blog Darka Wołowskiego
Blog > Komentarze do wpisu

Polacy w wielkim futbolu. W środę

Nie mam zamiaru zbytnio cofać się w czasie. To było zaledwie wczoraj. Manuel Almunia odpowiedział nam na pytanie czy to już czas, by Łukasz Fabiański zajął jego miejsce w bramce Arsenalu. Niestety, to jeszcze nie jest ten czas. Cała prasa europejska pisze o rękach Hiszpana, który obronił zespół przed wyższą porażką na Old Trafford i gdyby nie on, sprawa awansu Manchesteru do finału LM byłaby może rozstrzygnięta. Drugi z polskich bramkarzy Tomasz Kuszczak z Manchesteru nie siedział nawet na ławce, tam znalazł się Ben Foster, co dowodzi, że ostatni rok był dla Kuszczaka krokiem wstecz. Gdy 12 miesięcy temu cieszył się z kolegami z MU z triumfu w finale w Moskwie miał prawo wierzyć, że w kolejnym w bramce stanie własnie on. Dziś Manchester prze do Rzymu bez Polaka.

Kilka godzin przed meczem na Old Trafford inny polski bramkarz w wielkim klubie - Jerzy Dudek zderzył się z Gutim na treningu Realu Madryt. Guti o kulach opuścił klinikę i na pewno nie zagra w sobotnim hicie z Barceloną. Przykro mi to pisać, ale do tego sprowadzi się chyba cały udział Polaka w gran derbi. Kiedy Juande Ramos przychodził do Realu postawił Dudka w bramce na mecz z Zenitem w Champions League. To było w połowie grudnia, tuż przed gran derbi na Camp Nou. Polak zagrał wtedy u Ramosa pierwszy i ostatni raz. Dziś wiadomo, że odchodzi z klubu.

Ktoś zauważy, że nie powinienem czepiać się naszych bramkarzy, skoro na nich kończy się polski udział w wielkim światowym piłkarskim tygodniu (półfinały LM, gran derbi na Santiago Bernabeu). No to już się nie czepiam. Przypominam tylko, że innym bohaterem na Old Trafford był strzelec gola John O'Shea. Ani Włoch, ani Hiszpan, ani Francuz, tylko normalny Irlandczyk, czyli facet z kraju w piłce drugoligowego. Czy my nie zasługujemy, by mieć kogoś takiego? Jednego na 40 mln ludzi.

czwartek, 30 kwietnia 2009, wod
Komentarze
2009/04/30 08:11:39
To samo pytanie zadaję sobie od wielu lat, tak dokładnie od czasu gdy Zibi, zdjął na dobre korki z nóg. Nie jesteśmy przecież krajem dziedzicznie obciążonym chorobami, które czyniły by z nas piłkarsko piąty świat. Jeden jedyny, który grałby w czołowym klubie w Europie. Jeżeli trudno jest o jednego piłkarza, to co dopiero mówić o posiadaniu, no może nie czołowego w Europie, ale utrzymującego się na poziomie stałego uczestnictwa w LM, klubu piłkarskiego! Ja tego nie wiem, sporo o tym czytałem i słyszałem sporo wypowiedzi fachowców i wiem, że poglądów na ten temat jest wiele. Wspólnym mianownikiem większości tych opinii jest - słaba liga krajowa. Skoro jest taka słaba, to czemu jest tak dobrze opłacana? Może gdyby piłkarz w Polsce rażąco mniej zarabiał od kolegów biegających za piłką za granicą, to wtedy pchany nadzieją, że może mieć tak samo, wznosiłby się na szczyty swoich możliwości albo nawet je przewyższał. Ja nie mówię, że czekam na jakiegoś polskiego Maradonę, ale chociaż na kogoś porównywalnego z wymienionym przez autora Irlandczykiem. Skoro nie możemy doczekać się następcy Zibiego z polskiej krwi i kości,to nadzieja, że ktoś taki jak Cristiano Ronaldo ożeni się z Kowalską, przyjmie jej nazwisko i dadzą nam syna,który pójdzie w jego ślady. A może są jakieś prostsze metody?
-
wod
2009/04/30 08:35:17
Podzielam Pańską desperację. A nawet mam tę samą piłkarska depresję, gdy zastanawiam się nad naszymi zuchami. Liczyłem na Ebiego, w końcu piłkarsko wykształcony w Holandii. I też ciężka sprawa - w Boltonie go nie wystawiają, a O'Sheę wystawiają w United. Liczyłem na Rogera, bo przecież wychowany w Brazylii. Ale jemu czasem nie chce się zawojować nawet naszej ligi. To na kogo liczyć? Kiedy patrzy się na kariery klubowe naszych piłkarzy to w końcu trzeba dojść do wniosku, że ta nasza reprezentacja to fenomen (dwa mundiale i Euro w ostatnich siedmiu latach). A kiedyś mieliśmy Koseckich, Furtoków, Zioberów w dobrych klubach, a kadra 16 lat brała lanie od wszystkich. Dopóki jednak polska piłka będzie paradoksami stała, dopóty my bedziemy tkwili w depresji
-
2009/04/30 08:45:39
Błaszczykowski- o ile zdrowie pozwoli
-
2009/04/30 08:51:24
Przypomniał mi Pan pewną sprawę. Moim zdaniem najbardziej zaprzepaszczony został potencjał srebrnej drużyny z olimpiady w Hiszpanii. Co prawda jedna jaskółka wyfrunęła ponad poziom (Juskowiak), ale to za mało jak na tamtą drużynę. Gdy patrzeć na czasy obecne, to trudno, trzeba się cieszyć chociaż z tego, że Jeleń zostaje bohaterem co piątego meczu. Szkoda tylko, że to najmniej lubiana przeze mnie z lig piłkarskich w Europie.
Ja to i tak jestem szczęściarzem, że w moim UWAGA! 18 tys. mieście mam klub piłkarski grający w IV lidze i to w czubie tabeli :), a piłkarze z tego małego klubiku trafiali nawet do Polonii Warszawa.
-
2009/04/30 08:53:47
Jakub jak najbardziej, ale ja czekam na drugiego Bońka!
-
2009/04/30 09:52:41
a mi się taka przyśpiewka przypomniała:
PE ZET PE EN! PE ZET PE EN! JE*AĆ! JE*AĆ PE ZET PE EN!

p.s. wybudowali mi w mieście boisko Orlik 2012. Widać czekają, aż się nowy Boniek urodzi bo cały czas stoi puste i zamknięte na cztery spusty. w tym czasie dzieiciaki biegają z piłka po kartoflisku...
-
2009/04/30 10:18:15
Najgorsze jest to, że Hiszpania o niemal takim samym potencjale ludnościowym jest mistrzem Europy w piłce nożnej, siatkówce, wicemistrzem w koszykówce...
Gdybyśmy mieli 4 mln ludzi, to minimum byłby taki jeden Boniek jak kiedyś. Ale mamy 40 mln, powinnyśmy być jedną z czołowych potęg Europejskiego futbolu, jak i całego sportu i okropnie drażni mnie, że nie jesteśmy. Wspominamy lata 70, a prawda jest taka, że my od tego czasu stoimy niemal w miejscu, a wszyscy wokół nas się szalenie rozwinęli i poszli do przodu. Organizacyjnie, jak i mentalnie niestety. Klęska systemu PZPN kompletna.
-
2009/04/30 10:57:47
chcialbym zauwazyc, ze mamy dwoch polakow w czolowych europejskich klubach. nazywaja sie Mirosław Klozet i Łukasz Pedalski.

Czy to nie jest ironia losu, że dwa największe polskie talenty stanowia o sile duzo silniejszej przeciez niemieckiej reprezentacji? A moze nasi kopacze wcale nie sa od nich gorzej utalentowani, tylko fatalnie wyszkoleni?
-
2009/04/30 11:28:06
Zdecydowanie sie zgadzam z ostatnim zdaniem i tez sie zastanawiam czemu w 40 mln kraju nie ma jednego polskiego pilkarza nie liczac bramkarzy który grał by regularnie w jednym z najlepszych klubów premiera division,premiership,seria A,czy nawet choćby w takim ajaxie lub psv.Dramat jednym słowem...
-
2009/04/30 12:53:27
nie wszyscy nasi piłkarze są tragicznie, myślę że czasami zagraniczni trenerzy powinni im po prostu bardziej zaufać. Błaszczykowski w sumie traktowany jest jak gwiazda i od razu mu się lepiej gra, Smolarek w Santander gdzie na niego stawiali też ładnie grał.

Los się jeszcze odwróci, nie jutro, nie za rok, ale za 10-15 lat znów będziemy oglądać wielkich POLSKICH piłkarzy
-
2009/04/30 12:55:18
Nie zawsze się zgadzam z Pańskimi tekstami, ale tym razem strzał w sam środek tarczy. Aż człowiekowi się smutno czasem robi na myśl o tym, co Pan świetnie opisał. Jeszcze raptem 14 lat temu Legia była w ćwierćfinale Ligi Mistrzów, Gucio Warzycha i Wandzik (nie dam sobie jednak głowy uciąć, czy wtedy bronił) ograli na wyjeździe Ajax po golu Polaka, a w drugim półfinale Romek Kosecki prowadził Nantes w wyrównanej walce z Juventusem strzelając nawet gola w jednym ze spotkań. Co mamy teraz? Wielkie g.
-
2009/04/30 13:00:56
23kowal
Współczuję Ci takiego widoku. To jest właśnie przygnębiające, boisko na pokaz. Na naszym, takim właśnie boisku, na szczęście młodzi chłopcy graja w piłkę. Tutaj zawsze były tradycje piłkarskie dlatego mogę, być dumny, że chłopak z mojego podwórka gra w Widzewie :)
-
2009/04/30 13:25:40
Ja mam nadzieje ze takim piłkarzem kiedys bedzie Paweł Brożek... Najbardziej pasowała by mu liga Angielska gdzie gra sie szybki i na jeden kontakt, Paweł na szpicy były idealny... Mam nadzieje ze nie odejdzie z wisełki no ale zycze mu jak najlepiej...

Co do tego czy stara gwardia dominowała kiedys w europie to jestem za młody zeby to pamietac - oczywiscie znam nazwiska no ale...
Kiedys był Żurawski który jak wiemy w celticu robił kariere, przeszedł do Larisy i tam tez strzela bramki...
Frankowski w latach 98-05 był wielki 115 bramek - piekny wynik... no ale europy nie zawojował...
Smolarek wyskoczył nie wiadomo jak i kiedy ale w europie nie pokazuje nic wielkiego...
Podoba mi sie Jelen bo chłop to co ma przyspieszenie do piłki to masakra - moze kiedys trafi na klub z wyższej ligi-bardziej prestiżowej...
Błaszczykowski był blisko no ale kontuzja - na niego licze!!
Ehh nasi bramkarze kiedys byli wielcy ale czar prysnął - Boruc w piątce najlepszych, Dudek Dance i wszystko jasne...

Ehh moze mój syn jak go spłodzę bedzie grał w druzynie narodowej za te parenascie lat...;)
-
2009/04/30 13:35:00
Jak nie jesteśmy w stanie wyszkolić piłkarzy to nie marnujmy życia chłopcom z talentem(widać to po wspomnianych wyżej Klose czy Podolskim). Taniej by wyszło utalentowanych chłopców wysyłać na stypendia piłkarskie na zachód. Niech tam się szkolą skoro u nas warunków nie ma. Owszem liga będzie bagnem, ale w reprezentacji może doczekamy się liderów z klubów holenderskich i niemieckich.
Wiem że pomysł absurdalny, ale cała sytuacja jest również absurdalna. Ja nie widzę szans na żadne reformy i zmiany na lepsze. Tu musiałyby wielkie środki pójść w ruch i kilku ludzi z jajami wziąć sprawy w swoje ręce. PZPN jak by nie patrzyć jaja stracił w głębokim PRL-u. Żeby dogonić zachód trzeba się rozwijać szybciej od niego. Może lepiej kibicujmy szczypiornistom...
-
2009/04/30 13:50:54
@janko0o
Też już o tym myślałem, po co Bóg obdarzył mnie umiłowaniem piłki nożnej, przecież szachy też mają kibiców. Chwilami jak tak jest po meczu, który bardzo mnie wyczerpie od strony psychicznej, klnę na los, że trzeba było łapać motyle na łące, zamiast tracić zdrowie przy "szanownej kopanej".
Słuszna Twoja uwaga o tym, że skoro nie umiemy wyszkolić, to może już lepiej dla futbolu, że chociaż nie zepsuliśmy tych co uciekli od tej szarości.
-
2009/04/30 15:07:15
A ja zupełnie nie podzielam takich tęsknot. Nie mam pojęcia, jaką korzyść odnosi Irlandzka piłka z obecności Johna O'Shea na Old Trafford. A raczej - jaką korzyść odniosłaby polska piłka, gdyby gola Arsenalowi strzelił nie John O'Shea właśnie, a jakiś Jan Szymański. Przecież dzięki tej bramce (raczej) awansuje Manchester United, klub, którego wpływ na nasz futbol jest po prostu żaden. Jedyny pożytek, jaki by wg. mnie z tego popłynął, to radość zamieszkałych nad Wisłą i w okolicach sympatyków Man Utd. Ale oni i tak się cieszą, bez względu na to, czy strzela Szymański, O'Shea, C. Ronaldo, czy Rooney, więc co za różnica?
Podnoszony tu i ówdzie argument o tym, że gra polskich piłkarzy w topowych zagranicznych klubach wpłynęłaby znacząco na jakość gry reprezentacji naszego kraju nie wytrzymuje próby realiów. Weźmy choćby takich Irlandczyków. Oprócz Johna O'Shea mają jeszcze Robbiego Keane'a, Damiena Duffa, Shay'a Givena i paru innych, zupełnie nienajgorszych grajków. I co? Całe nic. Ich kadra jak zawsze była, tak i jest światowym drugoligowcem ze środka tabeli. Co więcej, masowy exodus do Anglii wszystkich Irlandczyków, którzy choć raz na pięć przypadków umieją kopnąć piłkę tam, gdzie chcą, powoduje koszmarną mizerię ich ligi, znacznie gorszej od naszej. Ciekaw jestem, co pisałaby większość polskich dziennikarzy, gdyby Wisła, albo Lech prezentowały poziom Cork City, względnie Shamrock Rovers...
Dlatego zamiast jakichś rodzynków rozsianych po Manchesterach, Interach, czy Realach i okazjonalnie strzelających bramki w półfinałach LM wolałbym polski zespół w fazie grupowej tych rozgrywek. Bo na takim zespole da się coś zbudować. Na Jankach Szymańskich nie bardzo.
Ale żeby tak było, przydałoby się, aby polskie media przestały malować rodzimym piłkarzom obraz wyjazdu za granicę jako wielkiego sukcesu i celu samego w sobie. Weźmy takiego Roberta Lewandowskiego. Co o nim się pisze? Że jest to najlepiej rozwijający się talent polskiej piłki? Że dzięki temu rozwojowi właściwie powinien zagościć w kadrze na długie, długie lata? Nie. A jeśli nawet, to bardzo rzadko. Za sukcesy Roberta uważa się zainteresowanie Panathinaikosu, Hamburgera, czy kogo tam jeszcze. Paranoja...
Wierzę, że akurat Robo, jak gdzieś wyjedzie, to utrzyma chłód pod czaszką i będzie się dalej rozwijał. Ale wielu przed nim się to nie udało. Taki Matusiak na przykład. Jego sukcesem było podobno nie to, że po latach przeciętniactwa wreszcie zabłysnął, a to, że interesuje się nim Palermo. A gdy Radek na Sycylię ostatecznie wyjechał, okazało się, że to guzik, nie sukces. Że po takim transferze trzeba jeszcze harować i harować, i harować... I wielki gwiazdor, rodzynek w Serie A, wiał z tej Serie A z podkulonym ogonem najpierw do Heerenveen, potem do Wisły, by wreszcie obrazić się nie wiadomo za co na cały świat. A polska piłka pożytek miała z niego przez całą jedną rundę...
-
2009/04/30 15:14:45
A, zapomniałbym. Wracając jeszcze do tęsknot - moim zdaniem są one dowodem na to, jak nisko upadliśmy. Jeśli zamiast o dobrych wynikach polskich klubów i reprezentacji śnimy o Polakach w Manchesterach i innych takich, to musi być z nami źle. Bardzo źle. Bo skazujemy się tym sami na rolę maluczkich światowego futbolu, dla których szczytem marzeń jest gol rodaka w półfinale LM. A skoro sami się na taką rolę skazujemy, trudno oczekiwać, by ktokolwiek chciał nas postrzegać inaczej...
-
2009/04/30 16:18:13
@albiceleste10
Zgoda, granie pojedynczych piłkarzy za granicą, nie wiele daje polskiej piłce, ale mnie osobiście, nie wiem jak innym w tej dyskusji, chodziło tylko o to by mieć satysfakcję, że choć jeden Polak gra na światowym poziomie, skoro nie mogę mieć choćby jednego klubu w Polsce, który grałby regularnie w LM. Ciężko o piłkarza, a co do dopiero o cały klub.
A już wielka zgoda między nami w kwestii, że jak się wyjeżdża, to dobrze jest szybko nauczyć się języka danego kraju i pracować, pracować i jeszcze raz pracować....
Brakuje mi po prostu choć trochę satysfakcji, dlatego tęsknię za Bońkiem.
-
2009/04/30 18:22:34
nie zgadzam sie komplenie z toba, albiceleste10. czy to ze Hiszpanie sa w Liverpoolu, a Francuzi w Arsenalu (i innych klubach tej ligi vide Evra w United, Anelka i Malouda w CFC) nie przynosi korzysci tamtejszym reprezentacjom? slaby (wrecz totalnie chybiony) jest ten argument z Irlandia bo 5 zawodnikow bedacych wybijajacymi sie to jednak nie 11! O'Shea to uniwersalny rezerwowy (aczkolwiek czesto grajacy w podstawowym skladzie), a Robbie Keane to napastnik bardzo wysokiej klasy choc o wybitnosc nieocierajacy sie, McGeady juz klase gorszy od Keana IMHO - zgadzam sie natomiast co do Givena, dla mnie on obok Cesara, Buffona, Casillasa i VdS jest w top5 bramkarzy.
Oczywiscie, kazdy by wolal polski klub w LM niz grajkow rozsianych po czolowych klubach, ale czy jednak na pewno nie sprawialoby nam satysfakcji slyszac ze Blaszczykowski strzela dla Realu, a Fabiański broni w barwach Barcelony?


Generalnie jest tak, ze polski kopacz po treningu idzie na piwo zamiast cwiczyc rzuty wolne i inne elementy gry tak jak jego koledzy po fachu z zachodnich klubow.. talent to nie wszystko - trzeba tytanicznej pracy i wyrzeczen, dlatego nigdy nie psotawie zadnego z tych zalosnych kopaczy z naszej reprezentacji obok sportowcow pokroju Małysza czy Kubicy.
-
2009/04/30 18:30:24
a no i panie Darku, Kuszczak z Fosterem siadaja na lawce rotacyjnie, w meczu z Portsmouth siedzial Kuszczak, z Tottenhamem i wczoraj Foster. Kuszczak mial niedawno uraz
-
2009/04/30 22:01:54
Dawaj Pan, Panie Darek, Gran Derbi W Polu Karnym. Przebieramy tu już nóżkami (zakładam, że nie tylko ja), toć mecz za chwilę.
-
2009/05/01 16:14:32
@ Zajefan:

Zawsze postrzegałem futbol jako sport wybitnie zespołowy (stąd np. nieodmiennie śmieszą mnie wszelkie plebiscyty na najlepszego piłkarza sezonu/świata/czegokolwiek). Dlatego też nie tęsknię za satysfakcją płynącą z występów pojedynczych Polaków w topowych klubach. Ja po prostu nigdy takiej satysfakcji nie odczuwałem. I nie chodzi bynajmniej o to, że zwyczajnie nie pamiętam wielkich dni Bońka. Wyczyny Warzychy w PAO, Koseckiego w Atletico, Nantes i Galacie, Juskowiaka w Sportingu, czy kogo tam jeszcze też nie stanowiły dla mnie żadnej frajdy, bo wymienione kluby są mi zupełnie obojętne. A z gry polskich zawodników dla tych drużyn nie urodził się przecież choćby pojedynczy awans na Mundial, lub Euro...

@ Szeryf65:

Bieżąca świetność Les Bleus rozpoczęła się podczas całkiem dla nich niezłego Euro'96, a eksplodowała dwa lata później na Mundialu. Skład tej ekipy oparty był wówczas o graczy z Ligue 1. Oczywiście, oni się potem porozjeżdżali, to było nieuniknione. Ale to ta właśnie ekipa, zgrana jeszcze w latach dziewięćdziesiątych, odpowiada tak za złoto na Euro'2000, jak i srebro MŚ'6. Z graczy spoza tego trzonu jakikolwiek poważny wkład w którykolwiek z tych sukcesów (akurat ten ostatni) miał chyba jedynie Franck Ribery, w 2006tym zawodnik Olympique Marsylia. Natomiast cały ten młodzieżowy eksport (głównie) do Anglii nie wnosi - śmiem twierdzić - do gry Trójkolorowych nic pozytywnego.
Kluczowe postaci Czerwonej Furii z zeszłorocznego Euro to trener Aragones, a także Casillas, Puyol, Senna, Xavi, Iniesta, Silva, Villa... Wszystko gracze z La Liga. "Element liverpoolski" stanowił w tym składzie jedynie dodatek. Rozumiem, że Primera Division nie w kij dmuchał. Ale już Bundesliga podobno ostatnimi laty znacznie obniżyła poziom. A tymczasem Niemcy, którzy ulegli Hiszpanom dopiero w finale Euro'8, a wcześniej wywieźli medale z dwóch poprzednich Mundiali, też bazują na graczach z kraju. Podobnie Włosi, urzędujący Mistrzowie Świata i to pomimo faktu, że Serie A też nieco spuściła z tonu. Dla kontrastu Holendrzy, nacja na skalę przemysłową produkująca wybitnych graczy rozsiewanych gdzie tylko się da, od dwudziestu lat z hakiem nic nie wygrali...
Nie rozumiem dlaczego argument irlandzki jest "totalnie chybiony". Że tylko pięciu graczy (czterech, McGeady'ego faktycznie sobie darujmy)? Ale przecież red. Wołowski i Zajefan pisali o choćby jednym. Więc jak?
Tak, czy inaczej, Irlandia ma tych czterech graczy. To o czterech więcej, niż Polska. Wynikałoby z tego, że kadra Zielonej Wyspy musi być mocno lepsza od Biało-Czerwonych. A tymczasem to nam ostatnio częściej zdarza się awansować na finały wielkich imprez. My też wygraliśmy ostatnie bezpośrednie spotkanie i to na wyjeździe. Wreszcie w aktualnym rankingu FIFA Irlandczycy wyprzedzają nas o ledwie siedem miejsc. Oczywiście, wszystkie te punkty łatwo podważyć. Trudno natomiast obronić tezę o piłkarskiej wyższości Irlandii nad Polską.

czy jednak na pewno nie sprawialoby nam satysfakcji slyszac ze Blaszczykowski strzela dla Realu, a Fabiański broni w barwach Barcelony?

Mnie nie. Odsyłam do mojej odpowiedzi na komentarz Zajefana. Barcelona i Real są mi również obojętne.
-
2009/05/02 19:52:01
albiceleste bardzo ciekawy wywod, ale czy na MŚ'06 faktycznie nie odegrali roli zawodnicy spoza L1? do polfinalu dostali sie po asyscie Zidana (Real Madryt) do Henryego (Arsenal), plucami druzyny byl Patrick Vieira grajacy wtedy albo w Juve albo w Interze (nie wiem w ktorym, ale na pewno w ktoryms z tych dwoch), Thuram gral w Juventusie, Gallas z Makelelem grali w Chelsea, Sagnol w Bayernie, Silvestre i Saha w Manchesterze United, Trezeguet w Juventusie, a tylko Ribery, Wiltord, Malouda i Abidal no i ten smieszny Barthez w Ligue 1 - przyznasz ze jeden Ribery wiosny nie czyni (zreszta sam przyznajesz ze w pilce liczy sie druzyna a nie plebiscyty indywidualne).
Szczerze ja nie widze zwiazku midzy tym gdzie kto gra a jego gra w reprezentacji i reprezentacja Francji (kotra notabene jest teraz prowadzona tragicznie, a przeciez ma sklad porownywalny z Brazylia) mnie w tym utwierdza.

co do Hiszpanow do racja, bo Xabi Alonso i Fabregas odegrali pomniejsze role i tylko Torres byl spoza Hiszpanii tym wielkim, ale nie zapominajmy ze co jak co ale ich liga jest po angielskiej najsilniejsza w Europie (ofkoz IMO).
Wlosi zagrali tragicznie mimo tego ze jednak wiekszosc byla z ich ligi pomijjac rodzynki pokroju Zambrotty i nie przynioslo im to wymarzonego rezultatu.

czemu Irlandia osiaga gorsze rezultaty? wiesz, Sir Ferguson mowi ze wg niego ptozeba 8 zawodnikow w wysokiej formie zeby pociagneli tych 3 pozostalych - Irlandii widocznie brakuje tego, a Polska? coz my mamy badz co badz swietnego trenera (chociaz przeciwnicy tej teorii patrza na to w sposob ze skoro z tymi kopaczami dalo sie tyle osiagnac 2 lata temu, a teraz graja padake to wina trenera a kopaczy mamy dobrych). widocznie nasza 11 jest mocniejsza bo ich pozostala 6 czy tam 7 jest na nizszym poziomie od naszych. zrsszta co ja bede tu tlumaczyl - wiesz dobrze jaka jest pilka nozna i na tej podstawie nie mozna stwierdzic ze Polska jest lepsza od Anglii bo grala na Euro (notabene Anglia 100 procent swoja liga xD)..

czy jednak na pewno nie sprawialoby nam satysfakcji slyszac ze Blaszczykowski strzela dla Realu, a Fabiański broni w barwach Barcelony?

Mnie nie. Odsyłam do mojej odpowiedzi na komentarz Zajefana. Barcelona i Real są mi również obojętne.

mysle, ze jestes w mniejszosci
-
2013/04/10 09:47:41
Nie przepadam za futbolem, ale za pit 37 też nie a i tak wypełniam ;). Także mecz widziałem :)
sport.pl
Dariusz Wołowski: Piszę o piłce, o sporcie, o tym co wpadnie mi do głowy
top | © Agora SA | design by kate_mac