blog Darka Wołowskiego
Blog > Komentarze do wpisu

Medalomani

Rekordowe igrzyska w Soczi to był dla polskich kibiców czas intensywnej terapii medalowej. Czyli budowy dumy narodowej przez sukces sportowy.

"Z roku na rok pokazujemy, że porażka nie musi być polską specjalnością" - mówił czerwony z emocji premier Donald Tusk rozentuzjazmowany olimpijskimi triumfami Kamila Stoch, Justyny Kowalczyk, Zbigniewa Bródki i drużyn łyżwiarskich. Euforia przetacza się przez cały kraj, bo też trudno o dziedzinę bardziej spektakularną niż sport dla udowodnienia, że Polak potrafi.

Nie widzę nic złego w traktowaniu medalistów igrzysk jak bohaterów czy powtarzaniu z ust do ust historii o heroicznej walce Justyny (z rywalkami i złamaną stopą), o dzielnym strażaku Zbigniewie, który nie ma nawet namiastki komfortu, w jakim wychowują się mistrzowie łyżew w Holandii. Lub coś wręcz przeciwnego: o Kamilu, który jest następcą Adama, czyli stanowi dowód, że w Polsce da się zbudować system, czego efektem jest sukces zaplanowany i na dłuższą metę.

Cała złota trójka uczciwie zapracowała na swoją sławę i uznanie. Przesadą wydaje mi się jednak spoglądanie na klasyfikację medalową z intencją dostrzeżenia rosnącego znaczenia Polski w światowej hierarchii. To jest złudzenie, lub co najmniej poważne uproszczenie.

Zawodowy sport jest wyjątkowo wrażliwy na złoty kolor zwycięstwa. Niechętnie dostrzega wysiłek tych, którym się nie udało, stąd lubiane przez kibiców opowieści o tym, że część ekipy olimpijskiej wyjechała sobie na wycieczkę za pieniądze z budżetu. Trudno było wysłać do Soczi trzech sportowców, inni rywalizowali być może z taki samym zacięciem jak mistrzowie. Ale ponieważ medali nie przywiozą, nie mają alibi.

Taki właśnie sposób myślenia prowadzi do medalomanii. Przeświadczenia, że ktoś, kto nie wygrał, nie miał dość ambicji, pracowitości i determinacji. Ci, którzy wspięli się na podium, wręcz przeciwnie: mogą być wzorem do naśladowania i bohaterami dla naszych dzieci.

Nie chodzi o to, by znaczenie wyniku w zawodowym sporcie bagatelizować. Przeciwnie: jest on kluczowy, a z punktu widzenia zawodników najważniejszy. Stoch, Kowalczyk i Bródka przywiozą złoto z Soczi przede wszystkim dla siebie. Da im ono wyższy status, pozycję narodowych herosów, otworzy drzwi do lepszej przyszłości. Ci, którzy przegrali, na pewno nie marzą o niczym innym, niż być na ich miejscu.


Mistrzowie z Soczi dostarczyli rodakom bezcenne chwile wzruszeń, ale także coś, czego nie da się zmierzyć złotym kolorem triumfu. Jeśli dzięki sukcesowi Kowalczyk więcej ludzi w Polsce przypnie narty do nóg, a dzięki zwycięstwu Bródki założy łyżwy, to będzie realną miarą ich wkładu we wspólne dobro. Nie medale, które pokryje z czasem kurz niepamięci, ale rosnąca liczba naśladowców, z czego bierze się powszechność, a więc i siła sportu.

Oczywiście nie ma nic złego w identyfikowaniu się z sukcesem rodaka. Wręcz przeciwnie. Oby jednak loty Stocha, biegi Kowalczyk i ślizgi Bródki były krokiem do przezwyciężania stereotypu kibica opychającego się czipsami podczas transmisji w telewizji i wściekającego się, że sportowcy nie spełniają jego oczekiwań. Albo wręcz plamią barwy biało-czerwone.


Wśród przegranych też są bohaterowie. Z punktu widzenia wysiłku i ambicji niewiele ich czasem dzieli od zwycięzców. Każdy z nas zrobi z olimpijskim sukcesem w Soczi, co chce. Oby jednak wszystko nie skończyło się na podniesieniu rąk, okrzyku radości i poczuciu, że Polak to jednak brzmi dumnie.

Sport tworzą zawodnicy, trenerzy, sponsorzy, kibice i działacze. Tych ostatnich, często słusznie, traktujemy jak pasożytów, szczególnie na najwyższych szczeblach. Ale wbrew pozorom kibica też obowiązuje rozsądek i uczciwość w ocenach. Medalomania, która nas ogarnia, jest daleka od istoty sportu.

poniedziałek, 24 lutego 2014, wod

Polecane wpisy

Komentarze
2014/02/24 18:43:13
Polscy zawodnicy w narciarstwie alpejskim czy snowboardzie to są zwykli turyści na olimpiadzie. Nie ma potrzeby wozić na każdą olimpiadę licznych składem kadr. Starczy spojrzeć, ile osób było w białoruskiej reprezentacji olimpijskiej, ile oni przywieźli medali.

Poza tym nie wiem o jakim stereotypie kibica siedzącego przed telewizorem zajadającego się czipsami i złorzeczącego polskim sportowcom. To chyba tylko przypadek kibica kadry piłki nożnej, która wielokrotnie pokazała, że ma kibiców i barwy narodowe gdzieś. Kibice siatkówki, piłki ręcznej to zupełnie inna sprawa.
-
2014/02/24 19:51:24
@czerstwy_daktyl
Przecież w reprezentacji Białorusi każdy poza Domraczewą to też turysta. No Skaradzina, powiedzmy, że jeszcze może się jakoś wybronić. A reszta też była na wakacjach, wg twoich kryteriów.
-
2014/02/24 21:44:30
Mnie najbardziej śmieszy jak eksperci mówią, że nasi zawodnicy, którzy nie zdobyli medali czy byli na dalekich miejscach, pojechali po doświadczenie i uczyć się. O ile w przypadku młodych zawodników, dla których to są pierwsze Igrzyska można użyć takiego stwierdzenia o tyle u starszych, którzy na koncie mają już start w IO, takie stwierdzenie jest śmieszne. Uczyć się, czy zdobywać doświadczenie to można w Pucharach Świata czy na imprezach krajowych, a nie na Igrzyskach Olimpijskich, czyli najważniejszej imprezie dla każdego sportowca. Tam się jedzie po medal i jak najlepszy wynik.

Mnie bardzo cieszą medale zdobyte przez Polaków. Wreszcie nie trzeba się wstydzić. Nie jesteśmy gdzieś daleko, za jakimiś egzotykami tylko przed dużo większymi potęgami w sportach zimowych niż Polska.

Mam nadzieje również, że te sukcesy dadzą do myślenia Rządowi i działaczom. Mam nadzieję, że wreszcie powstaną kryte tory, albo zadaszenia dla tych istniejących, choćby w moim mieście. Że panczeniści nie będą musieli się tułać po Niemcach czy Holandii żeby odbyć normalny trening.

-
2014/02/25 10:47:53
A ja powiem tak - jesteśmy mistrzami reszty świata.
Wyprzedziła nas Białoruś w której poza dwoma zawodnikami reszta to amatorzy/turyści którzy zdobyli medale bez szumnych przygotowań...

Fajnie - udało nam się zdobyć 6 medali - huuuurrrraaaaaaaaa jesteśmi mistrzami... Reszty świata. Bo świat zaczyna się od 11 medali Szwajcarów.

-
2014/02/25 10:59:10
Mlodsi kibice chyba nie pamietaja jak słabi byliśmy do niedawna w sportach zimowych. Miedzy 1972 a 2002 nie zdobylismy zadnego medalu czyli dzisiejsi 30-, 40-latkowie dorastali w oczekiwaniu na choćby 1 medal. Może jesteśmy mistrzami reszty świata, ale nie mamy już kadry skladającej się w 100% z turystów, a to już jest duży sukces.
-
2014/02/25 11:23:49
@teos

Ja jestem człowiekiem pamiętającym lata 80te ubiegłego wieku ;)

Tu nie chodzi o to żeby negować osiągnięcie a o to by go ponownie szumnie nie wychwalać pod niebiosa bo wciąż jesteśmy sto lat za trzecim światem.

We wszystkich dziedzinach sportu wykluczając ostatnimi czasy siatkówkę i piłkę ręczną - jesteśmy mistrzami reszty świata.
A najsmutniejsze jest to, że my - jako kibice/naród - nie wymagamy więcej. Cieszymy się z ochłapów i uznajemy je za międzynarodowy sukces.

Po losowaniu grup eliminacji na Euro już słychać kolejny raz "mamy szansę na drugie miejsce" - ale dlaczego nie połasić się w końcu na pierwsze ? Nie da się? a jeśli wyprzedzi nas Giblartar - znów będziemy śpiewać, że nic się nie stało ? ;)

Nasza mentalność jest przerażająca..

Tylko 6 medali - Białorusini mają tyle samo aczkolwiek wagowa wartość tych medali jest wyższa - nic się nie stało, jesteśmy dumni !
Odpadliśmy z najsłabszej grupy na ME/MŚ/EL do MŚ/ME - nic się nie stało - jesteśmy dumni

Jeśli jako kraj postawilibyśmy na szalę 50miliardów euro wyjmując z nich tylko 10miliardów - nic się nie stało - jesteśmy dumni..



-
2014/02/25 11:53:03
Wg mnie te problemy właśnie leżą w latach 80 i 90, czyli nastawieniu wielu rodzicow "nie biegaj synku, bo sie spocisz". Ciesze się, że powstają takie akcje jak "STOP zwolnieniom z WFu". Bardzo dobrze, że coraz więcej Polaków biega, jeżdzi na rowerze, korzysta z orlików. Ale na efekty będziemy musieli jeszcze długo czekać. Rozmawiałem z koleżanką z Holandii i wg niej każdy Holender ma rower i łyżwy. Wiadomo, że geografia uniemożliwia im uprawianie innych dyscyplin zimowych, ale m. in. dzięki temu że łyżwiarstwo jest sportem masowym mają z kogo wybierać. Skoki narciarskie są na tyle niszowym sportem, że kilkudziesięciu chłopców zafascynowanych Małyszem wystarcza do osiągania sukcesów. Ale w konkurencjach, w których świat nam odjechał jest o wiele trudniej. Jeśli za cztery lata będzie 6-8 medali, to znaczy, że jesteśmy na dobrym kursie.
-
2014/02/25 23:29:21
Nie mam zastrzeżeń do warstwy merytorycznej. Chodzi mi jedynie o frazę "Kamila Stoch" - otóż wg zasad pisowni i interpunkcji PWN "ogólne zalecenie dotyczące odmiany nazwisk polskich i obcych jest następujące: jeśli tylko jest możliwe przyporządkowanie nazwiska jakiemuś wzorcowi odmiany, należy je odmieniać". Zatem: Kamila Stocha.
Jest Pan dziennikarzem - trochę więcej staranności byłoby wskazane, wszak to Pan według Rady Języka Polskiego należy do grona osób kształtujących współczesny język polski...

Poza tym pozdrawiam.
-
2014/02/26 16:18:42
Zgadzam się z Panem Darkiem. Oczywiście, że znaczenie Polski na arenach sportów zimowych nie rośnie. Złote medale zdobywały wybitne jednostki w swoich dyscyplinach gdzie nie widać potencjalnych następców (no może poza skokami, ale i tu nie ma pewności). Żebyśmy byli potęgą sportów zimowych trzeba wziąć przykład z 5 mln Norwegii czy też 15 mln Holandii i zainwestować w masowość dyscyplin. Z biegów narciarskich można wyciągnąć 61 medali (28 medali z samych biegów, dodatkowo 7 z kombinacji i 26 z biathlonu) a z łyżwiarstwa 67 (20 w short tracku, 13 w łyżwiarstwie figurowym , 32 w łyżwiarstwie szybkim oraz dwa w hokeju na lodzie). Jak u nas sytuacja wygląda w tych dwóch masowych dyscyplinach? Żal i żenada. Dopóki w tej kwesti nic się nie zmieni, dopóty nie będziemy potęgą w sportach zimowych. Ba, będziemy się bać czy zdobędziemy medal/medale na kolejnych igrzyskach...
-
2014/02/28 00:46:59
Ciekawy wywiad na temat przyszłości polskich skoków...

www.junior.sport.pl/junior/1,135918,15534906,Skoki_w_Polsce_tylko_dla_doroslych.html
sport.pl
Dariusz Wołowski: Piszę o piłce, o sporcie, o tym co wpadnie mi do głowy
top | © Agora SA | design by kate_mac