blog Darka Wołowskiego
Blog > Komentarze do wpisu

Brzmienie Niemiec

Nie ma Leo Messiego w mojej jedenastce mundialu. Argentyńczyk jest może geniuszem, ale chwilowo w okresie dekadencji. Nie sprawdzimy, czy „Albicelestes” doszliby bez niego do finału. Mnie lepszy wydał się Angel di Maria, mimo kontuzji odniesionej z Belgami.

Trzy tytuły mistrzowskie reprezentacji Niemiec zawsze kończyły się okrzykiem bólu wydobywającym się z gardeł milionów kibiców. W 1954 roku drużyna Fritza Waltera pobiła w finale Złotą Jedenastkę Węgier, której Puchar Rimeta należał się wtedy jak nikomu innemu. 20 lat później Franz Beckenbauer i jego koledzy powstrzymali w finale Holendrów. A przecież futbol totalny był jednym z najwspanialszych wynalazków w historii piłki. W 1990 roku zespół Lothara Matthaeusa w meczu o złoto Italia’90 wycisnął gorące łzy Diego Maradony, jednego z największych magów futbolowych. Trzy razy Niemcy pełnili więc rolę „Bestii” odbierających miejsce na szczycie komuś, komu się ono należało bardziej. Przynajmniej w oczach rzeszy kibicowskiej.

Wreszcie w 2014 roku Joachim Loew zaprezentował na mundialu w Brazylii zespół najpiękniejszy. I wygrał. Nie ma wątpliwości, że po dawnych, „niezasłużonych” zwycięstwach niemieckich piłkarzy pozostało tylko wspomnienie. Gwiazdą mundialu mundiali był „Mannschaft” nowej generacji. Brzmiący jak orkiestra symfoniczna. Niemcy nie byli jak sępy żerujące na cudzych błędach i pomyłkach, kreowali melodię własną, skoczną, pogodną, ale chwilami głęboko wzruszającą. Dlatego do naszej jedenastki trafiło pięciu graczy Loewa, choć rozdzielanie ich od reszty zespołu to pomysł karkołomny. Oni byli całością w najlepszym rozumieniu tego słowa. Trudno ich dzielić, ale w przypadku „jedenastki mundialu” wyjścia nie ma.

Manuel Neuer - mocnym kontrkandydatem był Keylor Navas. Nie dość, że w bramce Kostaryki dokonywał rzeczy niewiarygodnych, to jeszcze Kostaryka okazała się największą rewelacją w dziejach mistrzostw. Ale pominięcie Neuera w jedenastce turnieju byłoby karygodnym sileniem się na oryginalność. Grał tak, że pozostawił wszystkich wielkich bramkarzy tych mistrzostw w głębokim cieniu. Do Niemca najlepiej pasuje właśnie czasownik „grał”, bo przecież nie „bronił”. Gdy trzeba było w meczu z Algierią, za plecami wolnego Mertesackera, Neuer wcielił się w rolę ostatniego obrońcy. Miał na tym turnieju więcej podań celnych niż Leo Messi uznany za gracza nr 1! Spokój, pewność siebie Neuera emanowała na kolegów i rywali. Kto wie jak strzelaliby w finale Higuain, Palacio, a nawet Messi, gdyby nie stawał przed nimi ten pewny siebie duży facet z miną kogoś, kto chce zapytać: „no i co mi zrobisz?”. No i właśnie co poradzić na człowieka, który ma tyle temperamentu i chęci do walki, że pozycja golkipera, czyli tego, kto patrzy na wszystko z filozoficznego dystansu linii bramkowej, wydaje się ostatnią, na której grać powinien. Neuer jest pełen sprzeczności, i na tym polega jego wielkość.

Philipp Lahm - zaczynał jako defensywny pomocnik, gdyż Joachim Loewa nie bał się skorzystać z pomysłów Pepa Guardioli. Ale w najważniejszym meczach wrócił na prawą obronę. Okazało się, że Niemcy korzystają na tym, gdy Lahm zwalnia miejsce w środku pola dla Samiego Khediry. Lahm to piłkarz, który razem z Loewem przeszedł drogę od brązu na mundialu w Niemczech, przez brąz w RPA, do złota w Brazylii. A przecież debiutował na katastrofalnym dla „Mannschaftu” Euro 2004. Jego wkład w rozegranie piłki jest ogromny. Nie jest typem obrońcy, który biegnie i kopie, jego specjalnością są podania finezyjne, różnorodne, tak subtelne, że rywalowi nie przyszłyby nawet do głowy. Można Lahma ustawić obok Schweinsteigera, ale gdyby zajął miejsce Toniego Kroosa też by sobie dał radę. „Najbardziej inteligentny piłkarz z jakim pracowałem” - powtarza Pep Guardiola, a przecież w poprzednim miejscu dowodził Xavim i Iniestą.

Mats Hummels - 5 lat temu był wart 4,2 mln euro, tyle zapłaciła za niego Borussia Dortmund Bayernowi Monachium. Bawarczycy woleli Holgera Batstubera, co było grubym błędem. Ta dwójka stoperów zawaliła Niemcom mecz z Włochami w półfinale Euro 2012, którego bohaterem został Mario Balotelli. W Brazylii Hummels wziął rewanż. Znakomity w destrukcji, pewny w wyprowadzaniu piłki, silny, szybki, ruchliwy i zdobywający bramki. Tak ważne jak z Portugalią i Francją, ta druga dająca prawo gry w półfinale. Choć Niemcy mieli w Brazylii najbardziej wyrównaną kadrę ze wszystkich, różnica była oczywista, gdy na boisko wychodził Hummels, a gdy Per Mertesacker. Obrońca Borussii ma urodę romantycznego poety i gra z taką elegancją i polotem, jakby podobieństwo było zaplanowane, a nie przypadkowe.

Ron Vlaar. W październiku 2005 roku Marco van Basten dał mu zadebiutować reprezentacji Holandii, zanim jego klub AZ Alkmaar zaproponował mu zawodowy kontrakt. Niedługo potem na siedem lat związał się z Feyenoordem, skąd za 3,2 mln funtów trafił do Aston Villi, której jest kapitanem. To przypadek trochę podobny do Rojo. Nikt go nie traktował jak geniusza, tymczasem w cztery lata zdobył z Holandią dwa medale mistrzostw świata. Piąty na liście najszybszych graczy brazylijskich mistrzostw. Imponował spokojem, mądrością i rozwagą udowadniając, że przypinanie mu etykiety piłkarza przeciętnego jest pochopne. Mnie Vlaar zaimponował błyskawiczną reakcją w drugiej połowie półfinału z Argentyną. Leo Messi układał sobie piłkę na lewej nodze, ale koledzy Vlaara nie dostrzegli w tym zagrożenia, bo Argentyńczyk stał 10 m za polem karnym. Błyskawiczny wślizg Vlaara zapobiegł nieszczęściu. Akcja z pozoru banalna, ale mnie wydała się znacząca. Obrońca musi wyczuwać zagrożenie, a nie je bagatelizować.

Marcos Rojo - boki obrony Argentyny wydawały się najbardziej niezrównoważone z możliwych. Z prawej strony Pablo Zabaleta, dwukrotny mistrz Anglii, z wyjątkową renomą w Premier League. Z lewej skromny 24-latek z jeszcze skromniejszego Sportingu Lizbona zapowiadający się na piętę achillesową „Albicelestes”. „Czerwowy” w pomarańczowych butach od początku skupiał uwagę najbardziej skłonnych do kpin. Kpiny ustawały z każdym meczem. Rojo to obrońca szybszy od Arjena Robbena. I było w nim więcej szaleństwa, niż u poprawnego, ale pozbawionego błysku Zabalety. „De menos, a mas” - mówią Argentyńczycy, czyli „od mniej, do więcej”. Taką drogę przeszedł Rojo w tych mistrzostwach zasługując na wyróżnienie także za brak kompleksów. To był turniej graczy wielkich takich ja Neuer, czy Kroos, ale też wielu piłkarzy drugiego planu, takich jak Rojo nieprzywykłych do pierwszych stron gazet.

Javier Mascherano - rodacy wymyślali mu najróżniejsze przydomki. Che Guevara, Rambo itd. Śmiał się z nich i dziękował, podkreślając, że przypisuje mu się cechy o jakich tylko ma prawo marzyć. Argentyna przyjechała do Brazylii jako drużyna Leo Messiego, wyjeżdża z niej jako zespół Javiera Mascherano. To obrońca Barcelony, a u Alejandro Sabelli środkowy pomocnik był punktem odniesienia w zespole wicemistrzów świata. Każdy z kolegów patrzył na niego i wiedział co ma robić, gdzie stać, w jakiej odległości od Mascherano. W dodatku Javier ma osobowiść lidera: prostą, skromną, ale potrafi przemówić tak, że koledzy idą za nim w ogień. „Gdyby wszyscy piłkarze Argentyny kochali te barwy tak jak on” - mówił kiedyś Diego Maradona. U Mascherano nie kończy się na slowach i deklaracjach, ale na nich zaczyna. Potem są brawurowe interwencje w defensywie i spokój przy wyprowadzaniu akcji. On futbolówki rywalom mnie zabiera, on ją im „wyłuskuje” jak orzech ze skorupy. Z wszystkich przydomków „Ośmiornica” wydaje się najbardziej odpowiedni.

Toni Kroos - gdyby Gonzalo Higain wykorzystał błąd Kroosa w finale, losy tytułu mistrza świata przeważyłyby się pewnie na stronę Argentyny. Ale oprócz klasy i umiejętności, piłkarz musi mieć szczęście w najważniejszej chwili w karierze. Dla Kroosa mogła być nią nieszczęsna główka, kiedy próbował wycofać piłkę do Neuera, a na jej drodze stanął napastnik Napoli wyceniany na 60 mln euro. I taki właśnie napastnik spudłował jak młodzik, by Niemcy mogły pogalopować po złoto. Kroos grał w tych mistrzostwach wspaniale, był sercem drużyny niemieckiej, piłka trafiała najczęściej właśnie do niego i on nigdy nie tracił zimnej krwi. To on sprawiał, że mistrzowie byli drużyną osiągającą wyższy stopień organizacji niż ich rywale. Mundial wygrała najlepsza drużyna, mundial wygrał jej najlepszy pomocnik, którym był właśnie gracz Bayernu. Kroos ma zaledwie 24 lat, ciekawe jak potoczą się jego losy transfer do Realu Madryt byłby gigantycznym wyzwaniem, dla graczy z Niemiec Primera Division nigdy nie była łatwa.

Arjen Robben - facet o jednym zwodzie? Za to jakim. Robben przekłada piłkę z lewej strony stopy na prawą jak hokeista krążek łopatką kija. Kiedy zbiega do środka i strzela jest za późno. Wszyscy to wiedzą i wciąż się nabierają. Robben to piłkarz wokół którego kręci się drużyna. Dlatego tak znakomicie czuł się u Van Gaala. Opuściły go dąsy, muchy z nosa uleciały. Grał fenomenalnie, przed meczem z kolejnymi rywalami szpalty prasy zapełniały się dziesiątkami koncepcji taktycznych pod hasłem: „sposób na Robbena”. I nikt go nie znalazł, poza Javierem Mascherano, który w 90. min półfinalu Argentyna - Holandia przejechał na tyłku kilkanaście metrów i jak opowiadał długo po zwycięstwie na karne nie mógł wygodnie usiąść. Robben to geniusz, a tacy bywają trudni. Rozumiał to Manuel Pellegrini, gdy przyszedł do Realu i za wszelką cenę chciał go zatrzymać w klubie. Prezes się uparł, Robben poszedł do Bayernu. I w sezonie kiedy Bawarczycy postanowili się go pozbyć wygrał dla nich Ligę Mistrzów. Guardiola ma w zespole graczy dobrych, wybitnych, inteligentnych i zdyscyplinowanych, ale gdy trzeba zrobić coś ekstra, spogląda na Robbena.

Angel Di Maria -  „Messiemu chcieli dać wygrać coś, czego nie wygrał” - mówi Diego Maradona. Nawet Sepp Blatter był zaskoczony gdy ogłoszono kto został graczem mistrzostw. Sam Leo powiedział, że ta nagroda nie ma dla niego wartości. I chyba na żadną z dotychczasowych nie zasłużył mniej, niż na tą. My w jedenastce pomijamy Leo Messiego. Być może największego geniusza naszych czasów, który jest w stanie dalekim od doskonałego. Fizycznie i mentalnie. On nie gra, ale zagrywa. Stoi cały mecz wykonując kilka akcji lub podań, czasem genialnych, czasem ocierających się o doskonałość, ale dla obsypywania go nagrodami dziś, nie znajdujemy uzasadnienia. Di Maria miał co najmniej taki sam wpływ na grę Argentyny. A kiedy uległ kontuzji w ćwierćfinale z Belgią, nikt u „Albicelestes” nie potrafił go zastąpić. Dlatego bohaterami zespołu byli Mascherano, Rojo, Garay, Biglia i Demichelis, a nie Higuain, Lavezzi, Aguero i Messi. Gdyby wyznaczyć cenę tych pierwszych i położyć na jednej szali, ci drudzy przeważyli by ją pojedynczo.

James Rodriguez - król strzelców mistrzostw choć zagrał tylko pięć meczów. Dla jednych był rewelacją i odkryciem turnieju, inni znaleźli potwierdzenie, że 45 mln euro, które zapłacił za niego właściciel Monaco Dmitrij Rybołowlew to dobrze wydane pieniądze. Nawet jako inwestycja. James już stał się przedmiotem pożądania Realu Madryt, a więc kwota może się podwoić. Póki co Kolumbijczyk urodzony w Cucuta, który piłkarzem został dzięki matce, ma za sobą wspaniały mundial. Kolumbia po raz pierwszy osiągnęła ćwierćfinał mistrzostw zmazując czarną plamę ze swojej historii z 1994 roku. Pierwszy gol Jamesa w meczu z Urugwajem był jednym z najpiękniejszych w mistrzostwach, w kategorii „strzały z dystansu”.

Thomas Mueller - u mnie jako fałszywy napastnik, choć u Joachima Loewa grał tak na początku turnieju, w najważniejszych meczach przesuwany na skrzydło, by zrobić miejsce Miroslavowi Klose. To klasyczny przypadek piłkarza, który ma wszystkich cech pod dostatkiem. Gdy się patrzy na niego podczas treningu, nie wyróżnia się niczym. Sztuczek unika, jest wyjątkowo poukładany aż przewidywalny. I nagle w meczu włącza się jego naturalna waleczność sprawiająca, że co prawda schodzi z boiska z podbitym okiem, ale rywal z kilkoma golami „w barażu”. Efektywny na modłę starych, niemieckich wzorców. Zdumiewa instynktem. Dotyka piłki dwa razy i zawsze wiąże się z tym dla przeciwnika jakaś przykrość.

PS. Doskonale pamiętam mój wpis sprzed kilku miesięcy prorokujący, że Niemcy nie będą mistrzami, bo wolą zachwycać, niż wygrywać. A tu okazało się, że wolą i jedno i drugie. Człowiek jest omylny. Kiedyś myślałem, że nie dożyję mistrzostwa świata dla Hiszpanii, a dziś sądzę, że nie doczekam Polaków w roli rewelacji mundialu. Może poszerzą mi wyobraźnię? Gdyby ktoś jednak poczuł się urażony tekstem o Niemcach niech wybaczy starszemu człowiekowi.


poniedziałek, 14 lipca 2014, wod

Polecane wpisy

Komentarze
2014/07/14 19:38:30
Dobry skład.
Na ławce umieściłbym Blinda, Khedirę, Benzemę, Howarda, no i Messiego.
-
2014/07/14 20:03:57
Brakuje mi Cuadrado. To wg mnie była najmocniejsza broń Kolumbii. Słabsza postawa gracza Fiorentiny w spotkaniu z Brazylią spowodowała odpadnięcie ekipy Pekermana z turnieju.
-
2014/07/14 22:09:06
Naprawdę dobra jedenastka. Jeszcze trzeba im trenera dobrać. Nakrytykowałem się Van Gaala przy okazji Kostaryki, ale trzeba przyznać, że ogółem turniej wyszedł mu świetnie i równie autorsko jak Lippiemu. Lepszej kandydatury nie widzę.
-
2014/07/14 22:37:40
Osobiście jakoś nie widzę Messiego jako najlepszego gracza mundialu. Tak, jako piłkarz dawał dużo Argentynie. Ciągnął ich w nie jednym meczu, ale były to głównie przebłyski, po części spowodowane chwilowym brakiem krycia (mecze grupowe). Na wspomnianym etapie, gdyby CR miał tyle wolnego też mógłby coś więcej ustrzelić. Jego dośrodkowanie
najlepiej o tym świadczy. Zastanowiłbym się nad Robbenem, Neuerem, James'e, lub Cuadrado, jako najlepszymi zawodnikami MŚ.
Najbardziej irytowała mnie postawa tzw. "ekspertów" w studio. Według nich - Gmocha "Niemcy niezasłużenie wygrali finał" kij z tym, że mecz był bardzo wyrównany, obie ekipy miały swoje 100 % sytuacje a w drugiej połowie przeważali Niemcy. Co z tego, że zagrożenie znów stwarzał prawie tylko Messi, ale oczywiście trzeba zasługi umniejszyć. Bo w Argentynie gra Messi, któremu co rusz wszyscy wchodzą do dupy.
Nie mam nic do niego osobiście, ale zachwyty nad nim na każdym kroku już mi uszami wychodzą. Nie ma nikogo lepszego od niego.
Nigdy nie kibicowałem Niemcom, ale na tym mundialu grali najbardziej zespołowo ze wszystkich ekip i gdy w końcu trafili na Argentynę a.k.a " Messi" modliłem się, by Niemcy wygrali.
Osobiście uważam że należał im się ten puchar. Holandia też grała dobrze i oni też zasłużyli na mistrzostwo. Nie udało im się, mają 3 miejsce. Dla mnie jest to sprawiedliwy wynik.
-
2014/07/15 10:47:02
Di Maria nie mógł zagrać w dwóch ostatnich meczach. Strzelił jedną bramkę i nie pokazał po za tym nic wielkiego.
Di Maria w 11? Ból dupy docenta? Dziwi mnie, że docent nie znalazł miejsca dla Ronaldo. Więcej dobrego tutaj na blogu można przeczytać o piłkarzu przez, którego drużyna odpadła w fazie pucharowej niż o piłkarzu bez, którego nie byłoby finału.
-
2014/07/15 14:05:35
barteknajtkowski.blox.pl/2014/07/Gorycz-Leo-Messiego.html A ja rozlegle pogawędziłem o brakującym elemencie w karierze Leo Messiego, zachęcam do dyskusji na swoim blogu.
-
2014/07/15 14:09:04
@docenta
idź sobie obrażaj gdzie indziej trollu, to że zmieniasz nick nie znaczy że stan chamstwa i głupoty ci spadnie, na razie
-
2014/07/15 15:10:25
Niemożliwe, podział tekstu na akapity u bartaska? :O
-
2014/07/15 19:24:12
Dlaczego nie możliwe, od zawsze stosuję akapity.
-
2014/07/15 23:30:33
@bartasek , pamięć zawodzi ,dopiero po uwagach ludzi zacząłeś je stosować tak na początku maja
-
2014/07/16 06:36:01
Di maria?

Argentyna bez niego dotarła do finalnej fazy turnieju. Ten udziałał sie tylko do 1/4. notował jakąs nieprawdopodobną liczbe strat i jeśli za cos mozna go wyróznic to tylko za ambicje i bieganie bo nie za piłkarską jakość. chłop strzelił jedną bramke całkowicie wypracowaną przez Messiego. nie zaliczył chyba nawet jednej asysty.

Gdyby przyjrzeć sie wszystkim groźnym sytuacją które stworzyła Argentyna ( bramki+ tworzenie zagrożenia pod bramką rywala) to w 90% Messi miał swój udział. Jedyny piłkarz w ofensywie który pokazał klase , który potrafił zagrać z głową, rozegrać piłke, przeprowadzić drybling- wygrał ich najwiecej na turnieju. Grał daleko od bramki i był dla zespolu na tym turnieju.

Ja rozumiem ze to nie jest juz ten Leo ze szczytu swojej formy. OSobiscie trace juz wiare by kiedykolwiek zblizyl sie jeszcze do tego poziomu, ale kurde troche obiektywizmu. Jakby Messi zagrał taki turniej jak Di Maria to byłaby katasrtrofa a media by go zdemolowały. Messi z jedną bramka bez asysty i z milionem strat. z barrdzo małą ilościa kluczowych podań i niewielka ilościa wygranych dryblingów.

To jest MEssi z 4 bramkami , 1 asystą, najlepszy drybler i w czołówce o ile nie najlepszy pod wzgledem kluczowych podań...
-
2014/07/16 08:41:31
@ pireks
di maria grał dobrze, ale tak jak Ty uważam że messi byl najlepszy. Ogólnie myślę że krytyka za nagrodę dla Leo to pokłosie jego 4 złotych piłek, bo faktycznie nie zawsze powinien je był dostać, a przez te wybory niczemu winien Messi zaczął budzić coraz większą niechęć...
-
2014/07/16 10:47:57
Haha ogólnie jedenastka niezła, ale Di Maria? Ja rozumiem, że chciał pan docenić chyba Real, bo Argentyna najlepiej zaczęła grać gdy wszedł Perez, bo on grał na środku, czyli tam gdzie miał grać, ale nie grał Di Maria. Najlepsze mecze Albicelestes to z Holandią i Niemcami, więc wtedy gdy Go zabrakło. Pewnie nazwiecie to dziwnym zbiegiem okoliczności, dla mnie najlepszy sposób, by zobaczyć co zaw8dnik daje drużynie. Di Maria dal jej niewiele, bo owszem czesto dryblowal, ale głównie sam Sobie, bo pozycji prawie zupełnie nie tworzył, a same podania pozostawaly wiele do życzenia.

A co do MVP to wiemy wszyscy, że jest niesprawiedliwa, bo otrzymał ją najlepszy zawodnik naszych czasów, a przecież powinien ją dostać przecież król baraży, który za baraże dostał już ZP, więc i MVP mistrzostw powinien dostać.
-
2014/07/16 10:54:24
kibic pisanie o Ronaldo wprost genialne ;) gratuluje, i tak zgadzam sie MEssi powinnien dostawac wszystkie nagrody do konca kariery, ba co ja mowie do konca swojego zycia bo jest najlepszym pilkarzem wszechczasow, popieram calkowicie
-
2014/07/16 11:13:07
Panie Darku

Wskazanie jako lepszego od Messiego piłkarza, który w 3 z 4 meczy jakie zagrał obok Leo był gorszy jest co najmniej dziwne. Tym bardziej, że z od meczu z Belgią Argentyna nagle zaczęła grać bardzo dobrze. Di Marii już nie było. Rozumiem, że spacerki Leo są frustrujące i jak dla mnie (mimo jego dolegliwości a być może choroby) nie powinien być chyba uznany najlepszym, jednak od Angela wypadł dużo lepiej.
Żałuję najbardziej, że Sabella w przerwie finału dostał zaćmienia. Miałem do TV z 3 metry ( słabo widziałem;)i dwukrotnie sądziłem, że cudowny drybling wyprowadza Messi. Za każdym razem był to Lavezzi. Najlepszy piłkarz pierwszych 45min zmieniany jest odrazu. Nawet nie pozwolono mu pozapierniczać i zmęczyć obrońców chociaz do 60min!!
A co do Di Marii to brakowało mi go od 80min. Tak jak Messi nawet zmęczony może rozstrzygnąć mecz.
-
2014/07/16 13:16:32
kibicsportowy30
Przesadzasz. Di Maria dawał sporo jakości w przodzie. Był jedynym wsparciem Messiego w spotkaniach grupowych. Jak wyglądała ofensywa bez Anioła? No właśnie... Perez dał sporo jakości w defensywie, ale nie zastąpił strat w ofensywie. Nie powiedziałbym, że Di Maria był lepszy od Messiego, ale znacząco gorszy też nie. Nominacja do nagrody MVP też z nikąd nie wzięła się.
-
2014/07/16 16:11:09
W sumie zmieniłbym w jedenastce pana Darka tego Di Marię z Khedirą ;) Może by wyszło ciut defensywniej, gdyby wystawić taki zespół, ale Khedira wiele dał Niemcom również z przodu, grał dobrze od spotkania z Portugalią, i zagrał świetny mecz z Brazylią, wynik to w dużej mierze też i jego zasługa.
-
2014/07/16 20:05:40
@Tomo Di Maria robił głównie dużo wiatru, dlatego był widoczny, ale nie przekładało się to na sytuacje dla Argentyny, bo większość jego podań bądź dośrodkowań było złych. W sezonie owszem grał rewelacyjnie, ale MŚ Mu nie wyszły. Wg mnie jednym z powodów jest to(co wiązało się również z grą całej drużyny), że mimo iż był wystawiany jako środkowy pomocnik nie grał na tej pozycji praktycznie wcale i drużyna cierpiała, bo brakowało jej chłopa do gry. Dziwnym trafem Argentyna zaczęła grać dużo lepiej jak właśnie Di Marii zabrakło, a do złota brakowało naprawdę niewiele. Obawiam się, że z Di Marią skończyłoby się na Holendrach, bo taka drużyna bezbłędnie by wykorzystała złe ustawienie Di Marii.
-
2014/07/16 21:13:15
kibicsportowy30
Pod jakim względem Argentyna grała lepiej? Od momentu kontuzji Di Marii Argentyna nie strzeliła bramki. Szczelny autobus i osamotniony Messi. Tak wyglądała gra wicemistrzów świata pod nieobecność Di Marii i z będącymi bez formy Higuainem, Aguerro czy Palacio.
-
2014/07/17 00:35:50
tomo1989

Że się wtrącę- argument o braku gola Argentyny bez Angela nie do zbicia, ale chyba mi nie powiesz, że gra nie była o niebo lepsza? Klarowne sytuacje, szybkie kontry i kombinacyjnie z przodu. Sam nie wiem jakim cudem przez tyle czasu i z takimi sytuacjami nie strzelili bramki. Aguero i Higuain przeszli samych siebie(choć ten drugi czasami pokazywał kunszt).
-
2014/07/17 11:32:22
endriuuu2
Jeśli gra ofensywna Argentyny wyglądała lepiej po odniesieniu kontuzji przez Di Marię to ja oglądałem inne mistrzostwa. Po zejściu Di Marii w meczu z Belgią Argentyna stworzyła trzy okazję: na początku drugiej połowy, gdy Higuain został zblokowany w polu karnym;irajd Higuaina od połowy boiska oraz w ostatnich sekundach, gdy Belgowie postawili wszystko na jedną kartę, akcja Messiego. W półfinale tych okazji wiele więcej nie było: W kontrze 2 na 1 nieudane dośrodkowanie Rojo, zblokowany strzał Higuaina po dośrodkowaniu, niecelny strzał Higuaina po dośrodkowaniu (sędzia odgwizdał spalonego), zmarnowana setka Palacio oraz anemiczny strzał Rodriqueza po akcji Messiego. W finale Niemcy pozwolili na więcej: strzał z ostrego kąta Higuaina, niecelne wyłożenie piłki w pole karne, setka Higuaina po "akcji" Kroosa, akcja Messiego i minięcie Neuera, niecelny strzał Messiego oraz setka Palacio po błędzie Hummelsa. Defensywa na niewiele pozwalała, ale bez tego szumu jaki robił Di Maria akcji ofensywnych było jak na lekarstwo.
-
2014/07/17 16:40:28
Panie Darku, moim zdaniem wykazuje się Pan zwykłą ignorancją w kwestii Messiego. Proszę zapoznać się z tym artykułem, który w dobry sposób wypunktowuje żale i pretensje, jakie mają "znawcy" i "kibice" do Leo.

Wystarczyło, by Higuain wykorzystał sytuację (o której zresztą Pan pisze, ale w kontekście Neuera), a Argentyna ostatecznie by wygrała, to zupełnie inaczej by pisała/mówiła większość ludzi mimo tego, że statystyki Messiego nie zmieniłyby się ani trochę. To samo dotyczy szansy, jaką miał Palacio.

Oczywiście, Messi nie jest już tym samym cyborgiem co kiedyś - choć nie, on wciąż nim jest, ale nie permanentnie. Nie jest sztuką biegać jak szalony 90 minut i nic nie wypracować, sztuką jest umiejętnie zarządzać swoimi siłami i dać drużynie więcej, robiąc mniej. Dlatego oceny tak powierzchowne jak Pańska z jednej strony mnie śmieszą, a z drugiej smucą, bo wychodzi na to, że można być cenionym dziennikarzem ślizgając się po temacie, bez jego głębszej analizy.

Największym problemem Argentyny na tych mistrzostwach nie było "człapanie Messiego", a to, że cała reszta ofensywy (poza DiMarią i Lavezzim z finału) to był szrot. Aguero - sabotażysta, co kontakt, to strata. Higuain - zmarnowany finał (poza szansą po główce Kroosa także spalone). Gdyby Messi miał u siebie Klose i Mullera, albo Van Persiego, czy kogokolwiek, do kogo można by podać licząc na to, że to wykorzysta, teraz byłaby inna śpiewka.

Choć zgodzę się, że MVP Argentyny był Mascherano.
-
2014/07/18 20:09:42
@up
Jak zawsze, wszystkiemu są winni partnerzy. Higuain zły, bo na spalonym cały czas stał, Van Persie dobry bo... Na spalonym cały czas stał?
Artykuł błyskotliwy. Bez wątpienia Messi był jedynym krytym zawodnikiem na mundialu, reszta miała krocie miejsca.
Nawet Van Gaal nie męczył długo De Jonga, stwierdziwszy że Messi nie przedstawia większego zagrożenia, zrobił zmianę ofensywną.
-
2014/07/18 21:30:30
Różnica między Higuainem, a Van Persiem jest taka, że Holender strzelił gola z sytuacji trudnej do powtórzenia, a Argentyńczyk nie strzelił w sytuacji trudnej do zepsucia.
-
2014/07/18 22:18:01
Higuain był w finale równie beznadziejny, jak Holender w całej fazie pucharowej. Obaj też mają zasługi - vP 2 mecze fazy grupowej, Igła - mecz z Belgią, gdzie był najlepszy na boisku, a Argentynie byłoby o wiele ciężej bez niego. Gola też ładnego zapakował.

Co jest zastanawiające, słabsza forma partnerów, w jakiś sposób jest wytłumaczeniem gorszej dyspozycji Messiego. Za to słabsza forma partnerów Robbena(spalony van Persie, koszmarny Snejder, stary Kuyt, Huntelaar "hunter" bez naboi, Wijnadurm czy jakoś tam - who the hell is he?) nie jest argumentem na cokolwiek, bo nikt nie ma wątpliwości, że Łysy z Bayernu grał znakomicie.
-
2014/08/11 11:48:52
Czytając wiele utyskiwań w kierunku Messiego bawi mnie wręcz do łez pewien paradoks obecny już od lat. Istnieje chyba pewna niepisana zasada, przynajmniej dla ludzi ogarniętych, że jeśli się krytykuje coś lub kogoś, trzeba to robić oczywiście z największą dozą szacunku ale jednocześnie konsekwencji, by nie wyjść na hipokrytę.

Messi od lat prezentuje pewną mądrą maksymę, która w czasach dzisiejszej, atletycznej, siłowej piłki trochę się zamazuje - mianowicie - lepiej mądrze stać, niż głupio biegać. Skracając wypowiedź, ponieważ nie chce mi się długo pisać, chodzi o to, że Messi z sezonu na sezon gra może nie coraz lepiej (to nie ten sam Messi - zgoda) lecz na pewno coraz mądrzej. Jego podejście do gry nabiera cech pragmatyzmu. Jest dla mnie kimś w rodzaju zawodowego zabójcy lub myśliwego.

Paradoks krytyki bierze się z tego, że prawie zawsze fundamentem krytyki była swego rodzaju bezproduktywność piłkarzy Barcy na boisku. Słynne teksty o wypaleniu tiki-taki, o bezsensowności podań, graniu na siłę piłką, chęci "wjechania" z piłką do bramki etc. Kiedy Ci sami zawodnicy dojrzewają i mają coraz mniej strat, grają mądrze, tak jakby od początku wiedzieli co chcą z piłą zrobić (nadal nie brak w ich grze finezji i elementu improwizacji), krytyka zmienia kierunek jak chorągiew na wietrze i wypluwa z siebie kolejne argumenty zapominając o wcześniejszym stanowisku. Dla mnie Messi na turnieju grał przede wszystkim mądrze i skutecznie. Żałuję, że nie wygrał tego upragnionego tytułu. Niemcy grali świetnie, lecz zwyczajnie nigdy im nie będę kibicował. Z różnych powodów, może i nawet trochę nacjonalistycznych. Takie moje prawo jako kibica.

Jestem filmoznawcą więc przyrównam tę sytuację do nagród filmowych. Swego czasu Andrzej Wajda dostał Oscara za całokształt twórczości, który moim skromnym zdaniem się mu nie należał. Natomiast należał mu się, za kilka wybitnych dzieł za czasów świetności Polskiej Szkoły Filmowej. Czasem tacy artyści, w przypadku Messiego sportowcy (pewna analogia do artyzmu spokojnie może zostać zaznaczona), wymykają się wąskim i sztywnym ramom nagród, które często przyznawane są wg nie zawsze tych samych kryteriów. Innymi słowy można stwierdzić, że Messi był jednym z najlepszych piłkarzy na mundialu lecz nie najlepszym, lecz mimo wszystko uważam, że ta nagroda się mu należała, właśnie za to jakim był i jest piłkarzem. Z dalszej perspektywy, taki werdykt wydaje się być bliższy obiektywnemu niż z perspektywy wewnętrznej, wedle której, zawodnik błyszczy na turnieju, a poza nim jest zawodnikiem co najwyżej przeciętnym. Historia takich piłkarzy zna wielu...
sport.pl
Dariusz Wołowski: Piszę o piłce, o sporcie, o tym co wpadnie mi do głowy
top | © Agora SA | design by kate_mac