliony, jednocześnie dostając zapewnienia, że mundial będzie odkodowany.
Nie wiem na ile orientujesz się w tej całej sytuacji przed i wokołomundialowej, ale do początku tego roku nie było w ogóle sprawy, bo PZŚ nie powiedział jeszcze, że Polsat nic od nich nie dostanie. Tyle że wtedy zrezygnował jeden z głównych sponsorów imprezy i przy okazji kilku pomniejszych, rząd kasy nie dał i pojawiła się wizja nic nie zarobienia na imprezie. To wysiudali Polsat, który nomen-omen MŚ Nam załatwił. Bo gdyby zapłacili tylko za prawa czy sygnał(jak zwał tak zwał), zapłacili by dużo mniej, tyle że mistrzostw w Polsce raczej na pewno by nie było.
A ponieważ siatkówka to nie piłka nożna i odsprzedaż praw czy sygnału to nie takie kokosy i nie taki gorący towar plus obecna recesja na świecie i z praw od innych telewizji i reklamodawców nie zarobili choćby na to by im się zwróciło, a gdzie jakikolwiek zysk. Do tego brak obiecanej kasy ze związku i by im się chociaż zwróciło musieli imprezę zakodować, bo podobno Polsat ogłosił, że na imprezie wyjdzie w najlepszym przypadku na zero. Inna sprawa, że wizerunkowo niezależnie od przyczyn czy winy stracą bardzo dużo i to się może odbić w najbliższym czasie. Bo gdyby nie zakodowali i jednak stracili, to wg mnie wizerunkowo zyskali by wiele(szczególnie przy dobrej grze Polaków) nie mówiąc już, że przez miesiąc nie schodzili by ze szczytu najlepszej oglądalności w najdroższym pasmie telewizyjnym(godziny wieczorne, bo wtedy grali Polacy) i być może w dłuższym okresie czasu wyszli by nawet na plus. No ale, ja jestem zwykły Kowalski i moje zdanie się nie liczy.
Jak by nie było, cała Saga dotycząca samego załatwienia, a później organizacji, to kawał na dobrą książkę czy choćby scenariusz, ale z niewiadomym końcem, bo prawdy pewnie nie poznamy nigdy.

Kolejna sprawa, to święte oburzenie Wszystkich, że jak to możliwe, że Nasza repra jest zakodowana, choć wg mnie nie powinno to już nikogo dziwić, gdyż to nie jest żadna nowość na świecie. Inna sprawa, czy w takich przypadkach z powodu czynników "wyższych" nie powinno być obowiązku do pokazywania choćby meczy Polaków, bo z tego co wiem, kiedyś był taki obowiązek, który nakładała KRRiT. Moim zdaniem gdy rozmawiamy o jednym z najważniejszych naszych sportów(jeśli chodzi o popularność), to taki wymóg powinien być oczywistością, a nie wymogiem.
-
2014/09/15 19:55:28
No właśnie - skoro mówisz, że Polsat został trochę na lodzie, to właściwie bardziej opłacałoby im się chociaż mecze Polski puścić na normalnym kanale.
Więcej odbiorników, większa oglądalność i mogliby wziąć za pasmo reklamowe więcej kasy.
Nie wiem jak wygląda pozycja cyfrowego Polsatu na rynku, ale stawiam że gorzej niż NC+, która to powstała po skonsolidowaniu wiadomo jakich telewizji.
Poza tym sam cyfrowy Polsat, to oferta niezbyt wyróżniająca się spośród wszystkich innych. Do tego dochodzi dość dziwna polityka i olewanie klienta. Znajomy ma cyfrowy i czasem ma problemy z ofertą. Plus zaś za to, że jako abonament ich oferty, może sobie za darmo zobaczyć mecze w internecie. Niby nic, ale w przypadku awaryjnej sytuacji to plus.
Narodu niestety zbytnio nie obchodzi to dlaczego nie mogą zobaczyć swoich siatkarzy w normalnej telewizji. O tym wiedzą ludzie interesujący się tym sportem na co dzień.
Inna sprawa, że ten sam mechanizm działa na niekorzyść Polsatu.
Jak słusznie napisałeś siatkówka to obecnie nie jest najbardziej rozchwytywany sport przez naszych kibiców. W związku z czym, Polsat nie uzbiera dodatkowych wpływów z ludzi, którzy skusiliby się na ich ofertę specjalnie dla tego wydarzenia.

Natomiast, gdyby Polsat puścił turniej na normalnym kanale, ludzie byliby mniej zdziwieni niż obecną sytuacją. Bo uznaliby to za coś normalnego. Może pojawiłby się mały plusik na korzyść Polsatu, ale nie aż tak duży jak obecny minus.
Mało zaskakująca jest jednak sytuacja, że zainteresowanie siatkówką wzrosło na okres tych MŚ. Tak już jest, gdy walczy reprezentacja kraju. A Polsat trochę zawalił, bo biznes polega na wykorzystaniu sytuacji. Dla nich nie ma znaczenia, czy gość siadający przed TV interesuje się sportem na co dzień, ważne że ogląda akurat tą transmisję.
Na normalnym kanale oglądałoby transmisję więcej ludzi.

Nie rozumiem trochę tego kodowanie meczy reprezentacji. jest to jednorazowe wydarzenie, które przyciąga więcej zwykłych obywateli, niż np. liga siatkówki. Jej kodowanie rozumiem. Tak samo jak LM, czy lig. To są wydarzenia mające miejsce cyklicznie. I kto jest pasjonatem, prędzej czy później sięgnie po ofertę.
A tutaj mamy parę meczy polskiej reprezentacji, na których więcej zarobiliby, gdyby puścili je na kanale otwartym.
-
2014/09/15 22:22:49
Nie powiedziałbym, że siatkówka jest mało popularnym sportem u Nas, ale wielu jej odbiorców nie jest typowymi kibicami znającymi każdy tajnik taktyki, a przez to mało kto z Nich da prawie 100 zł by obejrzeć kilka meczy reprezentacji. Ewentualnie, wykupuje jeden, a całe osiedle u Niego ogląda, bo wiadomo że mecze raźniej się ogląda w większym gronie.

Co do pozycji na rynku, to popatrz tylko na ofertę programową, czy to sportową, filmową czy serialową. Wygląda to tak, że mamy bardzo dobrą TV czyli NC+ z ofertą dla każdego na najwyższym poziomie i trochę taką TV podwórkową, czyli Polsat. Widać też to również w cenach, bo abonament Cyfrowego Polsatu jest tańszy(wyjątek, absurdalnie jak dla mnie wysoka opłata za rozkodowanie, bo nie ukrywajmy większość i tak oglądała tylko mecze Polaków), ale za jakość, nowości i najlepszy sport na świecie się płaci.
sport.pl
Dariusz Wołowski: Piszę o piłce, o sporcie, o tym co wpadnie mi do głowy
top | © Agora SA | design by kate_mac